Zaloguj
Reklama

Psychiatria transkulturowa: Szamanizm Część I: Teorie i interpretacje

Autor/autorzy opracowania:

Kategorie ICD:


Psychiatria transkulturowa: Szamanizm Część I: Teorie i interpretacje
Fot. jkrzyzowski.pl
(5)

Religia, medycyna i magia splatały się w dawnych czasach w jedno, a lekarz – uzdrowiciel bywał pośrednikiem między tajemniczym światem dobrych i złych sił nadprzyrodzonych a społecznością, w której praktykował. Był on pośrednikiem przynoszącym ukojenie, spokój, a czasem nawet zemstę.

Wy teraz tego nie pojmiecie, Lachy,
Jak to dawnymi czasy w wasze dwory
Wchodziły stepów pieśni, czarów strachy
I siwe często z lirami znachory
Siadali w progu, a wam lip zapachy
W dom zalatały i pieśni, i wieczory
Mieliście ciche na gankach drewnianych...
I myśl o rzeczach dawno zapomnianych.

Beniowski, pieśń XI. Juliusz Słowacki



Religia, medycyna i magia splatały się w dawnych czasach w jedno, a lekarz – uzdrowiciel bywał pośrednikiem między tajemniczym światem dobrych i złych sił nadprzyrodzonych a społecznością, w której praktykował. Był on pośrednikiem przynoszącym ukojenie, spokój, a czasem nawet zemstę.
I do dziś wędruje on po świecie; ścieżkami dżungli centralnej Afryki, czy innymi mało zbadanymi obszarami współczesnego świata. Szykując się na spotkanie z chorym zakłada groźną maskę własnego wyrobu, która ma odstraszyć groźne demony choroby, przy okazji budząc respekt w leczonej społeczności. Aby skuteczniej wypędzać owe demony pomocnicy jego dmą zawzięcie w piszczałki i czynią ogłuszający hałas waleniem w bębny. Uzdrowiciel odziany jest w skórę zwierzęcia, którego wypchany łepek zwiesza mu się z ramion. Szklane oczy groźnie spoglądają z góry, a wyszczerzone zęby sugerują, że zwierzę owo jest również niebezpiecznym pomocnikiem szamana. Laska wybija rytm i wznosi kurz. Z zapalonego kadzidła wydobywa się uspakajający, a czasem drażniący aromat ziół. Chory i jego rodzina wiedzą już, że sile tej magii nie oprze się żaden zły duch.
Dalej, następuje dyskretne oglądanie chorego, badanie i wypytywanie o okoliczności „opanowania przez chorobę”. Następujące po nich zaklęcia, zalecenia, przeplatane ręcznymi manipulacjami mają już charakter leczniczy. Na koniec, duch choroby zostawał przeniesiony na jakiś martwy przedmiot lub specjalnie w tym celu wykonaną figurkę i usunięty wraz z nią z domu chorego. Szaman przekazał jeszcze określone zalecenia, wskazania co ma być w najbliższym czasie dla chorego tabu, pozostawił garść ziół i „skuteczny amulet”, i w jazgocie instrumentów, którym towarzyszył hałas bębna, opuszczał nawiedzony chorobą dom.

Jerzy Sławomir Wasilewski w swej książce pt. „Podróż do piekieł” pisze o szamanizmie:
„Aby w pełni zrozumieć opisany obrzęd szamańskiego zaklinacza, by czytelna stała się logika tych misteriów, by wreszcie poznać cały skoncentrowany wokół nich system wierzeniowo-rytualny szamanizmu – przebyć musimy drogę równie daleką i równie chyba ciekawą, co wędrówka szamana w zaświaty. Będzie to podróż do odległych ludów, prowadzących do dziś albo przynajmniej do niedawna archaiczny tryb życia: tubylczych grup syberyjskiej i amerykańskiej Północy, koczowników azjatyckiego stepu, plemion tropikalnej dżungli. Będzie to także wędrówka w czasie – śladami pradawnych rytuałów, których nikłe pozostałości zadokumentowały naskalne ryty, odnajdywane w wykopaliskach przedmioty kultowe, a także nieliczne zapisy źródłowe sprzed wieków. Będzie to podróż w głąb ludzkiej psychiki, nieodzowna dla rzetelnego wniknięcia w fantasmagoryczny świat szamańskiej wyobraźni”.

Dzisiaj uważa się, że szamanizm lub znachorstwo, to skomplikowany zespół wierzeń i zachowań mających na celu uzdrowienie lub zachowanie zdrowia i dobrobytu członków określonej społeczności, w której działa szaman. Związane jest to z tradycyjnymi przekonaniami o duchowej sile szamanów, o tkwiących w nich możliwościach skutecznego leczenia, ale i przeprowadzania zmarłego członka do lepszego, bezpieczniejszego pozaziemskiego świata. Staje się to możliwe dzięki specjalnym duchowym relacjom z tym światem, wiedzy szamana, znajomości zaklęć i talizmanów. Szczególnie zaburzenia i choroby psychiczne niepokoiły zawsze swą niezrozumiałością, dziwacznością i tajemniczą symboliką towarzyszącą objawom.

Uważa się, że szaman zazwyczaj cechował się „jakimiś odchyleniami” od stanu psychicznego, a przed inicjacją miewał już niekiedy napady padaczkowe lub inne zaburzenia. Mógł przejawiać zresztą tylko cechy osobowości, które dzisiaj nazywamy histerycznymi. Wśród adeptów zdradzających takie właśnie cech nauczyciel – szaman wybierał swego następcę. Malinowski za S. Szirokogorowem – badaczem kultury Ewenków, opisuje interesujące zjawisko. W przekonaniu tego ludu, ich szaman jest jednocześnie nosicielem dusz swych poprzedników, a śmierć starego szamana wywoływała epidemię zaburzeń psychicznych wśród ludności. Niepewność co do faktu, gdzie przeniosą się w tak trudnej sytuacji dusze przodków i towarzyszący temu stres, wywoływały masowe zachorowania (reakcje histeryczne?) wśród młodych ludzi. Dopiero kiedy starszyzna ustaliła, który z nich ma zostać przyszłym szamanem, zaczęła wygassać „epidemia”. Szaman jednak nie był osobą chorą psychicznie. M. Eliade pisze: „Swą siłę i znaczenie zawdzięcza indonezyjski czy eskimoski szaman nie tej okoliczności, iż ma on napady epileptyczne, ale temu, że nad nimi panuje. Szaman ma zdolność do wywoływania swego „epileptoidalnego transu” wysiłkiem własnej woli”.

Pojęcie szamanizm i szaman pochodzi z języka Tunguzów – ludu zamieszkującego Syberię i przez język rosyjski, a następnie angielski, weszło do słownika wszystkich języków współczesnego świata. W większości przypadków szamanami są mężczyźni, ale zdarzają się w tej specjalności i kobiety.
Szamanizmem od dawna interesowała się oficjalna nauka: psychologia, psychiatria, antropologia czy etnografia. Niekiedy dociekanie nad nim określa się jako „antropologię świadomości”. Współczesna nauka ignoruje „pozaziemskie źródła wiedzy” szamanów, a skupia się na zbieraniu analizowaniu i zgodnie z aktualną wiedzą, interpretowaniu zjawisk związanych z szamanizmem. Część entuzjastów mistycznego pola badań w szamanizmie nazywa, tę nową „wiedzę” psychologią transpersonalną.

Szamanizm przez antropologów przedstawiany jest jako magiczno-religijny fenomen, w którym szaman jest wielkim mistrzem ekstazy. Wg Mircea Eliade szamanizm, to technika wywoływania owej ekstazy. Różne mogą być pola działania szamana (zgodnie z jego przekonaniami): panowanie nad ogniem, wiatrem, ale najczęściej, to umiejętność wypędzania choroby. Najważniejszą jego umiejętnością było i jest wprawianie siebie lub medium w trans, w czasie którego dusza opuszcza ciało i przenosi się do nieba lub w inne bardziej niebezpieczne zaświaty.
Wiedza szamanów ma być jakoby pochodzenia nieziemskiego, zdobywana od mistrzów, a możliwa do pozyskania dzięki posiadaniu specyficznych i wyjątkowych uzdolnień, z których najważniejszym jest komunikowanie się w transie lub ekstazie ze światem duchowym.

Jak więc wygląda ów trans? Opisał go buriacki buddysta Gondodżaw Cybikow, któremu na początku XX wieku udało się dotrzeć do Lhassy i opisać swe wrażenia po zwiedzaniu klasztorów lamaistycznych. W jednym z nich był uczestnikiem misterium – transu. Lama miał w czasie kontaktowania się z „zaświatami” przepowiedzieć obecnym najbliższą przyszłość.
„Najpierw zaczynają drgać nogi, później drganie przechodzi coraz wyżej, obejmując pozostałe części ciała. Dzieje się to stopniowo, tak że liczne malutkie dzwoneczki przyczepione do różnych części ubrania zaczynają wydawać narastający dźwięk, co daje słuchaczom złudzenie, że ktoś zbliża się z oddali. W końcu, gdy drga już całe ciało, a twarz wykrzywia się w konwulsjach, wróżbita, siedząc ciągle w fotelu, pochyla się do przodu i zakreśla głową półkole, od lewego ramienia ku prawemu, tak że końce drzewc chorągiewek prawie dotykają podłogi, a same chorągiewki wloką się po ziemi. Wróżbita, po zakreśleniu głową pełnego półkola, gwałtownie odchyla się do tyłu i spogląda w górę. Czynność tę powtarza trzykrotnie, gdyż cz`os-kjong, by odpowiedzieć na pytania zadane mu przez wiernych, spojrzeć musi na trzy światy znajdujące się, według lamaistów, w dole i na trzy znajdujące się w górze, a jest wśród nich i nasza ziemia. Po obejrzeniu wszystkich trzech światów Cz`os-kjong przychodzi z pełnym zasobem wiedzy: wyraźnie dostrzega widzialnych i niewidzialnych wrogów, zna przeznaczenie każdego żyjącego człowieka, a także wie wszystko o losie zmarłych, jasno widzi przyszłość. Wtedy dwaj służący ujmują wróżbitę pod ręce i prowadzą na skraj estrady, gdzie ustawiają mu specjalny wysoki fotel i rozściełają pod nogami lamparcią skórę. Można wówczas zadawać różne pytania. Wróżbita udziela lakonicznej odpowiedzi, którą jeden ze sług natychmiast zapisuje. Wreszcie wróżbita ciężko osuwa się na fotel i w tym momencie opuszcza go cz`os-kjong. Słudzy zdejmują z niego odzienie i staje się on znów zwykłym człowiekiem”.

Bronisław Piłsudski tak opisuje szamanów na Sachalinie:
„Szamanów swoich nazywają Ajnowie „tsuru-kuru” (szamaniący człowiek). Tę nazwę dają oni i kapłanom chrześcijańskim. Szamanizm u Ajnów jest rozwinięty daleko słabiej, niż u dwóch innych ludów pierwotnych, zaludniających Sachalin, Oroków i Gilaków. A Ajnów kult przodków stanowi część wierzeń religijnych. Zmarli ojcowie, matki, dziadkowie i babki roztaczają skrzydła opiekuńcze nad potomkami, mogą jednak także pozbawić ich swej łaski i sprawić tym niezliczone przykrości i nieszczęścia...

Zwykle w młodości przyszły szaman uczuwa jakieś nieokreślone dążenie do samotności. Człowieka, który często wychodzi z domu i chodzi zamyślony wzdłuż brzegu morskiego, posądzają, że staje się narzędziem wstępujących w niego szamanowych duchów, nazywanych „ksipu”. Pewien stary szaman opowiadał mi, że razu jednego stracił przytomność i czuł, że unosi się jak ptak pod obłokami, ciągle bał się, że upadnie i zabije się, lecz szczęśliwie ocknął się na piasku u brzegu morza”.

Podobne opisy dostarczali polscy badacze – zesłańcy o innych ludach i ich szamanach z dalekiej Syberii. Wymienić tu należy relacje Józefa Kopcia, Faustyna Ciecierskiego, Józefa Kobyłeckiego, Adolfa Januszkiewicza, Benedykta Dybowskiego i wielu innych.
Szamańskie zagłębianie się w trans, owa „podróż w krainę nierzeczywistości”, to zarazem docieranie do podświadomych pokładów ludzkiej psychiki. A szaman przez wieloletnie ćwiczenia nauczony jest owego zagłębiania w owe ciemne obszary duszy. Zdaniem Junga w podświadomości istnieją liczne archetypy, czyli zbiorowe, wspólne wszystkim ludziom, praobrazy. Wywodzą się one z zamierzchłych czasów ludzkości. One to właśnie pojawiają się na pierwszym planie we snach, w hipnozie czy w transie, a więc zawsze wtedy gdy kontrolująca świadomość ulega wyłączeniu i zaprzestaje działać auto-cenzura. Monotonny dźwięk piszczałki, dudnienie bębna, wir taneczny lub rytmicznie powtarzane ruch ciała, zazwyczaj z akceleracją, to sposoby na szybsze wejście w ów trans szamański.
Do szybszego wejścia w trans szaman niekiedy używa nadzwyczajnych (a dla niego zwyczajnych) środków. Są to niekiedy halucynogenne grzyby lub narkotyki. A kiedy już wejdzie w stan transu, przekazuje społeczności swej oczekiwane nauki, zalecenia, wróżby, pomaga chorym, odpędza złe demony, podnosi na duchu strapionych i przepowiada przyszłość.

Uważa się, że prawdziwy szaman powinien spełniać wiele z wymienionych niżej cech:
1. Musi istnieć w danej społeczności przekonanie, że posiada on moc bezpośredniego komunikowania się z bóstwem i przez to posiada zdolność pomagania chorym, leczenia zaburzeń fizycznych i psychicznych oraz służenia radą i wskazówkami.
2. Szaman jest zazwyczaj osobą „szczególnie naznaczoną” tj. posiada określone predyspozycje lub właściwości. Niekiedy tym stygmatem może być padaczka. Szamani zazwyczaj są ludźmi inteligentnymi, błyskotliwymi i empatycznymi.
3. Zazwyczaj mistrz wybiera swego następcę spośród bystrych chłopców lub dziewcząt, jeszcze gdy są oni dziećmi. Ma to zapewnić ciągłość wiedzy i zagwarantować dostateczny czas, aby młody adept zdobył niezbędne doświadczenie.
4. Szaman musi posiadać zdolność wchodzenia w trans. Uczy się tego od mistrza i na koniec zdaje praktyczne egzaminy. W czasie transu musi przekazywać przesłania od duchów, a więc posiadać zdolności bycia medium.
5. Powinien mieć on określoną wiedzę praktyczną o leczniczych ziołach i minerałach. Uczy się tego od mistrza, a wiedza ta często jest rozległa i skuteczna.

Umiejętności szamańskie znacznie przekraczały możliwości przeciętnego członka społeczności. Posiadał on wiedzę religijną, medyczną i zazwyczaj wspaniałą pamięć. Znał olbrzymią ilość tekstów poetyckich, modlitw i zaklęć. Był recytatorem i znawcą muzyki. Malinowski podaje, że słownik przeciętnego mieszkańca Jakucji wynosił około 4 tys. słów, szaman natomiast (co policzono) posługiwał się słownikiem z 12 tys. słów. Dlatego w życiu codziennym szamani byli ludźmi zdrowymi i opanowanymi. Swe nadnaturalne zdolności ujawniali dopiero w czasie transu, w który sami się wprawiali.

Szamanów spotykamy prawie we wszystkich dawnych kulturach – ludzi dziwnych, niepodobnych do innych. Ich wyjątkowe zdolności są wszędzie zbliżone do siebie. Wyróżnia ich sposób postępowania ze swymi ziomkami, z okazywaną pomocą w służeniu i kontaktowaniu się z bóstwami, duchami i przodkami, w ofiarowywaniu rad i niesieniem pomocy medycznej.
Szamanizm swoją historią sięga w odległy mrok dziejów gatunku ludzkiego. Sądzić nawet można, że jednym z pierwszych i ważniejszych towarzyszy przemieszczającego się ludzkiego plemienia był właśnie szaman.

W latach siedemdziesiątych XX wieku natrafiono na miejsca pochówku Neandertalczyków. Groby datowano na około 50 000 lat przed naszą erą. Amerykański archeolog Ralph Solecki, który uprzednio badał miejsca pochówku dawnych Indian w dolinach Ohio, nazwał te stanowiska archeologiczne w Iraku, Shanidar. Szczególnie interesujące były groby IV i VI. Solecki nabrał przekonania, że groby w Shanidar, podobnie jak badane poprzednio w Ohio, poza szczątkami zmarłych, zawierają jeszcze elementy dekoracji (?) roślinnych, głównie kwiatowych.
W archeologii wiadomo było, że wyposażanie grobów w przedmioty, rośliny lub zwierzęta miało przeważnie znaczenie magiczne i było domeną działania szamanów. Oznaczaniem roślin z grobów Neandertalczyków zajęła się francuska paleobotanik Arlett Leroi-Gourham z Muzeum Człowieka w Paryżu. Badała ona próbki ziemi z grobów i oznaczała skamieniałe pyłki kwiatowe roślin tam złożonych. Znalazła ona w tych próbkach skamieniałe pyłki aż dziewięciu roślin do dzisiaj stosowanych w ziołolecznictwie. Były to między innymi pyłki kwiatów malwy, krwawnika oraz maku i przęśli dwukłosowej (surowca do wyrobu efedryny). Oznaczać to mogło tylko jedno, że Neandertalczycy znali również lecznicze lub magiczne działanie tych roślin. Prawdopodobnie wykorzystywali je, podobnie jak nasi protoplaści w następnych tysiącleciach do praktyk szamańskich. Tak więc odkrycia z Shalnidar przesuwają datowanie szamanizmu z epoki brązu aż do czasów paleolitycznych.

Pamiętam spotkanie z maoryskim szamanem we wsi Rotorua w Nowej Zelandii:
Rotorua niewielka wieś na Północnej Wyspie w odległości kilkudziesięciu mil od Auckland znana jest ze swych gejzerów i „bulgoczących błot”. Okolicę tę zamieszkują rdzenni mieszkańcy kraju – Maorysi. Mają oni status społeczny podobny do Romów w naszym kraju. Nawet dobór współcześnie noszonych strojów jest podobny, a i obyczaje też zbliżone. Większość odwiedzających kraj turystów zachęcana jest do zwiedzania ich wioski – skansenu. Po tym jak wysiadłem z autobusu, powitał mnie sołtys maoryskiej wsi pocierając swój nos o mój. Rytuał trochę mnie zaskoczył! Później następowało zwiedzanie okolicy i tradycyjnych „wielkich domów” – miejsc pełniących i kultową i kulturalną rolę w społeczności. Po prelekcjach i objaśnieniach nadszedł czas na zdjęcia. Atrakcją były zdjęcia z szamanem i szamanką. On – mężczyzna w sile wieku, miał tatuaże na twarzy, rękach i nogach miał wykonane granatowym tuszem. Nieliczne ozdoby wokół głowy i kolorowa przepaska wokół bioder dodawały „autentyczności”. W ręku dzierżył kijek – laskę, która służyła do odpędzania złych duchów. Szaman był oczywiście człowiekiem biegle władającym językiem angielskim, chociaż ze swymi ziomkami porozumiewał się po maorysku. Szamanka była zdecydowanie „figurą dekoracyjną”, eksponowaną do zdjęć dla turystów. Piękna młoda kobieta miała bogate przybranie głowy z piór rajskich ptaków i bajecznie kolorową suknię. Otrzymaliśmy na koniec jeszcze wyjaśnienia odnośnie rodzajów złych duchów, które potrafią dręczyć Maorysów i o sposobach pozbywania się ich. Kilka pamiątkowych zdjęć i tak zakończyła się owa „cepeliada”.
Praktykowanie szamanizmu w oderwaniu od jego korzeni ściśle związanych z tradycjami i kulturą określonej społeczności nazywamy neoszamanizmem. Tu w zaciszu gabinetów „badaczy” lub salonach, w których kiedyś swój czas przeżywały „wirujące stoliki” próbuje się kultywować tę nową hybrydę.

I tu właśnie praktykuje się:
1. Wprowadzanie mediów w stany ekstatyczne, w czasie których mają wygłaszać określone kwestie.
2. Wg neoszamanizmu szaman ma być wybraną w określonej grupie jednostką, która przez swe uzdolnienia i trening ma chronić grupę lub jej członków przed działaniem złych mocy i być jednocześnie pośrednikiem między ową grupą a dobrymi duchami.
3. Szaman ma wreszcie poprawiać lub uzupełniać określone praktyki lecznicze, a w razie niemożliwości pomocy ze strony uznawanych, akademickich lekarzy zastępować ich lub uzupełniać korzystając ze swych zasobów wiedzy tajemnej.

Jednym z nurtów neoszamanizmu niewątpliwie jest, kwitnąca kiedyś na Zachodzie, teozofia. Ruch ten starający się być syntezą niektórych filozoficznych doktryn wschodniej i zachodniej nauki zapoczątkowany został w 1875 roku przez Helenę Bławatską i pułkownika armii brytyjskiej Olcetta. Założyli oni w Adjar koło Madrasu Towarzystwo Teozoficzne, którego organem prasowym był „The Theosophist”. Uczennicą tego towarzystwa była w Polsce Anna Wysocka, autorka książki pt. „Kilka obrazków chorób umysłowych, ich istota, przyczyny i sposób leczenia zaczerpnięte drogą jasnowidzenia z rzeszy ducha i własnego przeżycia”. (W zbiorach autora) W tej szamańskiej książce pełno jest zebranych z różnych źródeł opisów zaburzeń psychicznych i „oryginalnych metod leczenia”. A oto opis leczenie dziecka z rozdziału o „Spazmie”:
„Spazmę dostają najczęściej dzieci gdy w ich obecności zaszczeka pies gwałtownie. Rozwścieczony pies ściąga elementy złych myśli na najbliższych ze swego otoczenia. Im delikatniejszy jest duch w ciele, tym bardziej nieprzyjemnym jest dla niego warczenie lub szczekanie złego psa, szczególnie podczas snu. Choroba ta jest uleczalna jeśli nie jest połączona z karmą (złym losem wg filozofii indyjskiej. Wyjaśnienie autora). Jest dobrze by dziecko natychmiast po wylęknieniu oddało mocz i nie zasypiało. Dobrze jest też natrzeć całe ciało spirytusem. Gdy dziecko rozumie już cokolwiek i potrafi myśleć o psie, można chwycić wobec dziecka psa za ucho i uderzyć go kilka razy. Najlepiej pomyśleć: Idź, zabierz sobie wszystko coś przyniósł złego.

Musimy pamiętać, że ruch teozoficzny w Ameryce i Europie ciągle ma się dobrze, rzesze jego zwolenników są nadal liczne, działalność wydawnicza bogata, a międzynarodowe zjazdy częste. Wydawane są liczne periodyki poświęcone tej tematyce.
W neoszamanizmie uważa się, że praktykowanie tego kultu, to jedna z najbardziej uniwersalnych religii. Obecny powrót do zapomnianych praktyk jest jakoby powrotem do prakorzeni naszej kultury. Szamanizm opiera się na przekonaniu, że wszystko co nas otacza jest święte. Każdy okruch ziemi, kamień, gałązka, drzewo jest przejawem absolutnej rzeczywistości, a może też być magicznym kluczem do tajemnicy życia i śmierci. Przez swe przywiązanie do natury i jej sił nazywany niekiedy bywa „religią ziemi”. U podłoża szamańskich przekonań leży wiara, że istnieje jedność całego życia i wszelkich zjawisk przyrodniczych. Takie przekonania powodowały, że ceniło się każde życie, a rys ten widoczny jest również w wielu religiach świata. Mimo, że w swych początkach był wiarą ludów pierwotnych i nosił charakter plemienny, to przez tysiąclecia spełniał funkcje integracji społecznej i praktyczne funkcje terapeutyczne. Wg Marka Hasa celem szamanizmu nie jest jednak panowanie nad siłami przyrody, ale przywracanie harmonii w niej. Tak pojęte praktyki szamańskie są głęboko zakorzenione w miłości do przyrody, do świata. Wszystkie formy życie w tym ujęciu tworzą wielka rodzinę. Należą do niej nie tylko ludzie i zwierzęta, ale i minerały, woda, ogień, powietrze. Szaman powinien czcić życie w jego najdrobniejszych przejawach, gdyż zło płynie z zachwianej równowagi w kosmosie i działaniu niezgodnym z jego prawami.


John Snow – indiański wódz i szaman w swej księdze pt. „Te góry są naszymi świętymi miejscami” pisał:
Rozmawiamy ze skałami, strumieniami, drzewami, roślinami, ziołami i wszelkim stworzeniem. Nazywamy zwierzęta naszymi braćmi. One rozumieją nasz język, my rozumiemy ich. Czasami przemawiają do nas w snach i naszych wizjach. Czasami odsłaniają nam ważne zdarzenia lub odwiedzają nas, kiedy poszukujemy wizji na szczytach gór.
Amber Wolf, uczennica indiańskich uzdrowicieli z plemienia Seneków, autorka książki pt. „W cieniu szamana” pisała:
Ścieżka szamana, to ścieżka świadomości, pozostającej w najgłębszym związku z naturą. W dawnych czasach szaman był łącznikiem pomiędzy ludźmi i innymi światami naturalnych energii. Często żył w odosobnieniu, a jego ścieżka była ścieżką samotną .Szaman był świętym węzłem łączącym mądrość natury i ducha. Obecnie szamanizm przeżywa swoja drugą młodość. Czczony w dawnych czasach i ośmieszany w wieku technologii szaman zaczyna być traktowany z rosnącym zainteresowaniem. W szerzącym się chaosie różnorodnych nauk, jakie spotykamy dzisiaj, ścieżka szamana jawi się jako ta, która nas łączy z powrotem z Ziemią. Potrzebujemy szamańskiej równowagi pośród gwałtownych zmian energii, które nas otaczają. Wybiegając świadomością w stronę ducha, wciąż tracimy swoje zakorzenienie w Matce Ziemi. Dlatego potrzebujemy szamańskich sposobów, aby odnaleźć równowagę dla siebie i naszej planety. Ta równowaga jest naszym wspólnym dobrem.

Wg szamanizmu stany ekstatyczne dzielone są niekiedy na: szamańskie, prorocze i mistyczne. Aby osiągnąć ekstazę szaman wprowadza się trans, osiągnięcie którego jest możliwe dopiero po okresie intensywnych ćwiczeń i odbytej inicjacji. Owa „podróż do innego wymiaru egzystencji” wywoływana jest przez indukowanie „alternatywnych stanów świadomości” i jest podobna do autohipnozy. W tych stanach „dusza jego ma możliwości przemieszczania się do wyższych i niższych światów”. W tym czasie kontaktując się jakoby z duchami i „innymi wyższymi istotami”, może nawiązywać porozumienie z przodkami, otrzymywać od nich instrukcje i rady, a również oddziaływać na realne wydarzenia w fizycznym świecie. A oddziaływania to mogą mięć określony wpływ na przyszłe zdarzenia i losy ludzi. W stanie autohipnozy szaman ma możliwość kontrolowania swych reakcji. Stany takie uzyskuje dzięki indywidualnej wrażliwości i szczególnemu uzdolnieniu, które nazywane bywa „selektywną hipersugestywnością”. Umiejętność posługiwania się ową sugestywnością i doskonałą znajomością symboliki danej kultury, jej znakami i emocjami z nimi związanymi tłumaczy Pelcaster-Villafuerte skuteczność szamanów i uzdrawiaczy, którzy działają w obrębie swej społeczności.

(5)
Reklama
Komentarze