Zaloguj
Reklama

Forum: Psychiatria - grupa dla rodziny i pacjenta

Temat: Dysmorfofobia.. (850)

ulubione
  • Dysmorfofobia..
    Gość

    Witam wszystkich forumowiczów.Chciałam poruszyc temat, który pojawia sie tu raczej żadko.Sama choruję na tą chorobą zwana dysmorfofobia. W Polsce raczej mało osób o niej słyszało.Chociaż wyszykując w necie stronki o tej tematyce pojawia się wiele podstron.Mam prawie 19 lat i aż 4 lata zmarnowane przez"nią".Byłam już kilka razy hospitalizowana i własnie tam lekarze postawili mi tą diagnozę.Dysmorfofobia to w skrócie "dręczący lęk i natrętna myśl o własnej brzydocie. Uporczywe analizowanie np. kształtu własnego nosa, niewłaściwego układu ust, odstających uszu".Jest również uznawana za nerwicę i jedną z odmian fobi...Na moim przykładzie mogę napisać że to coś starsznego. Nie chodzi mi już o sam wygląd.Ale idące za tym inne problemy jak fobia społeczna i bardzo zaawansowana depresja. Ciągłe uczucie że jest się gorszym,mniej wartym. Przeglądanie się w lustrach po kilkanaście razy w ciągu godz., nawet w łyzeczkach, czy w tyłach płyt jest wykańczające..Najgorsze jest też to że w odbiciu swojej twarzy nie widze pięknej dziewczyny tylko brzydkiego kaczątka.I wykańcza mnie myśl że nie dorównuję wygladem moim rówieśniczkom,chociaż wielu ludzi mowi mi ze jestem ładna.Wielu czytając to pomyśli że to zwykła prożność, dojrzewanie lub brak ważniejszych problemów.Ale jak już wspomniałam to nie jest tak. Z moich ust nigdy nie wypłynęło słowo że jestem ładna,nigdy nie byłam pewna siebie. Ten brak wiary w samego siebie doprowadził do próby samobójczej. I tak naprawde ciesze sie ze jestem "tu "jeszcze,mimo że to uczucie nie daje mi do konca cieszyc sie z tego co mam.Ale staram się.Biorę leki i uczęszczam na terapie .Mam nadzieję,że nabiorę wiary w siebie by móc wkońcu funkcjonowac jak kazda nastolatka.

    Ostatnia edycja:
  • Dysmorfofobia..
    Gość

    widzialem film o tym schorzeniu tyle ze chorzy nie akceptowali swoich konczyn uwazajac iz sa oderebna czescia ich ciala.czesto pragneli ich amputacji

    Ostatnia edycja:
  • Dysmorfofobia..
    Gość

    Niom.Niestety ludzie nie akceptują różnych częsci swojego ciała, chociaż przyznam że najczęściej jest to twarz np. jej kształt, rysy. Tak jest w moim przypadku. Od dziecka ubliżali mi chłopcy na ten temat, dlatego już w wieku 14-15 lat tak bardzo zaczęłam skupiać się na niej. Ja tez uważam ze jest brzydka,ale wg rodziny, znajomych i psychologów jest wporządku. Więc wiesz..Ja wiem,ze są różne gusta,ale ja mam stworzony taki obraz siebie jako tej ładniejszej ..i tak bardzo chciałabym go ziscić.Heeh.To jest tak głęboko w mojej psychice już. I mimo leczenia i leków nie widac na dzień dzisiejszy efektów.Powiedziałabym że z każdym dniem jestem bardziej załamana.Ale wg psychologów ktorzy mnie leczą takie osoby leczy sie długo niestety, nawet kilka lat.Ja mam nadzieję ze w moim przypadku bedzie to o wiele szybciejSama nie wiem dlaczego to jest tak istotne dla mnie.Przecież piękno i tak kiedyś przeminie.Wiem ze są istotniejsze i ważniejsze rzeczy i czesto jestem zła na siebie ze nie skupiam sie na nich tylko na godzinnych wpatrywaniach sie w mankamentach mojego wyglądu:/.

    Ostatnia edycja:
  • Dysmorfofobia..
    Gość

    Ja mam coś podobnego, ale nie jestem pewien czy to dysmorfofobia, bo wg definicji jest to niezgodne z rzeczywistością postrzeganie własnego wyglądu jako brzydki, a ja potrafię spojrzeć na siebie całkowicie obiektywnie. Codziennie dokładnie analizuje swój wygląd i co rusz odnajduję nową wadę, ale analizuję dokładnie, więc nie mam wątpliwości, że moja niechęć do siebie jest całkowicie uzasadniona. Zawsze przed wyjściem z domu stoję przed lustrem co najmniej pół godziny poprawiam włosy i brwi i nigdy nie wychodzę, jeśli, to jak wyglądam budzi we mnie głębokie obrzydzenie, a jedynie jeśli lekkie - zadowolony nie jestem nigdy. Często zdarza się, że zawracam do domu, jeśli zawieje wiatr i mam wtedy wrażenie (najczęściej słuszne), że fryzura mi się popsuła.Też mam fobię społeczną i depresję. Ale byłem już u trzech psychologów i dwóch psychiatrów ii żaden nie stwierdził, że to jest właśnie dysmorfofobia. Zawsze, kiedy mówię specjalistom, że uważam, iż jestem brzydki, to oni nie zaprzeczają. Pytają najczęściej, co dokładnie mi się nie podoba i kiedy wymieniam, to znów nie zaprzeczają, a to oczywiste, że w tym przypadku milczenie oznacza zgodę. Raz tylko, i zdołowało mnie to kompletnie, po wymienieniu ok. dziesięciu "usterek" i wymienieniu jedenastej - zbyt gęstych i falujących włosach, pani psycholog powiedziała, że włosy mam piękne... No dobra, ale co z tymi wcześniejszymi dziesięcioma - jednak prawda, skoro ich nie skomentowała... W sumie podałem ponad dwadzieścia rzeczy, a byłbym w stanie wymienić jeszcze więcej, bo jestem naprawdę szkaradny. Tylko jak tu siebie zaakceptować, skoro jest tego aż tak dużo i ci, którzy powinni mi pomóc, jeszcze bardziej wpędzają mnie w kompleksy. Skoro nie jest to dysmorfofobia, to co?

    Gabriel

    Ostatnia edycja:
  • Dysmorfofobia..
    Gość

    A. Kepinski w ksiazce "schizofrenia" w czesci o schizofrenii prostej wspomina o nieakceptacji wygladu przez chorych.ja tak mialem.

    Ostatnia edycja:
  • Dysmorfofobia..
    Gość

    Hmm..Wiesz ja mam taki sam tok myślenia jak ty. Ja i dysmorfofobia?Przecież widzę jaki mam kolor oczów włosów widzę że jestem bardzo blada(przez chorobę i leki które zażywam[wykańczają mnie]).na początku miałam stwierdzoną dysmorfofobię a jak ostatnio poszła do innej psychiatryczki to stwierdziła że to schizofreniaByłam w szoku bo nie widze żadnych duchów, nie słyszę głosów itp..Leczę się ogólnie 6 lat,I bez efektów.W wieku 19 lat zażyłam już chyba z 16 różnych odmian leków.Bo nie działały.Stany depresyjne się utrzymywały i zbyt wielka uwaga na swoim niedoskonałym wyglądzie również.A ty napewno nie jestes brzydki.Tylko wiesz lekarze i psycholodzy nie moga mówić pacjentowi ale ty jesteś śliczny bo to w nie ich etyce pracy.Bo np. pacjent może sobie jeszcze coś pomyśleć a podobam mu/jej się itp.Pozatym czy uwierzyłbyś w to jeżeli by ci tak powiedzieli?Wątpię. Wiesz to z włosami bardzo przypomina moją sytuację.szczególnie teraz kiedy jest zima i trzeba nosic jakies nakrycie na głowy:/Ja mam jeszcze tendencje do szybkiego elektyrowania się włosów.Ehh:/A w którym ośrodku sie leczysz i w jakim mieście?Pozdrawiam.Kasia, autorka postu

    Ostatnia edycja:
  • Dysmorfofobia..
    Gość

    mam dokładnie to samo co Ty Gabriel X(

    Ostatnia edycja:
  • Dysmorfofobia..
    Gość

    dzięki za odpowiedź. Do psychologa chodzę teraz prywatnie, ale wcześniej byłem u dwóch innych na Sobieskiego 112 w Warszawie. Leków żadnych nie biorę, chociaż jedna psychiatra (z Sobieskiego 9) chciała mi coś przepisać na depresję i fobię społeczną, ale jakoś nie chcę się niczym truć.

    A tak poza tym, bo wcześniej nie napisałem, mój wygląd przeszkadza mi na tyle, że rzuciłem studia i prawie nie wychodzę z domu, bo zawsze, gdy gdzieś w pobliżu mnie sa ludzie, to odnoszę wrażenie, że się na mnie patrzą i oceniają (oczywiście negatywnie). I też się ciągle przeglądam. Jeśli gdzieś w pobliżu nie ma lustra, to przeglądam się w szybach przejeżdżających autobusów, oknach samochodów i domów, a pierwsze, co robię po wejściu do jakiegokolwiek budynku, to szukam toalety, żeby przejrzeć się w tamtejszym lustrze i poprawić fryzurę i brwi. Oczywiście robię to z obrzydzeniem, ale ludzie, którzy to wszystko widzą, na pewno uważają, że jestem jakimś lalusiem/narcyzem, któremu błędnie się wydaje, że jest ładny i tak stęsknił się za swoim niezgodnie z rzeczywistością postrzeganym jako piękny widokiem, że musi się nim koniecznie jak najszybciej nasycić. musi to być strasznie żałosne...

    A jak jest u Ciebie z patrzeniem na własne zdjęcia? Bo o ile jestem w stanie patrzeć na własne odbicie w lustrze, oczywiście w celu poprawienia czegoś w wyglądzie, to na swoje zdjęcia zupełnie nie mogę patrzeć i unikam jak mogę aparatu fotograficznego, chociaż może nie do końca, bo sam lubię robić zdjęcia, ale innym. Patrzenie na własną fotkę, to dla mnie najgorsza możliwa tortura, nawet jeżeli jestem na nim w czapce i okularach.

    Ostatnia edycja:
  • Dysmorfofobia..
    Gość

    NMZCMam dokładnie tak samo.Naprawdę.A wiesz skąd wzięło się to coś w mojej głowie?Bo od zerówki rówieśnicy mi ubliżali na ten tematWięc jestem na stówę przekonana że to prawda.A zdjęcia swoje?KOSZMAR.Nie nawidzę.Natychmiast płacze jak widze siebie na nim.Biorę wtedy coś i sie tnęMusze odreagować to bo inaczej bym nie wytrzymała.A leków nie nawidze brac.Ale muszę,rodzice bardzo kontrolują to.Ja juz wolę umrzeć niz taka byćTo jest straszne.I niech nikt nie pisze nawet że wygląd nie ma znaczenia.Bo przez niego nie umiem znaleźć przyjaciół chłopaka i normalnie funkcjonować

    Ostatnia edycja:
  • Dysmorfofobia..
    Gość

    Pamiętam,że ze mnie rówieśnicy też się śmiali, ale wtedy nie brałem tego poważnie i potrafiłem patrzeć na ich zachowania z dystansem. Wtedy też byłem bardziej lubiany. Właśnie przez to, że się sobą nie przejmowałem, a nawet miałem poczucie humoru na własny temat. I miałem wtedy przyjaciół i znam wiele osób brzydkich, które mają ich wielu. A zdarzają się przecież też osoby ładne/piękne, które wcale nie są lubiane, bo mają paskudny charakter. Jestem pewien, że gdybyśmy patrzyli na siebie z takim dystansem, z jakim ja patrzyłem na siebie dawniej, to wkrótce znaleźlibyśmy przyjaciół. Tylko jak ich znaleźć jeśli nie wychodzi się z domu i unika się kontaktów z innymi w obawie przed oceną, prawda? A co do partnera, to czy warto być z kimś, kto ocenia nasz wygląd? Wiem, że to brzmi górnolotnie, ale myślę,że właśnie zupełnie nie warto. Bo co byłoby na starość? Wtedy uroda wszystkich ludzi mija i pozostają ze sobą jedynie te osoby, które kochają swoich partnerów za osobowość i takie osoby mogą mówić o prawdziwym szczęściu. Szczerze mówiąc, to mi także w to, co napisałem trudno przyjąć do świadomości, chociaż wyłączając myślenie emocjonalne, właśnie takie wnioski mi się nasuwają. Ja sądzę, że największą krzywdę wyrządził nam świat kolorowych pism, na okładkach których pokazywani są sami piękni ludzie, i w których pisze się o tym, jakie to cudowne życie ci piękni ludzie wiodą. Nie ma w nich miejsca, w telewizji również, dla ludzi wyglądających niezgodnie ze współczesnymi standardami, chociażby wyznaczanych przez świat mody. Intelekt i wrażliwość oraz wszelki zdolności liczą się w tym świecie coraz mniej, a niekiedy wcale. Powoli staram się więc przestać oglądać telewizję i i nie korzystać z innych mediów, które wpędzają mnie kompleksy. Może to chociaż trochę podziała...

    A możesz mi napisać z jakich terapii w swoim życiu korzystałaś? jak one mniej więcej wyglądały? Brałaś udział w jakichś grupowych? Ja niedługo zacznę grupową terapię poznawczo-behawioralną, ale dot. fobii społecznej. Lecz ma tam być też być jakaś technika relaksacyjna, medytacyjna?, która pomaga też na inne problemy.

    Ostatnia edycja:
Zobacz inne dyskusje