Zaloguj
Reklama

Terapia elektrowstrząsowa: czy rzeczywiście powinniśmy się jej bać?

Autor/autorzy opracowania:

Źródło tekstu:

  • "Psychiatria", red. naukowa M. Jarema, J. Rabe-Jabłońska, Wyd. PZWL, Warszawa 2011; 562-572

Adres www źródła:


Terapia elektrowstrząsowa: czy rzeczywiście powinniśmy się jej bać?
Fot. medforum
(0)

W niejednym filmie natknąć się możemy na sceny, gdzie poddawany terapii elektrowstrząsowej człowiek targany jest drgawkami. Nie dziwi więc, że elektrowstrząsy ogólnie kojarzone są jako metoda drastyczna i taka, której pewnie dziś się nie wykonuje. Rzeczywistość jest jednak inna niż w filmowych kadrach – pacjenci poddawani terapii elektrowstrząsowej są znieczulani, dodatkowo bezpieczeństwo tej metody leczniczej sprawia, że może być ona stosowana nawet... w ciąży.

Reklama

Po raz pierwszy terapię elektrowstrząsową zastosowano dużo ponad pół wieku temu, bowiem dokonano tego w 1938 roku. Zabieg przeprowadzili Włosi U. Cerletti i L. Bini, został on wykonany u chorego z zaburzeniami psychotycznymi.

Minęło wiele lat, a terapia elektrowstrząsowa nadal jest wykorzystywana, co więcej – wskazania do jej przeprowadzenia są znacznie szersze niż epizody psychotyczne.
Oprócz tego, według statystyk, w samych Stanach Zjednoczonych rocznie leczonych elektrowstrząsami jest około 100 tysięcy pacjentów. Osoby niezwiązane z psychiatrią mogą pomyśleć: ale jak to?! Przecież to jest jakiś drastyczny, nieludzki zabieg. Całym pacjentem wstrząsa, to na pewno musi zostawiać jakieś szkody... Rzeczywiście, taki obraz terapii elektrowstrząsowej może wyłaniać się chociażby z filmów, jednak jak to z filmami bywa – one idą swoim, a rzeczywistość swoim, odmiennym torem.

Terapia elektrowstrząsowa: co się podczas niej dzieje z pacjentem?

Na samym początku wyjaśnić trzeba jedno – podczas elektrowstrząsów pacjent... leży całkowicie swobodnie. Znajduje się on bowiem pod wpływem znieczulenia ogólnego, dodatkowo przed zabiegiem podawane mu są leki o działaniu zwiotczającym mięśnie. Efektem takiego postępowania jest to, że leczony leży spokojnie, jego ciało nie wpada w drgawki, a zauważalne mogą być jedynie drobne drgania mięśni.

Dzięki znieczuleniu ogólnemu pacjent nie jest świadomy tego, co dzieje się z jego ciałem podczas zabiegu. Po jego zakończeniu leczony nie odczuwa dolegliwości bólowych, doświadcza on za to wstecznej amnezji (obejmuje ona wyłącznie krótki okres, dotyczący czasu sprzed zabiegu). Najogólniej mówiąc, pacjent po elektrowstrząsach może czuć się tak, jakby chwilę wcześniej po prostu śnił.

Pacjent poddawany terapii elektrowstrząsowej znajduje się pod opieką kilkuosobowego zespołu. Minimalny jego skład to trzy osoby, wśród których musi być pielęgniarka oraz dwójka lekarzy: psychiatra i anestezjolog.


fot. panthermedia

Czasami terapia elektrowstrząsowa bywa ostatnią deską ratunku...

...a czasami nawet pierwszą. Jako leczenie pierwszego rzutu terapia elektrowstrząsowa znajduje zastosowanie u chorych, u których istnieją silne zaburzenia nastroju z dużą groźbą popełnienia przez nich samobójstwa. Leczenie opisywaną metodą zalecane jest również wtedy, kiedy obecna u pacjenta depresja może zagrażać życiu (np. poprzez negowanie przyjmowania pożywienia przez chorego).

O przeprowadzeniu terapii elektrowstrząsowej można również myśleć wtedy, kiedy stan pacjenta (np. obecne u niego organiczne schorzenia przewlekłe) stanowią przeciwwskazanie do stosowania leków psychotropowych. Elektrowstrząsy mogą pomóc również chorym, u których stosowana przez nich farmakoterapia nie pozwoliła uzyskać poprawy – zabiegi zalecane są wtedy, kiedy przyjmowanie leków przez 6 miesięcy nie poprawiło stanu pacjenta.

Wymienione powyżej stanowią podstawowe wskazania do terapii elektrowstrząsowej. Podjęcie leczenia opisywaną metodą rozważane jest również w przypadku innych schorzeń (np. choroby afektywnej dwubiegunowej z nasiloną manią, schizofrenii czy ciężkiego zaburzenia obsesyjno-kompulsyjnego), decyzja jednak podejmowana jest w takich przypadkach indywidualnie i bardzo rozważnie.

Reklama
(0)
Komentarze