Zaloguj
Reklama

"We are all made of stars" czyli o trudzie bycia sławnym

Autor/autorzy opracowania:

Recenzenci:

  • Konsultacja psychologiczna:

Źródło tekstu:

  • zdjęcia: ojoimages

Kategorie ICD:


Fot. ojoimages
(5)

Życie i sukcesy gwiazd, gwiazdeczek i wielkich upadłych cieszą się niesłabnącą popularnością, czego dowodem może być wielkość czcionki tytułów bulwarowych pism i ilość rąk, które po nie sięgają.

Życie i sukcesy gwiazd, gwiazdeczek i wielkich upadłych cieszą się niesłabnącą popularnością, czego dowodem może być wielkość czcionki tytułów bulwarowych pism i ilość rąk, które po nie sięgają.

„Czy to tylko przypadek, że tak wielu pięknych i bogatych ma widoczne gołym okiem problemy natury psychicznej?” pyta Borwin Bandelow, autor książki „Gwiazdy. O trudnym szczęściu bycia sławnym”, wydanej niedawno przez Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne.

Autor w pierwszym rozdziale przedstawia w sposób klarowny i zrozumiały dla szerokiego grona czytelników, niekoniecznie zawodowo związanych z psychologia czy psychiatrią, ogólny zarys zaburzeń osobowości, wyjaśnia używaną terminologię oraz perspektywy nowoczesnej psychiatrii, ukazuje starannie różnice pomiędzy wariantami „antyspołeczny”, „borderline”, „histrioniczny”, „narcystyczny”. Czytając te zwięzłe wprowadzenie ma się jeszcze wrażenie obcowania z czymś popularnonaukowym później jest już coraz gorzej. Oto przykład „Zawsze gdy czytamy w biografii o autodestrukcyjnych elementach życia, takich jak uzależnienie od narkotyków czy próby samobójcze, nasuwa się podejrzenie osobowości borderline” - takimi złotymi myślami raczy nas getyndzki psychiatra. Autor stara się poprzez ukazywanie co pikantniejszych fragmentów biografii celebrities udowodnić tezę, którą niejako nieśmiało stawia na początku, iż sławni i bogaci cierpią na zaburzenie osobowości typu borderline. Jest w tym jednak coś, co sprawia, książka Bandelowa robi wrażenie nieco rozbudowanego, podpartego psychologiczną analizą omawianych postaci, plotkarskiego magazynu. Pod fasadą „rzetelnych” źródeł autor diagnozuje „na odległość”, stawia się na pozycji osoby będącej bezpośrednim obserwatorem, dobrym znajomym gwiazd, bezpośrednim świadkiem ich upadków i wzlotów, co sprawia, iż publikacja ta momentami jest co najmniej tendencyjna.

Bandelow stara się brzmieć nieco intrygująco, gdy wspomina o tym, że „ historie życia sławnych ludzi stanowią często mieszankę seksu, narkotyków i rock and rolla. Istnieje zadziwiające tłumaczenie wzajemnego powiązania między tymi elementami”. I prawdopodobnie w oczach wielu czytelników na obietnicy rozwikłania tej tajemnicy cała intryga się kończy. Podczas dalszej lektury można dowiedzieć się o kombinacjach cech świadczących o zaburzeniu osobowości typu borderline: trudne dzieciństwo, narcyzm, uzależnienia, samookaleczenia, lęki, depresje, wykorzystywanie seksualne czy nieumiejętność tworzenia stałych związków emocjonalnych. Autor bada znane osobistości pod kątem owych cech, z precyzją relacjonuje o ekscesach narkotykowych Janis Joplin, lekomanii Marilyn Monroe czy tajemniczych okolicznościach śmierci Kurta Cobaina. Bardzo wiele miejsca poświęca się dokładnemu przedstawianiu faktów z życia gwiazd, od traumatycznego w większości przypadków dzieciństwa, poprzez dramatyczną adolescencję aż do momentu kiedy gwiazdy osiągały wyżyny sławy. Pozostaje jednak pewien niedosyt, zaskakująco mało miejsca poświęca się analizie zachowań czy popędów, które kierowały zachowaniem ludzi. To sprawia, że po przeczytaniu kolejnego rozdziału w pamięci pozostaje informacja o tym, że Edith Piaf była córką algiersko-włoskiej prostytutki, a Elvis Presley przed śmiercią zjadł 4 kulki lodów i sześć ciastek. Mało w takiej sytuacji pozostaje miejsca na analizę zachowania, a gdy się pojawi wówczas ma charakter jedynie wzmianki i niczym mantra powtarzanego zdania „istnieje jedno źródło tych dysfunkcji: osobowość borderline”.

Lęk przed samotnością i równoczesną niemożnością nawiązywania bliskich kontaktów przez Robbiego Williamsa tłumaczy autor występowaniem osobowości typu borderline. Również przy uzależnionej od leków nasennych Marilyn Monroe, której śmierć do dzisiaj stanowi zagadkę, Bandelow, nakładający w tym przypadku maskę detektywa, pewnie twierdzi, że jest to dziełem przypadku ponieważ „ludzie zdrowi nie rozumieją, że osoby z osobowością borderline tak lekkomyślnie igrają ze śmiercią”.

(5)
Reklama
Komentarze