Zaloguj
Reklama

Czy uzależnienie od seksu istnieje?

Autor/autorzy opracowania:

Źródło tekstu:

  • Hall P., Sex addiction: moral myth or clinical reality?, prezentacja ustna podczas kongresu ESSM 06.02.2015
    Palumbo F., Vavaloo A.. Hyperactive sexual disorder, W: Porst H., Reisman Y. (red.) The ESSM Syllabus of Sexual Medicine, Medix 2012: Amsterdam, s. 410-430.

Kategorie ICD:

Kategorie ATC:


Czy uzależnienie od seksu istnieje?
Fot. Shutterstock
(5)

Niniejszy tekst stanowi podsumowanie aktualnej wiedzy na temat tak zwanego uzależnienia od seksu. Jest to zagadnienie dość kontrowersyjne i w zasadzie nie uwzględniane w klasyfikacjach chorób, a jednocześnie klinicyści spotykają w gabinetach pacjentów, którzy twierdzą, że są uzależnieni od seksu i często rodzi to u specjalisty duże poczucie bezradności. W treści podsumowano znane współcześnie teorie na temat hiperseksualności i tego jak można rozumieć mechanizm uzależnienia od seksu.

Reklama

Pozycja uzależnienia od seksu w klasyfikacjach chorób

Mimo ogromnej popularności tego terminu w prasie, ani w europejskiej ICD-10 ani w amerykańskiej klasyfikacji DSM 5 wśród zaburzeń seksualnych nie znajdujemy takiego rozpoznania jak uzależnienie od seksu. W obowiązującym w Polsce ICD-10 możemy odszukać co najwyżej hiperlibidemię, czyli nadmierny popęd seksualny, ale większe potrzeby seksualne nie implikują automatycznie uzależnienia. Klasyfikacja ta nie dostarcza również szczegółowych kryteriów rozpoznawania hiperlibidemii. Choć zazwyczaj opracowane przez ekspertów kryteria diagnostyczne są bardzo szczegółowe, tu zachęca się badającego do wypracowania własnych norm. Wątpliwe pozostaje na czym te własne kryteria opierać. Na osobistym doświadczeniu seksualnym? Tak zwane uzależnienie od seksu można też rozumieć według tej klasyfikacji jako uzależnienie od czynności i wówczas powinno ono być kodowane jako zaburzenie nawyków i popędów. Jeszcze mniej opcji do wyboru pozostawia aktualniejsza z klasyfikacji czyli DSM 5. Tam, mimo wcześniejszych dyskusji specjalistów na ten temat, w ogóle nie ujęto ani uzależnienia ani wzmożonego popędu seksualnego. Nie można wykluczyć, że w 11. edycji ICD hiperseksualizm już się nie znajdzie.

Obecnie patologiczną hiperseksualność możemy rozumieć jako zespół kliniczny przebiegający z utratą kontroli nad fantazjami seksualnymi, popędem i zachowaniami, która prowadzi do niepożądanych konsekwencji i/lub osobistego cierpienia.

Teorie na temat uzależnienia od seksu

Debata nad istnieniem uzależnienia od seksu wpisuje się w szerszy kontekst historyczny dyskusji na temat tak zwanych uzależnień behawioralnych. Uzależnienie od hazardu ma zupełnie inny status w europejskiej (zaburzenie kontroli impulsów) i amerykańskiej (zachowanie kompulsyjne) klasyfikacji. Uzależnienia od internetu (czy cyberseksu) nie znajdziemy w klasyfikacji obowiązującej w Polsce, zaś w DSM 5 umieszczono je wśród diagnoz do dalszego rozważenia. Pojęcie uzależnienia od seksu zostało wprowadzone przez Patricka Carnesa w 1983. Specjalista ten zaproponował też kryteria rozpoznania tego zaburzenia, które nieco przypominają ogólne kryteria diagnostyczne uzależnienia od substancji. Późniejsze koncepcje rozumiały ten wzorzec zachowania raczej jako kompulsję, czyli przymusową, niechcianą czynność, która tylko chwilowo przynosi ulgę. Jeszcze inni badacze upatrują źródeł hiperseksualności w upośledzeniu samokontroli i rozumieją ją jako zachowanie impulsywne, trudne do powstrzymania przez pacjenta. W 2010 roku Kafka zaproponował włączenie „zaburzeń hiperseksualnych” do amerykańskiej klasyfikacji chorób. Rozumiał on to schorzenie jako zaburzenie kontroli popędu, ale propozycję odrzucono ze względu na niedostatek badań na ten temat. W 1997 roku ten sam badacz zaproponował arbitralny punkt odcięcia jako przynajmniej 7 orgazmów na tydzień u mężczyzny powyżej 15 roku życia utrzymujące się w ciągu co najmniej pół roku. Brak podobnego ilościowego, behawioralnego kryterium diagnostycznego odnoszącego się do kobiet. Około 3 do 8% mężczyzn w populacji ogólnej deklaruje tak dużą intensywność aktywności seksualnej. Niektórzy badacze uznają podwyższony poziom popędu seksualnego za czynnik ryzyka popełniania przestępstw seksualnych.

fot. panthermedia

Kto ma postawić diagnozę?

Osobą najlepiej przygotowaną do rozpoznania tak zwanego uzależnienia od seksu jest seksuolog, czyli lekarz ze specjalizacją z seksuologii lub psycholog, który uzyskał specjalny certyfikat wydawany przez Polskie Towarzystwo Seksuologiczne. W przypadku tego zaburzenia postawienie diagnozy może się okazać szczególnie trudne ze względu na brak ogólnie przyjętych kryteriów rozpoznania oraz… szczególną popularność medialną „uzależnienia od seksu”. W takiej sytuacji to od doświadczenia klinicznego diagnosty zależy rozstrzygnięcie czy też ma on do czynienia z manipulatorem szukającym usprawiedliwienia dla zachowań niszczących związek, czy z osobą autentycznie cierpiącą i zmotywowaną do leczenia. Również możliwe do zastosowania metody terapii różnią się w zależności od rozumienia mechanizmu problemu i kwalifikacji leczącego.

Jakie są metody leczenia?

Jeśli seksuolog ma za sobą szkolenie podyplomowe z zakresu psychoterapii może on zaproponować taką metodę leczenia. Nie istnieje jednak żaden specyficzny protokół postępowania terapeutycznego w takim wypadku i brakuje rzetelnych publikacji na ten temat. Funkcjonują także grupy wsparcia „Anonimowych Seksoholików” na wzór programu 12 kroków opracowanego dla osób uzależnionych od alkoholu, ale nie jest to formalnie uznane oddziaływanie psychoterapeutyczne. Wobec niejasności statusu rozpoznania uzależnienia od seksu trudno także stworzyć rekomendacje dotyczące metod farmakologicznego leczenia tego zaburzenia. Wszystkie stosowane w tym wskazaniu leki przepisywane są poza wskazaniami z charakterystyki produktu leczniczego. Pierwszą z proponowanych grup leków są leki przeciwdepresyjne, szczególnie SSRI. Są one znane z działania niepożądanego polegającego na obniżeniu libido. Według istniejących doniesień skuteczność leczenia znacznie różniła się u poszczególnych pacjentów, być może ma to związek z różnymi mechanizmami prowadzącymi do hiperseksualnego zachowania. Można by spodziewać się dobrych efektów stosowania SSRI w grupie pacjentów u których zachowanie seksualne nabiera cech kompulsywności. U tych zaś, u których do wzrostu podniecenia w sytuacji stresu, obniżanie napięcia emocjonalnego przez antydepresant może wręcz doprowadzić do eskalacji niepożądanych zachowań. Inną sugerowaną metodą leczenia jest terapia antyandrogenami – hormonami obniżającymi stężenie testosteronu we krwi. Jest to leczenie z uciążliwymi działaniami niepożądanymi i drastycznie ograniczające wszystkie rodzaje zachowań seksualnych łącznie z fantazjami seksualnymi i masturbacją oraz obniża jakość erekcji.

Reklama
(5)
Komentarze