Zaloguj
Reklama

Hipnoza we współczesnej psychiatrii. Zabobon czy przydatne narzędzie?

Autor/autorzy opracowania:


Hipnoza we współczesnej psychiatrii. Zabobon czy przydatne narzędzie?
Fot. medforum
(0)

Czym jest hipnoza w ujęciu medycznym? Spróbujmy sobie wyobrazić stan upojenia alkoholowego – niby funkcjonujemy, niby rozmawiamy z towarzyszami, ale jednak nasza percepcja otaczających bodźców jest znacznie obniżona. Możemy powiedzieć, że w takim stanie nasza świadomość jest niepełna (o czym często dowiadujemy się dopiero w dniu następnym, gdy „przyjaciele” opowiadają bieg zdarzeń). Okazuje się, że pomimo iż w trakcie spożywania alkoholu nie spaliśmy, to za nic nie możemy sobie tych wydarzeń przypomnieć.

Człowiek poddany zabiegowi hipnozy również znajduje się, można powiedzieć, w zawieszeniu pomiędzy stanem snu i czuwania. Stan, w którym się znajduje, posiada znamiona zarówno okresu aktywności i spoczynku – po zakończonym seansie czas ten jest pokryty niepamięcią, jednak w jego trakcie pacjent normalnie rozmawia, jego ruchy zdają się być zborne, celowe. Oczy ma otwarte, chyba, że zdecyduje się je zamknąć.


Będąc zahipnotyzowanym pacjent nie uzyskuje szczególnych zdolności, których do tej pory nie posiadał. Nie otrzymuje nadludzkiej siły, nagle nie zyskuje umiejętności wyliczenia 50 cyfr po przecinku w rozwinięciu liczby pi, jeśli przed hipnozą nie był w stanie wykonać figury „kwiat lotosu”, to w jej trakcie także tego nie uczyni. Podczas hipnozy człowiek nie zyskuje żadnych umiejętności, czy też możliwości, których nie posiadałby w stanie pełnej świadomości, jeśli byłby odpowiednio zmotywowany.

Hipnotyczna mitologia

Wokół tematu hipnozy narosło wiele mitów. Trudno się dziwić – skoro temat nie jest powszechnie znany, to bardzo obrasta niedomówieniami, plotkami oraz twierdzeniami wyssanymi z palca. Temat nieznany budzi strach. Zamiast irracjonalnego strachu lepiej zaopatrzyć się w fachową wiedzę, której także nie brakuje.

Przykłady mitycznego, błędnego myślenia:

  • Mogę zostać zahinpnotyzowany/a wbrew swojej woli. Hipnoza wymaga pełnej współpracy ze strony pacjenta oraz umiejętności ze strony hipnotyzera. Nawet przy pełnej współpracy są osoby kompletnie niepodatne na sugestię i takie osoby bardzo trudno będzie wprowadzić w stan głębokiej hipnozy.
  • Nie „obudzę się” z transu. Zarówno początek jak i koniec seansu zależą od przeprowadzającego hipnozę. Wbrew powszechnym osądom hipnoza nie opiera się na magii, a jedynie na nieco niekonwencjonalnym oddziaływaniu.
  • Będę godzinami siedzieć i wpatrywać się w „wahadełko”. Mocą, jeśli można to tak nazwać, hipnotyzera jest przede wszystkim słowo. Odpowiednio, precyzyjnie artykułowane, wypowiedziane właściwym tonem, ale, przede wszystkim, słowo. Czasami konieczne jest dodatkowe skupienie człowieka poddawanego hipnozie, ale z „wahadełkiem” ma to niewiele wspólnego.

Zastosowanie medyczne

Zasadnicze znaczenie, dla oddziaływania psychoterapeutycznego, mają trzy cechy, które charakteryzują człowieka poddanego hipnozie:

  • nierozdzielność uwagi – w codziennym życiu bardzo trudno jest nam zogniskować nasze zainteresowanie w jednym punkcie. Wyłączyć oddziaływania zewnętrzne i myśleć tylko o jednym, bez jakichkolwiek rozproszeń.
  • możliwość przywoływania wspomnień wzrokowych lub wyobrażeń – naturalnym jest, że pewnych wydarzeń, zwłaszcza z początków naszego życia, nie pamiętamy. Często jednak te najwcześniejsze doświadczenia, mają fundamentalny wpływ na rozwój pewnych zaburzeń psychicznych. Inne wydarzenia, najczęściej przykre, świadomie lub nieświadomie, wypieramy z naszej pamięci – w stanie hipnotycznym możemy te wydarzenia, które w najgłębszych zakamarkach pamięci wciąż się znajdują, możemy, za sugestią hipnotyzera, przywołać
  • zwiększona sugestywność – gdy mamy pełną świadomość jesteśmy, można powiedzieć, autonomiczni. Sami o sobie decydujemy. Sugestie innych osób zawsze muszą przejść przez nasz wewnętrzny filtr, który pomoże ocenić, czy propozycja jest dobra czy zła, możliwa do wykonania czy nie. Podczas stanu hipnozy stajemy się o wiele bardziej podatni na sugestię.

Oczywiście ciągle aktualnym pytaniem jest, czy nie znamy skuteczniejszych i pewniejszych metod „leczniczych”. Bo jeśli tak, to nieetycznym wydaje się zalecanie „leku” o udowodnionej mniejszej skuteczności. Z powyższych cech wynikają jednak pewne grupy zaburzeń psychicznych, w których hipnoza może mieć zastosowanie. Nawet jeśli nie doprowadzi do całkowitego wyleczenia to może sprawić, że proces leczniczy przebiegać będzie sprawniej, a u pacjenta spowoduje poczucie większego komfortu.

fot. pantherstock

 

Fobie

Fobia jest najwyższym, ekstremalnym nasileniem irracjonalnego lęku. W zetknięciu z obiektem lękorodnym pojawiają się objawy somatyczne (m.in. tachykardia, przyspieszony oddech, nadmierna potliwość). Mechanizm takiej reakcji człowieka jest złożony i nie można mówić o jednej przyczynie. Wielu psychiatrów uważa, że do powstania fobii dochodzi m.in. na zasadzie warunkowania – wcześniejszych traumatycznych przeżyć, które już zawsze będą przywoływać strach. Hipnoza pomaga zwalczyć takie lękowe nastawienie, a po sugestiach hipnotyzera „Pająki nie są straszne. Nie trzeba się ich bać. To tylko gatunek zwierząt” arachnofobia u pacjenta może mieć znacznie mniejsze nasilenie.

Zaburzenia osobowości

Jednym z częściej rozpoznawanych zaburzeń osobowości jest osobowość typu borderline. W rozwoju tego zaburzenia wpływ mają niewłaściwie stosunki panujące w rodzinie pacjenta (tzw. zaburzenia więzi), gdy ten uczył się prawidłowych relacji między ludźmi. Często taki stan na wiele lat wyprzedza zaburzoną osobowość. Chcąc uświadomić pacjentowi mechanizmy, jakie doprowadziły go do zaburzeń typu borderline, możemy posłużyć się hipnozą, aby przywołać dawne obrazy, wydarzenia. A nad czymś, co jest uświadomione, znacznie łatwiej jest pracować z psychoterapeutą.

Alkoholizm

Współcześnie istnieje kilka technik hipnoterapii choroby alkoholowej. Niektórzy terapeuci są zwolennikami jednorazowego działania hipnozą w celu przełamania negatywnego nastawienia do prowadzonego tradycyjnymi metodami leczenia. Warunkiem zastosowania tej techniki jest zahipnotyzowanie pacjenta do stopnia głębokiego. Do diagnostyki przyczyn nałogu wykorzystać można tzw. regresję wieku - czyli zasugerowany powrót do minionych, często zapomnianych przeżyć, będących podstawą później ukształtowanego nałogu.
Ból. Terapia bólu została połączona z hipnozą w połowie XIXw.

Pierwsze badania naukowe nad wpływem hipnozy na doznania bólowe przeprowadził J. Braid. Pacjentką była 24-letnia kobieta mająca bolesny ropień, bojąca się jednak interwencji chirurgicznej. Braid zahipnotyzował chorą, a następnie chirurdzy wykonali operację. Jedyną reakcją pacjentki podczas trwania zabiegu był lekki krzyk trwający niecałą sekundę. Kobieta była rozluźniona i nie przejawiała żadnych obronnych reakcji. Po obudzeniu nic nie pamiętała i dziwiła się, że ją zoperowano. Jednak zainteresowanie hipnotyczną analgezją szybko wygasło, bowiem w roku 1848 wynaleziono anestezję chemiczną chloroformem. Po kilku latach zastosowano do tego celu eter. W latach późniejszych anestezjologia przeżyła bujny rozwój. A metody przez nią stosowane okazały się skuteczniejsze, szybsze i bezwzględnie pewniejsze. Wykorzystanie hipnozy ograniczyło się więc tylko do stosunkowo nielicznych przypadków.

Podsumowanie

Hipnoza może być stosowana w różnych schorzeniach, nie tylko psychiatrycznych Częściej jako wsparcie leczenia, pomaga w pozytywniejszym nastawieniu pacjenta do terapii. Pomaga zminimalizować stres oraz spowodować większą wiarę w sukces terapeutyczny. Istotne znaczenie ma w zaburzeniach psychicznych, które wymagają długiej wędrówki wstecz po kartach pamięci, które są już zapomniane.


Używając hipnozy należy jednak pamiętać, aby schorzenie pacjenta nie było przeciwwskazaniem do jej stosowania (np. niskie ciśnienie krwi, epizody psychotyczne, zespoły organiczne). Bez wątpienia nieumiejętne prowadzenie leczenia z wykorzystaniem hipnozy może zaszkodzić zdrowiu zahipnotyzowanego. Jednak niebezpieczeństwo to nie wynika ze specyfiki tej metody, a tylko nieumiejętności lub nierzetelności hipnotyzera.

(0)
Reklama
Komentarze