Zaloguj
Reklama

Forum: Psychiatria - grupa dla rodziny i pacjenta

Temat: Ciężki przypadek... (5)

  • Ciężki przypadek...
    Gość
    Treść zablokowana przez moderatora
  • Ciężki przypadek...
    Gość

    Dobra biały rycerzyku czas sprowadzić ciebie na ziemię. Nie każdy wbrew powszechnemu osądowi ma towarzyskie usposobienie. Wielu jest ludzi (w tym ja) którzy stronią od towarzystwa bo w ten sposób nabierają energii. Nie czują się dobrze w licznym towarzystwie. Tacy ludzie to skrajni introwertycy. Paradoksalnie może być tak że robisz jej krzywdę próbując tak nadgorliwie nawiązać z nią kontakt. Uwierz, że gdyby faktycznie miała ochotę na kontakt z tobą ale coś by jej nie pozwalało, jakieś lęki, to raczej nie wykazywałaby tego inne symptomy niźli najzwyklejsze w świecie spławianie. W sumie, jakkolwiek empatyczny byś nie był, jakiekolwiek by twoje zamiary nie były, może być tak że dziewczyna ma cię po prostu za nachalnego dupka.

  • Ciężki przypadek...
    Gość
    Gość 2011-02-08 22:07:04 Dobra biały rycerzyku czas sprowadzić ciebie na ziemię. Nie każdy wbrew powszechnemu osądowi ma towarzyskie usposobienie. Wielu jest ludzi (w tym ja) którzy stronią od towarzystwa bo w ten sposób nabierają energii. Nie czują się dobrze w licznym towarzystwie. Tacy ludzie to skrajni introwertycy. Paradoksalnie może być tak że robisz jej krzywdę próbując tak nadgorliwie nawiązać z nią kontakt. Uwierz, że gdyby faktycznie miała ochotę na kontakt z tobą ale coś by jej nie pozwalało, jakieś lęki, to raczej nie wykazywałaby tego inne symptomy niźli najzwyklejsze w świecie spławianie. W sumie, jakkolwiek empatyczny byś nie był, jakiekolwiek by twoje zamiary nie były, może być tak że dziewczyna ma cię po prostu za nachalnego dupka.




    Witam.Mam pytanie odbiegające troche od tematu.Czy może wiesz czy osoba lecząca się u psychiatry i biorąca lek Asentra(bez stwierdzenia choroby psychicznej)może zostać lekarzem.Dziękuje za odpowiedz.
  • Reklama
  • Ciężki przypadek...
    Gość

    Kocham ją... Tak ją kocham, że zaczynam popadać w paranoję przez jej skrajną niedostępność. Więc co powinienem zrobić? Pomóżcie, bo bez kitu, właśnie zacząłem pisać do niej wiadomość, aż nagle opamiętałem się czytając ją, bo dostrzegłem, że może być odebrana ona jako groźba i się przestraszyłem, bo nie miało tak być... oczywiście w końcu nie wysłałem.
    Jeśli nie mogę znaleźć ukojenia sam ze sobą, to może uda się chociaż tu na forum, nie wiem... Pomóżcie :/..

  • Ciężki przypadek...
    Gość

    Ciekawe... zupełnie jakbym widziała siebie za czasów licealnych. Od tego czasu w zasadzie minęło kilka lat, ale może w takim razie będę w stanie jakoś Ci pomóc.

    Otóż rzeczywiście niekoniecznie musi to być osoba cierpiąca na jakieś bliżej niezidentyfikowane lęki. Może być po prostu skrajnie introwertyczna. Mówisz, że nie wiesz, jak wygląda jej życie poza szkołą. Więc dowiedz się. Jeśli szkoła jest dla kogoś absolutnie wrogim i niesprzyjającym terenem, jeśli pierwsza jego myśl po przekroczeniu progu tejże szanownej instytucji to - "jezu, tylko osiem godzin wegetacji i będę mogła stąd wyjść... byle jakoś to przespać" - taki ktoś w szkole raczej będzie robił wszystko, żeby nie pokazać jaki jest naprawdę, będzie tylko wegetował i uchodził za skrajnie nietowarzyskiego gbura, emo, świra, czy jak to tam popularnie nazwać. I przy tym będzie go ta etykietka bardzo bawić, gdyż jest to jego własny świadomy wybór - i to zarazem nie oznacza, że nie prowadzi żadnego życia po szkole, wręcz przeciwnie - taka osoba ŻYJE dopiero poza szkołą. W szkole wegetuje, bo jej nienawidzi. Może bardzo zawiodła się kiedyś na kimś i boi się otworzyć. Może nieprzystępność to tylko taka wygodna skorupka, maska która zabezpiecza przed zranieniem. Może to i jakaś forma socjopatii? Może jakaś lekka mizantropia? Nieważne. Ale jest to świadomy wybór.
    Opisuję oczywiście z mojej własnej perspektywy kogoś, kto zapewne musiał wyglądać jak osoba, którą poddałeś tutaj pod publiczną dyskusję.

    Zatem, nie próbuj jej ratować, bo to Cię tylko pognębi. Nie narzucaj się, bo ją do siebie zrazisz. I nie pisz do niej - tylko rozmawiaj z nią. Najlepiej bez świadków, tak prywatnie. Introwertycy nie lubią, gdy ktoś trzeci jest świadkiem jakiejś prywatnej rozmowy, nawet pozornie nieważnej. Może faktycznie macie wiele wspólnego. Lepiej podchodź do niej jak do kumpla, kolegi, a nie potencjalnego obiektu westchnień - to ułatwi relacje, rozluźni atmosferę.

    W każdym razie, powodzenia! Nie poddawaj się

Zobacz inne dyskusje