Zaloguj
Reklama

Wiara a intelekt według Władysława Witwickiego i Williama Jamesa. Część I

Autor/autorzy opracowania:

Recenzenci:

  • dr Paweł Socha

Kategorie ICD:


Wiara a intelekt według Władysława Witwickiego i Williama Jamesa. Część I
Fot. medforum
(4)

Dla współczesnego człowieka racjonalność, logika, rozum mają ogromne znaczenie. Myśl pozytywistyczna wywarła wielki wpływ na jego mentalność. Zarzut nieracjonalności jest silnym argumentem w niemal każdej dyskusji. Staramy się, aby każde nasze działanie było racjonalne, przemyślane, pewne. Trudno w tej sytuacji nie zadać pytania o racjonalność wiary religijnej. Jaki jest związek między wiarą a rozumem? Pierwsza część artykułu przedstawia poglądy Władysława Witwickiego.

WSTĘP

Dla współczesnego człowieka racjonalność, logika, rozum mają ogromne znaczenie. Myśl pozytywistyczna wywarła wielki wpływ na jego mentalność. Zarzut nieracjonalności jest silnym argumentem w niemal każdej dyskusji. Staramy się, aby każde nasze działanie było racjonalne, przemyślane, pewne. Trudno w tej sytuacji nie zadać pytania o racjonalność wiary religijnej. Jaki jest związek między wiara a rozumem?
Na powyższe pytanie spróbujemy odpowiedzieć na podstawie dorobku dwóch klasyków psychologii religii: Williama Jamesa oraz Władysława Witwickiego. James był znacznie starszy od Witwickiego. Jego wykłady edynburskie ukazały się drukiem, kiedy Polak miał dwadzieścia jeden lat. Trudno sądzić, żeby Witwicki ich nie znał. Obaj uważali za przedmiot swojego zainteresowania wiarę indywidualną, osobistą, będącą zjawiskiem pierwotnym wobec religii instytucjonalnej. W tej ostatniej widzieli być może uzupełnienie wiary osobistej, jednak niewiele znaczące dla psychologa. Mimo podobnego podejścia naukowego, ich spojrzenia na relacje między rozumem a wiarą znacznie się różniły.

SPOJRZENIE WŁADYSŁAWA WITWICKIEGO

Władysław Witwicki przyjął apriorycznie, że u ludzi niewykształconych problem skomplikowanych relacji miedzy wiarą a rozumem nie występuje. Zajmując się zatem poznawaniem postawy intelektualnej, moralnej i estetycznej w zakresie wierzeń religijnych, ograniczył się do badania osób oświeconych. Za oświeconego uznawał człowieka inteligentnego i wykształconego. Witwicki zajmował się wyłącznie przedstawicielami wyznania rzymskokatolickiego. Badanie opierało się o stworzony przez badacza tekst prezentowany badanym jako indyjska baśń. Była ona historią osadzoną w realiach dziewiętnastowiecznych, kolonialnych Indii, łączącą wątki zaczerpnięte z Księgi Rodzaju oraz Ewangelii. Po zapoznaniu się z baśnią badani odpowiadali na szereg pytań odnośnie sprzeczności logicznych występujących w tekście, oceny moralnej bohaterów, oceny wierzeń religijnych w świetle logiki i etyki. Przed prezentacją wyników badań należy wyjaśnić pojęcia, których używa Witwicki.

NAJWAŻNIEJSZE POJĘCIA TEORII WŁADYSŁAWA WITWICKIEGO

Sąd to przekonanie o rzeczywistości, albo nierzeczywistości przedmiotu. Sąd jest wiedzą, pewnością, że dana osoba, zjawisko, czy relacja istnieje, albo nie istnieje. Wydanie przez człowieka sądu jest uznaniem takiego, a nie innego stanu rzeczy. Niemożliwe jest wydanie sądu fałszywego, takiego, który byłby uznawany za nieprawdziwy przez osobę wydającą sąd. Ewentualnie można taki sąd wypowiedzieć, ale bez przekonania, lub świadomie kłamiąc. Sąd subiektywnie jest zawsze prawdziwy (Witwicki, 1980, s. 20).
Witwicki stosuje dychotomiczny podział na przekonania (sądy) szczere i nieszczere. Szczerymi są te, które budujemy na podstawie pełnej wiedzy, nie uciekając od żadnych znanych nam faktów. Witwicki pisze, że „budzą się w nas same i tkwią w nas nieodparcie bez żadnego czynnego udziału z naszej strony, z wyjątkiem czynnego skupienia uwagi” (tamże, s. 34). Z kolei przekonania nieszczere wywołujemy w sobie celowo, wmawiamy sobie wymarzony, czy w inny sposób pożądany stan rzeczy. Z ich utrzymaniem wiążą się dalsze celowe czynności. Przykładem może być umyślne nie mierzenie temperatury przez człowieka chorego, który przeżywa nieszczery sąd, jakoby był zdrowy. Gdyby ów człowiek zmierzył temperaturę, choroba wyszłaby na jaw, celowo więc termometr odkładany jest jak najdalej. Przekonania nieszczere są złudzeniami, którymi chce żyć jednostka, jednak w głębi duszy czuje, że rzeczywistość jest inna. Aby nie pozbawiać się złudzeń ucieka od krytyki, dyskusji i wszelkich sytuacji (jak mierzenie temperatury) mogących je zdemaskować. Tym przede wszystkim różnią się sądy szczere od nieszczerych. Przekonania szczere zawsze jesteśmy gotowi konfrontować z rzeczywistością.

Innym faktem psychicznym jest przedstawienie. Jest ono wyobrażeniem bez uwzględniania rzeczywistości, pomyśleniem o danym przedmiocie (osobie, zjawisku, relacji) bez zaprzątania sobie głowy jego stosunkiem do rzeczywistości, jego obiektywnym istnieniem.

Terminem pośrednim między sądem a przedstawieniem jest supozycja. Witwicki określa ją jako niby-przekonanie. Supozycja jest sądem, którego nie jesteśmy pewni lub przedstawieniem, lecz uwzględniającym relację jego przedmiotu z prawdą. Jest przypuszczeniem albo wątpieniem w istnienie jej przedmiotu.
Supozycje różnią się swoją siłą. Te słabe są zbliżone do przedstawień, nieznacznie tylko poruszają kwestię prawdy. Supozycje silne przypominają sądy, nie wiążą się jednak ze stuprocentową pewnością.
Powyższe terminy można przedstawić jako kontinuum. Na jednym końcu mamy przedstawienia – wyobrażenia bez uwzględniania ich rzeczywistości, na drugim sądy – pewność odnośnie istnienia albo nieistnienia przedmiotu. Pomiędzy nimi istnieje nieskończona ilość możliwych supozycji o różnej sile. Silne przypuszczenia podobne są do sądu twierdzącego, silne wątpienia do sądu przeczącego (Witwicki, 1980, s. 26 – 28).

Supozycje mogą być bardziej lub mniej żywe. Supozycjami o większej żywości bardziej się przejmujemy, z kolei te o żywości niskiej niemal wcale nie wpływają na nasze zachowanie lub stany wewnętrzne. Żywość supozycji jest zupełnie inną cechą niż siła i cechy te nie są ze sobą związane. Można przeżywać bardzo żywą supozycję o niewielkiej sile. Tak się dzieje na przykład w teatrze lub kinie, gdzie wzruszeni do łez nie zwracamy uwagi na to czy scenariusz ma coś wspólnego z faktami. Możliwa jest również sytuacja odwrotna – przeżywanie supozycji silnej o niewielkiej żywości. Przykładem może być artykuł w gazecie, którego treść uważamy za wysoce prawdopodobną, niewiele jednak martwi nas ona lub cieszy, nie wpływa też na nasze zachowanie. Andrzej Latała próbuje zdefiniować żywość supozycji jako intensywność jej występowania (Latała, 1980).
Władysław Witwicki podaje cztery cechy żywotnych supozycji:
1. „mają silną tendencję do tego, by występować w punkcie widzenia mojej uwagi;
2. wiążą się z silnymi uczuciami;
3. głuszą przekonania sprzeczne z nimi (...);
4. dysponują do działania takiego, jakby były sądami” (Witwicki, 1980, s. 32).

WŁADYSŁAWA WITWICKIEGO TEORIA WIARY

Władysław Witwicki założył, że u ludzi niewykształconych wiara religijna oparta jest o sądy. Niewykształcony – według Witwickiego – nie zastanawia się nad logiką dogmatyki, przyjmuje informacje religijne jako wiedzę pewną. Nie tyle wierzy, co wie, jest przekonany, pewny, że jest tak jak mówi ksiądz, rabin, czy pastor. Witwicki uważa, że nie ma potrzeby badać wiary ludzi prostych. „Dopiero studia, odbyte w dobrej szkole, powinny (...) wyrabiać takie nawyki myślowe, że utrzymanie się przy nich wiary religijnej wymaga u osobników inteligentnych osobliwych zabiegów, wymaga pewnej techniki życia wewnętrznego i zasługuje na bliższe zbadanie” (tamże, s. 63). W miarę zdobywania wykształcenia człowiek nabywa umiejętności (czy raczej nawyku) krytycznego, logicznego myślenia. Treść wydawanych sądów coraz częściej porównywana jest z pozostałą wiedzą (z treścią innych przekonań i supozycji), tak, aby uniknąć sprzeczności logicznej. U oświeconych nie mogą w sposób uświadomiony współistnieć dwa sprzeczne sądy. Jeden z nich staje się wtedy supozycją. Tak się dzieje między innymi w przypadku wiary religijnej. Wiara ludzi oświeconych jest systemem supozycji. Stąd słowo „wiara” – różne od słowa „wiedza” – które odpowiada zespołowi sądów. Supozycje religijne jednak różnią się od pozostałych supozycji. Ich przedmiot budzi w człowieku cześć. W tej sytuacji podmiot nie przyznaje się przed sobą samym, że dostrzega sprzeczności i nie chce ich w ten sposób nazywać. Określa je jako tajemnicę, lub trudności, których jego ludzki ograniczony umysł nie jest w stanie objąć.
Wierzący nie chce myśleć o sprzecznościach między wierzeniami religijnymi, a wiedzą świecką . Stara się traktować je jak sądy. Pomaga mu w tym estetyczny wymiar religii. Witwicki pisze: „życie religijne osób oświeconych jest pod istotnym względem podobne do przeżyć estetycznych” (Witwicki, 1980, s. 210). Estetyka i związane z nią emocje powodują wzrost żywości supozycji. Tak się dzieje między innymi we wspomnianym już przykładzie z teatrem lub kinem. Żywa supozycja skupia uwagę, głuszy sprzeczne z nią sądy (że to tylko film, że fabuła jest zmyślona, że w rzeczywistości takie okropności nie istnieją), a sama przyjmuje charakter sądu (co może się wiązać na przykład z unikaniem wchodzenia przez pewien czas do ciemnych pokoi). Podobnie emocje wywołane estetyką nabożeństwa, architektury sakralnej, czy przyrody powodują, że supozycje religijne przechodzą w przekonania. W takiej sytuacji możliwe jest, że oświecony przeżywa przekonania sprzeczne. Jedno z nich (związane z silniejszymi emocjami, a więc to religijne) utrzymuje się wtedy na poziomie świadomości, drugie jest nie uświadamiane.
Rolę emocji w religijności ukazuje Witwicki stosując pojęcie „poczucia religijnego”. Występuje ono już u dzieci, które nie były uczone religii. Poczucie jest podstawą, na której osadzona jest religijność, „stanowi tło, na którym łatwo się przyjmują i utrzymują wiary ujęte w formy wyznaniowe i wierzenia świeckie dotyczące bóstw, demonów, duchów, osobliwych chwil, miejsc, zdarzeń, zabiegów tajemnych, wróżb, tajemnych wpływów i czarów (...)” (Witwicki, 1962, s. 268).
Na poczucie religijne składają się trzy elementy. Pierwszym z nich jest poczucie świętości, które jest połączeniem „lęku, niesamowitości, własnej małości, grzeszności, a jednocześnie poczucia kontaktu z czymś, co jest potężne, pociągające, dobre i straszne zarazem” (Opara, 1980, s. 8). Poczuciu świętości sprzyja atmosfera pewnych miejsc czy zjawisk przyrody. Pojawić się ono może na przykład w czasie burzy, nocą na cmentarzu, w gęstym lesie, w grotach, etc. .
Drugim elementem poczucia religijnego jest antropocentryczne i antropomorficzne odczucie świata. Jest to cecha charakteryzująca w mniejszym lub większym stopniu każdego człowieka, najwyraźniej widoczna u ludów pierwotnych. Zdarza się człowiekowi odbierać zjawiska przyrody (tęcza, kometa, zaćmienie słońca), kataklizmy (trzęsienie ziemi, powódź, pożar), czy inne zdarzenia (choroba, śmierć bliskiej osoby) jako zesłane dla niego, dla jego przyjaciół czy wrogów lub przez nich spowodowane.
Trzecim składnikiem jest poczucie związków i zjawisk magicznych, a więc tworzenie i uznawanie związków przyczynowo skutkowych nie mających uzasadnienia logicznego, opierających się wyłącznie na fakcie współwystąpienia zjawisk. Myślenie magiczne jest charakterystyczne dla społeczeństw pierwotnych, ale jest również obecne w naszej kulturze (por. Frazer, 1996, s. 69 – 81 oraz Szmyd, 1978) . Jest więc poczucie religijne splotem antropocentryzmu i myślenia magicznego oraz emocji będących efektem specyficznej atmosfery, którą możemy nazwać mistyczną czy magiczną, a na pewno tajemniczą.

Wiara religijna według Władysława Witwickiego niewiele ma wspólnego z racjonalnością. U ludzi niewykształconych jest zespołem sądów nie różniących się od wiedzy świeckiej – doświadczonej czy w inny sposób zweryfikowanej. Człowiek prosty nie zauważa sprzeczności między tymi dwoma rodzajami wiedzy. Dla inteligentnych i wykształconych (oświeconych) religia jest systemem supozycji, które w odpowiednich warunkach tłumią sprzeczne z nimi sądy i zajmują ich miejsce.
Z kolei silnie jest związana religijność ze sferą emocji, zwłaszcza emocji estetycznych. To one przyczyniają się do przewagi supozycji religijnych nad sądami świeckimi (w tym naukowymi). Wraz z poczuciem religijnym oraz postawą czci wobec przedmiotu wiary powodują „paraliż logiczny” i „paraliż etyczny”. Tłumią krytycyzm oraz utrudniają, bądź nawet uniemożliwiają ocenę etyczną zdarzeń uznawanych za obiekt wiary lub do tegoż obiektu podobnych.

(4)
Reklama
Komentarze