Zaloguj
Reklama

Czy można uzależnić się od miłości? - czyli kilka słów o współuzależnieniu

Autor/autorzy opracowania:


Czy można uzależnić się od miłości? - czyli kilka słów o współuzależnieniu
Fot. panthermedia
(0)

Problemem współuzależnienia interesuję się już od wielu lat. W ramach współpracy z Poradnią Terapii Uzależnienia od Alkoholu i Współuzależnienia w Jaworznie, prowadzę terapię indywidualną i grupową dla osób współuzależnionych. Problem ten choć nie jest tożsamy z pojęciem uzależnienia od miłości, ściśle wiążę się z tym uczuciem i może prowadzić do uzależnienia od osoby, którą się kocha, „ponad wszystko”, nawet kosztem własnego zdrowia czy życia. I chyba w tym tkwi największa przyczyna rozwoju tego rodzaju uzależnienia. Jak pisze M. S. Peck: „Miłość jest aktem woli, a dokładnie - zarówno zamiarem, jak i działaniem. Wola wiąże się z możliwością wyboru.”. Zatem każda forma zniewolenia człowieka to nie wyraz miłości a uzależnienia od niej. 

Reklama

Pierwotnie termin osobowość współuzależniona był używany tylko do opisywania partnera alkoholika lub narkomana i był używany wymiennie ze słowem przyzwalający (enabler), czyli ktoś, komu życie wymknęło się spod kontroli, ponieważ przyjął zbyt dużą odpowiedzialność za „uratowanie” osoby uzależnionej. Jednakże w przeciągu ostatnich kilku lat definicja rozszerzyła się na ludzi, którzy sami stają się ofiarami w procesie ratowania i przyjmowania odpowiedzialności za jakąkolwiek osobę kompulsywną (compulsive), uzależnioną (addicted), będącą ofiarą nadużyć i przemocy (abusive) czy też nadmiernie zależną (excessively dependent) (S. Forward, Toksyczni rodzice, 1989)

Jak podaje M. Beattie, współuzależnioną jest osoba, która pozwala na to by zachowanie innej osoby oddziaływało na nią ujemnie i która obsesyjnie stara się kontrolować zachowania oddziałującej na nią w ten sposób osoby. ( M. Beattie, Koniec współuzależnienia, 1994). 

Osoba współzależna to ktoś, kto wierzy, że potrafi stworzyć więź emocjonalną z drugim człowiekiem poprzez odczytywanie jego myśli i uprzedzanie jego wszelkich potrzeb. Postępując w ten sposób, osoba współzależna próbuje uzyskać poczucie bezpieczeństwa. Poczucie bezpieczeństwa to świadomość, że w każdych okolicznościach mamy prawo wyboru. Z tej definicji można wywnioskować, że poczucia bezpieczeństwa brakuje ludziom, których doświadczenia życiowe nauczyły, iż mogą utracić prawo do dokonywania wyborów. Dlatego ludzie, których w przeszłości pozbawiono prawa wyboru, w późniejszym życiu koncentrują się często na utrzymaniu władzy. Można to zrobić w zdrowy sposób, jednak zazwyczaj ludzie, którzy doświadczyli utraty mocy i nie poradzili sobie z tym doświadczeniem, nie wybierają zdrowych metod, polegających na asertywności i wytyczeniu granic. Zamiast tego zużywają całą swą energię emocjonalną na wysiłki kontrolowania drugiej osoby, przekonanei, że kiedy już przejmą nad nią władzę - nie będzie mogła ich porzucić, skrzywdzić, zadać im bólu ani wykorzystać ich w jakikolwiek sposób. (B. C. Collins, 2000)

fot. panthermedia

Jak pisze P. Mellody „współuzależnienie to skłonność do związków, w których miłość mylona jest z posiadaniem, przywiązanie zamienia się w zależność, odpowiedzialność miesza się z poczuciem winy, troska przesiąknięta jest lękiem, a seks łączy się z nadużyciem lub nie dochodzi do głosu. Zrozumienia istoty współuzależnienia to także klucz do uzdrowienia toksycznych relacji między rodzicami i dziećmi lub pełnych napięcia i cierpienia związków małżeńskich, problemów z autorytetami, skłonności do konfliktów w pracy. (P. Mellody, Toksyczne związki, 2008)

Jak wydobyć się z sideł toksycznej nałogowej miłości? 

Moje doświadczenia w pracy z osobami współuzależnionymi pokazują, iż uwolnienie się od nałogowej miłości to długotrwały proces terapeutyczny. Droga do wydobycia się z toksycznej relacji prowadzi poprzez głęboki wgląd w siebie, traumatyczne doświadczenia z dzieciństwa, wyrażenie stłumionych emocji i potrzeb, nawiązania pozytywnych relacji ze światem zewnętrznym, zbudowania zdrowych granic oraz poczucia własnej wartości i tożsamości. Terapia to przede wszystkim spotkanie z „wewnętrznym dzieckiem”, które płacze i woła o zainteresowanie, troskę oraz bezwarunkową miłość. To dziecko najprawdopodobniej nigdy nie zaznało prawdziwej uważności ze strony swoich rodziców, dlatego tak bardzo jest spragnione nawet odrobiny ciepła, czułości czy bliskości. W związku z czym musimy nauczyć się je kochać od nowa, otoczyć je opieką i należnym szacunkiem, ale już jako osoby dorosłe i odpowiedzialne za swoje życie.

Jeśli problem ten w jakimś stopniu dotyczy Ciebie, zapraszam na konsultację (www.ctip.eu).  

Reklama
(0)
Komentarze