Zaloguj
Reklama

Felieton: Uwagi na marginesie książki Anne Harrington "Wewnętrzna siła"

Autor/autorzy opracowania:


Felieton: Uwagi na marginesie książki Anne Harrington
Fot. medforum
(5)

Uwagi na marginesie książki Anne Harrington „Wewnętrzna siła” („The cure within. A history of mind-body medicine”). To pewnie w zasadzie nie jest w tej książce nigdzie napisane wprost, ale po jej przeczytaniu wniosek prawie że sam przychodzi do głowy. Istnieje od wieków grupa osób przeżywających różnego rodzaju trudności w radzeniu sobie z samymi sobą i z warunkami życia w otoczeniu.

Jest to bardzo liczna grupa osób, być może stanowiąca większość pacjentów leczonych przez psychiatrów i lekarzy medycyny ogólnej (odkąd pojawili się psychiatrzy, wcześniej by zajmowała się nimi medycyna ludowa, księża i egzorcyści). Ta grupa osób doświadcza różnego rodzaju objawów psychicznych, fizycznych, emocjonalnych i wszelkich innych jakie tylko można mieć mając do dyspozycji ludzkie umysł i ciało. W różnych wiekach objawy te zmieniają się, kiedyś były bardziej burzliwe, bardziej widowiskowe, jak na przykład drgawki czy łuki histeryczne. Obecnie są mniej widowiskowe i na przykład przebierają postać depresji. W różnych wiekach osoby te zyskiwały różne diagnozy: histerii, nerwicy, zaburzeń psychosomatycznych zaburzeń związanych ze stresem, zaburzeń funkcjonalnych, nerwicy, depresji, dystymi. W różnych okresach sposoby rozumienia natury tych zaburzeń, klasyfikowania ich i leczenia ulegały przemianom. Ale nadal to jakby jedna grupa przechodząca przez kolejne dziesięciolecia i metody diagnostyczne pod zmieniającymi się etykietami. Oczywiście duża różnorodność jednostkowych objawów i sposobów ich relacjonowania utrudnia jednoznaczne przyporządkowani do precyzyjnie zdefiniowanie grupy diagnostycznej. Więc w każdym nowym okresie nauki i kultury nazwa iż rozumienie się zmieniają, ale to ciągle ta sam strumień. Głowna grupa pacjentów ambulatoryjnych.

Dwa przykłady i prawidłowości

Anne Harington pisze z amerykańskiej perspektywy: „Przyjrzyjmy się na przykład Stanom Zjednoczonym u schyłku XIX wieku. Choć dla wielu życie już wtedy było „zbyt szybkie”, ludzie nie reagowali frustracją, częściej, jak to się wówczas mówiło, „przeżywali załamanie nerwowe.” Człowiek kładł się do łóżka, nie mógł znieść ostrego światła ani nadmiernego hałasu, źle reagował na wszelkie niespodziewane wydarzeni, pojawiały się dolegliwości dróg oddechowych (na przykład astma), fale gorąca lub zimna, wysypki i kłopoty żołądkowe. Problemem nie było chroniczne wycieńczenie, ale chroniczne przepracowanie. W latach 80. XIX wieku nowojorski neurolog George Beard na określenie tego syndromu zaproponował nową jednostkę diagnostyczną i postulował, by taki zespół wewnętrznych doznań określać mianem „neurastenii.” [1 str 172-173].
Potem zmieniło się nazewnictwo i sposoby rozumienia wraz z wprowadzeniem medycyny psychosomatycznej. Następnie medycyna psychosomatyczna podupadła na znaczeniu.
Okres amerykańskiego prosperity w czasach Eisenhowera. Coraz więcej samochodów, coraz więcej domów, coraz więcej „białych kołnierzyków.” „Jednak wbrew oczekiwaniom wielu Amerykanom te zmiany nie przyniosły pełni szczęścia. Lata pięćdziesiąte to nie tylko era telewizji i garaży z miejscem na dwa samochody, ale, na co zwraca uwagę wielu historyków, również „epoka strachu’”. Cóż więc dalej „W latach pięćdziesiątych lekarze coraz częściej diagnozowali u pacjentek silny lęk wynikający z głębokiej niepewności co do własnych spraw.” [1 str. 193] Wtedy karierę zaczęły robić leki uspokajające (minor tranquilizer). Wykpili je Rolling Stonsi nazywając „małymi pomocnikami mamusi”. A mężczyźni? „To wtedy właśnie narodziły się takie określenia jak  ‘wyścig szczurów’ czy ‘codzienny kierat’, odnoszące się do kosztów, jakie pociąga za sobą realizacji standardów klasy średniej […]” [1 str. 193]

Anne Harington daje w kolejnych rozdziałach swojej książki przegląd przeróżnych zaburzeń i ich koncepcji, na których streszczenie nie ma tu miejsca. Można jednak dostrzec w nich pewne prawidłowości:
- grupa pacjentów
- zbyt szybkie tempo życia
- koncepcje medyczne
- koncepcje leczenia
- oddźwięk społeczny
- przemijanie

Ujęcia

„Właśnie zadając sobie tego typu pytania, po raz pierwszy zainteresowałam się czymś, co później, na własny użytek, nazwałam „ciałami, które zachowują się źle”, czyli ciałami, które uparcie doświadczają czegoś, co jest zarazem biologia i biografią, mechanizmem i znaczeniem.” [1.str 319]
„Ciała które zachowują się źle” według Anne Harrington wyrażają jednocześnie nieprawidłowości biologicznej natury jak i problemy wynikające z życia danego człowiek (jego biografii). Można w nich dostrzec mechanizmy biologiczne, patofizjologiczne jak i znaczenia nadawane sobie, życiu, objawom.

„Od końca XIX wieku cała współczesna medycyna była podporządkowana „doktrynie specyficzności”. Obowiązywało założenie, że istnieją specyficzne choroby (ludzie nie chorują tak po prostu, chorują  na coś) […]. [1 str.105]

W przypisach do swojej książki Anne Harrington pisze: „Edward Shorter w książce From Paralysis to Fatigue stawia podobną tezę. Jak stwierdza Shorter, tylko niektóre objawy są uznawane jako „właściwe” symptomy choroby i z tego względu każda kultura dysponuje specyficzną „pulą symptomów”, spośród których chorzy musza wybrać, jeśli mają być uznani za chorych. Owa „pula” kształtowana jest głównie przez czynniki kulturowe oraz (współcześnie na zachodzie) przez medycynę. [1.str 328]

Nie odnosi się ona w swoje książce do depresji. Ale to pytanie pojawia się nieuchronnie. Mieliśmy neurastenie, histerię, psychosomatykę, nerwice. Czy medyczno-kulturowym następcą tych chorób w obecnych czasach nie stała się depresja¬? Czy tak jak poprzednio bardzo pojęcia neurastenii, histerii, nerwicy, psychosomatyki rozszerzały się jak balony pochłaniając coraz więcej ludzkich przypadłości (by potem zmniejszać się lub nawet  zanikać), tak teraz pojęcie depresji kryje w sobie te same olbrzymie obszary ludzkiego nieszczęścia i cierpienia.
Jeśli tak, co będzie następne, w nowych czasach w nowych warunkach socjokulturowych? Czy w czasach kryzysu wykształci się nowa forma wyrażania ludzkich trudności i cierpienia. Jaka nazwa zostanie jej nadana?

(5)
Reklama
Komentarze