Zaloguj
Reklama

Psycho-społeczne aspekty funkcjonowania osób uzależnionych od narkotyków

Psycho-społeczne aspekty funkcjonowania osób uzależnionych od narkotyków
Fot. ojoimages
(4)

Życie ludzkie opiera się na integracji pierwiastków fizycznego, psychicznego oraz duchowego. W przypadku człowieka uzależnionego integracja pomiędzy wymienionymi sferami ulega zaburzeniu, a każda z nich zostaje podporządkowana nadrzędnej potrzebie - przymusowi odurzania się.

Życie ludzkie opiera się na integracji pierwiastków fizycznego, psychicznego oraz duchowego. W przypadku człowieka uzależnionego integracja pomiędzy wymienionymi sferami ulega zaburzeniu, a każda z nich zostaje podporządkowana nadrzędnej potrzebie - przymusowi odurzania się.

W związku z tym życie narkomana to nieustanna frustracja ogromnej ilości potrzeb, poczynając od cielesnych, poprzez psychiczne, a na duchowych skończywszy. Narkoman traktuje swe ciało instrumentalnie, jako czuły aparat umożliwiający odczuwanie przyjemnych doznań, związanych z działaniem substancji odurzających. Przyjemność ta wraz ze wzrostem stopnia uzależnienia zmniejsza się i z czasem zostaje wyparta przez przymus, zniewolenie. Z biegiem czasu zażywanie narkotyków staje się koniecznością. Monotonny tryb życia sprowadza się do kwestii zdobywania odpowiednich środków na ich zakup. Kulminacyjnym punktem dnia staje się chwila zażycia narkotyku. Na początku choroby raz na parę dni, w zaawansowanym stadium uzależnienia, co parę godzin.
Należy dodać, iż w okresie głodu, jak i antycypacji przyjemności procesy myślowe narkomana ulegają zaburzeniu, zawężone zostaje ich pole. Wszystko, co się wydarza zostaje podporządkowane chęci przeżycia przyjemności lub zniesienia objawów abstynencyjnych. Dopiero po zaspokojeniu pożądania narkotyku istnieje możliwość zajęcia się innymi płynącymi z własnego ciała potrzebami. Ponieważ jednak zdobycie narkotyku i stan odurzenia pochłaniają większość czasu i energii, bardzo niewiele czasu pozostaje na cokolwiek innego. Fakt ten jest główną przyczyną braku dbałości o higienę, zdrowie, systematyczne odżywianie.

Inne źródło opisanego stanu rzeczy, stanowią składniki obiektywnej sytuacji życiowej. Zdecydowana większość narkomanów po pewnym czasie przestaje być uczestnikami pierwotnego układu społecznego, z czym wiąże się zaprzestanie pełnienia dotychczasowych ról społecznych, ograniczenie kontaktów, jakie z tego faktu wynikały.
Częstokroć możemy się zetknąć ze spustoszeniem, jakiego w obszarze życia psychicznego dokonał nałóg. Należy podkreślić, iż o ile stan zdrowia fizycznego na początku choroby nie pozostawia zwykle nic do życzenia i jest po prostu przeciętny, o tyle pewne aspekty życia psychicznego od początku jawią się jako dysfunkcjonalne, zawierające czynniki odpowiedzialne za pojawienie się uzależnienia. Narkomania to choroba pustki, braku pozytywnych treści życia wewnętrznego, związanej z tym chęci zmiany stanu rzeczy za wszelką cenę. Wkroczenie na tę drogę, wynikające z frustracji wielu potrzeb psychicznych w tym przede wszystkim potrzeby miłości, bezpieczeństwa, przynależności, uznania społecznego, prowadzi do chwilowego spełnienia, po czym wszystkie deficyty zostają spotęgowane. W zaawansowanej chorobie, w/w potrzeby ulegają zepchnięciu na dalszy plan, na plan pierwszy wysuwa się natomiast potrzeba zażywania "zbawiennego" środka. Nikt już nie pamięta o przyczynach, które doprowadziły go do narkomanii, błędne koło nałogu wymusza powtarzanie rytuału. Pustka, brak miłości zostają zagłuszone przez chwilowy komfort uzyskany dzięki środkom odurzającym. Narkotyk staje się wielofunkcyjnym substytutem, pozornie rekompensując brak schronienia, kochanego człowieka itd. Po okresie odurzenia powraca się jednak do smutnych realiów, dyskomfort z tym związany spotęgowany jest lękiem, niepewnością czy uda się zdobyć kolejną dawkę. Osoba taka staje się coraz bardziej bezwzględna, przestają spełniać swą rolę hamulce moralne. To właśnie wtedy możliwe są wszelkie rodzaje zachowań nieprzystosowawczych, mających na celu zdobycie narkotyku. Pojawia się dominujące poczucie osamotnienia, bezwzględności świata, braku celu i sensu życia. Wszystkie te negatywne odczucia likwiduje kolejna dawka środka odurzającego. Znów na chwilę świat nabiera innego wymiaru. Z czasem jednak tolerancja na środek rośnie, potrzebne są coraz większe dawki, co wiąże się z odpowiednio wyższymi kosztami, coraz bardziej doskwierają objawy uboczne. Wkrada się zniechęcenie, zmęczenie ciągłą walką z mnożącymi się przeciwnościami losu. Stąd już tylko krok do załamania, depresji a nie rzadko i prób samobójczych. Życie emocjonalne człowieka zostaje sprowadzone do wymiaru chcę - muszę - zaspokajam. Zanika uczuciowość wyższa, przestaje liczyć się wzajemna uczciwość, lojalność, na ich miejscu pojawiają się wynikające z konieczności przystosowania oraz postępującej psychodegradacji: cynizm, zakłamanie, kradzieże, przemoc. Wszystko to jest wyrazem ogromnego cierpienia zagubionego i chorego człowieka. Pojawia się tęsknota za normalnością. Coraz częściej jawi się jednak ona jako nieosiągalna.

Należy dodać, iż opisane powyżej fakty, osadzone są w określonym kontekście społecznym. W pewnym okresie uzależnienia kontakty społeczne zostają wyraźnie zawężone do tzw. środowiska, czyli innych uzależnionych oraz osób zajmujących się z racji pełnionych funkcji ich leczeniem. Kontakty wewnątrzśrodowiskowe nabierają z czasem cech głębokiego uzależnienia społecznego. Należeć do tego środowiska można jedynie poprzez spełnianie, niewygórowanych zresztą, norm i zasad grupowych, sprowadzających się głównie do zażywania odpowiednich środków. Środowisko to w początkowym okresie jawi się jako atrakcyjne poprzez swą hermetyczność, oryginalność, przekraczanie tabu. Szybko jednak okazuje się, iż przynależność do niego ogranicza wolność jednostki poprzez wymóg uniformizacji zachowań i poglądów. Struktura, relacje wewnątrzśrodowiskowe bardzo ściśle wiążą się z przewagą fizyczną czy finansową. Nie ma w nich miejsca na miłość, przyjaźń, litość, uczciwość, lojalność.

Ponieważ, jak wspomniano, kontakty społeczne narkomanów ograniczone są do środowiska osób stosujących środki odurzające, terapeutów oraz przedstawicieli prawa, w razie, gdy decydują się na zerwanie z nałogiem i podejmują próbę powrotu do normalnego życia zdani są w dużym stopniu na samych siebie, właśnie ze względu na brak alternatywnych grup wsparcia. Okazuje się, iż wszyscy znajomi to osoby uzależnione lub współuzależnione, nie będące bynajmniej zainteresowane wspomaganiem swego kompana w procesie resocjalizacji, a wręcz przeciwnie stanowią dodatkowe utrudnienie na i tak niełatwej drodze powrotu do zdrowia. [Cekiera, 1985; Gossop, 1993; Hanusz, 1996; Thille, Zgirski, 1976].

(4)
Reklama
Komentarze