Zaloguj
Reklama

Na czym polega terapia systemowa

Autor/autorzy opracowania:

Źródło tekstu:

  • Jakubowska U. (2005), Terapia systemowa. W: Grzesiuk L. (red.), Psychoterapia. Teoria. Podręcznik akademicki. Warszawa: Eneteia, s. 189-198.
    De Barbaro B., Namysłowska I. (2012),Terapia rodzinna. W: Wciórka J., Pużyński S., Rybakowski J. (red.), Psychiatria. Tom 3, Wrocław: Elsevier Urban& Partner, s. 311-329.

Kategorie ICD:


Na czym polega terapia systemowa
Fot. Shutterstock
(0)

Terapia systemowa, rodzinna, partnerska, małżeńska…, wszystkie je łączy wspólne rozumienie rodziny jako systemu dynamicznie połączonych elementów, które wzajemnie na siebie wpływają. Nie ma tu pojedynczych wadliwych części, zamiast tego psychoterapeuta pracuje z tym systemem jako całością i każdego z jego członków czyni współodpowiedzialnym za zgłaszane trudności. Jest to nurt, który może wykorzystywać interwencje typowe dla różnych szkół teoretycznych na rzecz poprawiania relacji małżeńskich lub leczenia zaburzeń u dzieci czy nastolatków.

Skąd się wzięła terapia systemowa

Nurt ten zaczął się rozwijać w połowie XX wieku w Stanach Zjednoczonych w dobie zmian społecznych (imigracja), które uwypukliły rolę interakcji społecznych (rodzicielskich, małżeńskich, towarzyskich, zawodowych) w powstawaniu zaburzeń psychicznych. W 1940 roku, uznawanym za początek terapii rodzinnej, Levy opisał rolę matki nadopiekuńczej w kształtowaniu patologii u dzieci. Następnie opisano później zdementowany i uznany za szkodliwy wzorzec zachowania matki, który rzekomo miał się przyczyniać do rozwijania objawów schizofrenii u jej potomstwa. W 1955 opisano zaburzenia psychiczne charakterystyczne dla dzieci oderwanych od matki (tzw. chorobę sierocą). Początkowe zainteresowanie relacjami matka-dziecko rozciągnęło się szybko na relacje małżeńskie i międzypokoleniowe. Obecnie istnieje kilkanaście szkół terapii rodzin. Wszystkie je łączy traktowanie całej rodziny jako pacjenta, a nie skupianie się na jednostce prezentującej najwięcej problemów. Terapeuta rodzinny odrzuca ideę „naprawiania” wadliwego elementu systemu. Zamiast tego podejmuje on pracę z rodziną jako całością, a podczas tej pracy nie koncentruje się szczególnie na żadnym z członków rodziny.

Jak terapia systemowa rozumie rodzinę

Terapeuta w tym podejściu jest neutralny. Nie odgrywa on roli eksperta, czy trenera uczącego pacjentów jak być lepszymi rodzicami lub partnerami. Zamiast tego wierzy w mądrość systemu jako samoregulującej się całości, która dotychczas funkcjonowała bez jego interwencji i bez takich interwencji będzie trwać po zakończeniu terapii. Na sesji terapii systemowej spotyka się cała rodzina, często rozumiana jako osoby wspólnie mieszkające, a każdy jej członek jest traktowany z równą uwagą. Sesje terapii rodzinnej z przyczyn praktycznych powinny być dłuższe. Często odbywają się one rzadziej niż raz na tydzień by dać rodzinie wypróbować nowo wypracowane strategie lub dać szansę na obserwację dotychczas niedostrzeganych zależności.

fot. panthermedia

Poza uniwersalną zasadą bezstronności terapeuty, dla nurtu systemowego typowe jest rozumienie interakcji między elementami systemu rodzinnego w sposób cyrkularny. Chroni to przed szukaniem jednej osoby, która byłaby winna istniejącym problemom. Zamiast tego uznaje się, że komunikacja zachodzi na zasadzie sprzężeń zwrotnych dodatnich i ujemnych oraz nie sposób wskazać kto ją zaczął. Tłumaczenie „to on zaczął” nie ma w tym przypadku sensu. Psychoterapia prowadzona w tym nurcie zakłada, że system rodzinny składa się z podsystemów, np. podsystem rodziców, podsystem dzieci. O ile wzajemne wspieranie się przez członków poszczególnych podsystemów jest sytuacją zdrową (np. wspólny pomysł rodziców na wprowadzanie zasad wychowania dzieci, wzajemne wspieranie się rodzeństwa), to już tworzenie sojuszy pomiędzy podsystemami jest traktowane jako sytuacja problematyczna, a przykład w którym dochodzi do stworzenia koalicji między członkami różnych podsystemów przeciwko trzeciemu członkowi rodziny nazywa się triangulacją. Choć granice między poszczególnymi podsystemami powinny być widoczne, to jednocześnie powinny one konstruktywnie znaleźć trudny balans pomiędzy nadmierną sztywnością, a nadmiernym rozmyciem, które zabiera poczucie bezpieczeństwa. Zaburzenia w tym zakresie mogą utrudniać przystosowanie się rodziny do zmian zachodzących w jej wnętrzu (np. dorastanie dzieci) lub utrudniać zbudowanie poczucia stałości systemu rodzinnego (jak w przypadku częstych zmian partnerów przez rodziców, nie posiadania własnego miejsca w domu przez dzieci).

(0)
Reklama
Komentarze