Zaloguj
Reklama

Forum: Depresja

Temat: Nie wiem już co robić... (62)

  • Nie wiem już co robić...
    Gość
    Zalogowani użytkownicy mają możliwość budowania własnego statusu na forach grupy Medforum.
    Po napisaniu odpowiedniej ilości postów przy avatarze pojawi się odpowiedni status.
      Początkujący/ca - mniej niż 100 postów
      Wtajemniczony/na - pomiędzy 101 a 300 postów
      Forumowicz/ka - pomiędzy 301 a 1200 postów
      Komentator/ka - pomiędzy 1201 a 3600 postów
      Lider/ka opinii - pomiędzy 3601 a 6000 postów
      VIP - więcej niż 6001 postów
    Treść zablokowana przez moderatora
  • Nie wiem już co robić...

    Jak facet pije ..to osoba z nim żyjąca jest koaloholiczką Terapia dla Ciebie jest wskazana bo wyczuwam że nicponia usprawiedliwiasz

    Paweł

  • Nie wiem już co robić...

    Współuzależnienie inaczej nazywane jest jako - Koalkoholizm

    To, jakie będzie współuzależnienie, w jaki sposób osoba żyjąca z alkoholikiem przystosuje się do tego zależy od trzech czynników.

    Pierwsza grupa to zjawiska zewnętrzne: te najbardziej widoczne, na które dotychczas zwracamy lub zwracaliśmy najwięcej uwagi, jaką sytuacje rodzinną ma ta osoba, z jakim zachowaniem alkoholika musi się zmagać, jaka jest struktura rodziny, jej zaplecze, warunki materialne i poczucie bezpieczeństwa.
    Drugą grupę stanowi to, co nazwano "wyposażeniem wewnętrznym", czyli dyspozycje, z jakim dana osoba wchodzi w związek. Są to zarówno cechy osobowościowe, z których najważniejsze to sposoby radzenia sobie w różnych sytuacjach i rozwiązywanie problemów, radzenie sobie z własnymi emocjami - ale również zestaw przekonań, w którym wchodzi się w dorosłe życie, dotyczących rodziny i małżeństwa, własnej w nich roli i relacji, jakie mają zachodzić między kobietą, a mężczyzną. Doświadczenia zarówno w dzieciństwie, jak i we wcześniejszych związkach, mogą warunkować sposoby radzenia sobie z trudnymi sytuacjami w aktualnym układzie z alkoholikiem.
    Trzecia grupa jest najtrudniejsza do zmierzenia: współuzależnienie nie powstaje jednego dnia, jest to długi proces, a skoro tak, to trzeba uwzględnić także zmiany, które zachodzą w tej osobie pod wpływem długotrwałego stresu. Stres trwa nieraz nawet kilkadziesiąt lat, nie może więc pozostać bez wpływu, z drugiej strony podatność na zmiany bywa różna - wszystko to decyduje o tym, jak wygląda współuzależnienie. Najbardziej powszechnym doznaniem dzieci alkoholików jest poczucie wstydu za pijącego i całą rodzinę. Dzieci bardzo wcześnie orientują się, że pijący są wyśmiewani, potępiani, odrzucani, co wpływa także na ich własną samoocenę. One same także zaczynają czuć się "inne", "gorsze", stają się bardzo wrażliwe na sygnały dezaprobaty na zewnątrz, w rodzinie,w szkole,na podwórku.

    Paweł

  • Reklama
  • Nie wiem już co robić...
    Gość
    Zalogowani użytkownicy mają możliwość budowania własnego statusu na forach grupy Medforum.
    Po napisaniu odpowiedniej ilości postów przy avatarze pojawi się odpowiedni status.
      Początkujący/ca - mniej niż 100 postów
      Wtajemniczony/na - pomiędzy 101 a 300 postów
      Forumowicz/ka - pomiędzy 301 a 1200 postów
      Komentator/ka - pomiędzy 1201 a 3600 postów
      Lider/ka opinii - pomiędzy 3601 a 6000 postów
      VIP - więcej niż 6001 postów

    Ja starałam się mu pomóc. Może dlatego.

  • Nie wiem już co robić...
    Gość

    sytuacja jest tu bardziej skaplikowana niz sie wydaje
    jest tu nie tylko wspoluzaleznienie ale rowniez uzaleznienie od milosci (kochanek) czyli dwa dlatego tak cie to boli wszystko
    osobiscie mysle ze dobrze sie stalo ze wybralas zostac przy mezu, a to z tego powodu ze jakby sie on zabil, a jest to mozliwe, to bys sie tak bardzo obwiniala tym ze bys wykonczyla tamten zwiazek, przez poczucie winy i wkoncu izlolacje od tej osoby, jesli nawet by sie nie zabil to bys miala wyrzuty sumienia czy cos nie zrobi itp..........
    Jesli ten kochanek by cie kochal naprawde zrozumial by ze nie mialas innego wyjscia, ale on jedynie chce kogos do przytulenia, kogos kto by o niego dbal a tymczasem za bardzo go to nie obchodzi ile ciebie to kosztuje. Takie niedojrzale bardzo zachowanie tych twoich chlopow - dziecinne wrecz.
    Osobiscie - lepiej dla ciebie byc samemu, i zaczac terapie dla wspoluzaleznionych, znajdz srodowisko ktore mowi na ten temat - grupe wsparcia - to ci duzo pomoze.
    Niestety bedziesz sie obwiniac - istota twojego uzaleznienia jest chore poczucie winy, zaakceptuj to ze jest najlepiej jak potrafisz zeby bylo, inaczej nie umiesz - szukaj pomocy ktora pokaze ci inne wyjscia z sytuacji.

  • Nie wiem już co robić...

    bardzo potrzebuję rozmowy z kims kto w koncu mnie zrozumie, nie mam komu sie wyzalic, nikt mnie nie rozumie. nie mam juz na nic sily, od dawna zbieram sie zeby pojsc do lekarza psychatry, ale wstydze sie, podejrzewam u siebie depresje. wiele czytalam na ten temat i to tyko utwierdzilo mnei w tym przekonaniu. miewam gorsze i lepsze dni dlatego caly czas sobie wmawiam ze jakos poradze sobie sama ale z drugiej strony wiem ze sama siebie oszukuja. mieszkam w malej miejscowosci i boje sie ze ludzie wezma mnie za czubka jesli pojde do psychiatry. tym bardziej ze w mojej rodzinie wszyscy maja taki wlasnie stosunek do depresji i wiele razy moi bliscy powtarzali ze to tylko fanaberie i wmysly ludzi ktorzy nie maja w zyciu prawdziwych problemow i szuakaja sobie ich na sile. bardzo mnie to boli bo wiem ze nie mam w nikim wsparcia, nie moge nawet nikomu powiedziec o swoich problemach bo wiem ze od razu bylabym wysmiana. nigdy nikomu nie mowilam o swoich podejrzeniach depresji, przed wszytskim zawsze udaje, staram sie usmiechac zeby nikt nawet nie doytywal o co chodzi, a w srodku wrecz rozrywa mnie na kawalki, ciagly bol, cierpneinei ktorego nei da sie nawet okreslic. nie wiem jakie moga byc tego przyczyny bo mam wszystko czgo tylko moglabym zapragnac. mam wspanialego chllopaka ktorg bardzo kocham, jestesmy razem juz 3 lata, wiem ze on tez mnie bardzo kocha ale kompletnie nie umiem sie tym cieszyc. nawet jak si spotykamy to udaje ze wszytsko jest w porzadku zeby nie sprawiac mu przykrosci. wielkokotnie mowil mi ze widzi ze cos mnie gryzie ze stale sie zaartwiam ale ja udaje ze wszystko jest w porzadku bo nie chce nawet o tym mowic, nei umiem ubrac w slowa tego co czuje. w ciaglu ostatnich mesiecy przytylam ponad 10 kg, zajadam smutki, najchetnie jprzespalabym caly dzien, spie po 12 godzin na dobe, gdy juz naprawde musze wstac, zbieram sie okolo godziny 13 i az chce mi sie plakac ze musze rozpocac kolejny dzien, nie moge nawet otworzyc oczu bo to dla mnei za trudne.dodam ze mam 19 lat i jestem traz po maaturze, mam wakacje dlatego moge sobie "pozwolic" na takie zachowanie ale boje sie bo za meisiac ide na studia i jak ja sobie tam poradze? bede musiala wstawac rano, uczyc sie, funkcjonowac z innymi ludzmi. a ostatni rok liceum to byl jakis horror, nie uczylam sie prawie wcale, plakalam przedwyjsciem do szkoly bo wiedzialam ze znow bede musiala udawac przed znajomymi ze wszystko u mnie w porzadku, wracalam do domu i prosto do lozka pod koldre, nie wiem jak ja wgl zdalam ta mature nic sie nie uczac, nie bylam nawet w stanie usiedziec nad ksiazka, skupic sie na czymkolwiek. a studia to juz nie zarty. zalezy mi zeby wziac sie w garsc ale najchetniej siedzialabym i patrzyla sie w sciane. albo ogladala jakiesfilmy zeby tylko oderwac sie od rzeczywistosci i nie musiec o niczym myslec. kiedy pozwole sobie na takie rozmyslania to az chce mi sie krzyczec z bolu,wszystko we mnie krzyczy. a najgorsze jest to ze nawet nie mam pojecia dlaczego. unikam kontaktow z innymi, nie spotykam sie z zadymi znajomymi, nawet zadnych juz obecnie nie mam bo nie bylam w stanie podtrzymac zadej znajomosci, cxasem tylko widuje sie z chlopakiem. gdy musze wyjsc z domu np do skleputo az chce mi sie plakac ze bede musiala wyjsc do tych wszystkich ludzi, ze beda na mnie ptrzec, modle sie tylko o to zeby nie musiec z nikim rozmawic, zeby nikt mnie o nic nie zapytal. jest mi wstyd za sama siebie bo wiem jak wyglada takie zachowanie w oczach innych ludzi. kyos cos do mnie zyczliwie mowi a ja odpowiadam jednym slowem, spuszczam wzrok i czuje taki potworny bol, chcialabym byc inna, radosna, otwarta, chcialabym zachowywac sie inaczej ale po prostu nie jestem w stanie, czuje sie jakbym byla w jakiejs klatce. przychodza takie dni ze czuje sie troche lepiej, usmiecham sie,czasem sie posmieje, pozartuje, ale w srodku gdzies z boku caly czas czuje to samo, bol, cierpienie, bezradnosc, zmuszam sama siebie zeby otworzyc sie na swiat chociaz nie mam kompletnie na toochoty. sa jednak takie chwile ze boje sie o to ze zrobie sobie krzywde, bo jestem tak roztrzesiona, placze ze w kazdej chwili jestem sklonnac sie zabic. zreszta nawet jak sa lepzze dni to mysle sobie ze i tak i tak sie kiedys zabije, tylko teraz nie mam na to odwagi. ten stan trwa od okolo poltora roku, czasem bywa lepiej, casem gorzej, kilka razy sie cielam ale nie dalabym rady sie zabic. nawet tego nie potrafie. marzy mi sie zasnac i juz sie nei obudzic. miewam okropne bole glowy, robilam sobie badania u lekarza bo podejrzewalam jakes roblemy z tarczyca, neistety wszystko w porzadku... nie chce chodzic na zadne terapie bo nie stać mnie na to. wiem ze powinnam juz dawno pojsc do psychiatry, moze po jakies leki ale wmawiam sobie ze skoro czasami bywa lepiej to moze sobie sama jakos z tym poradze, a w gorsze dni jestem sama na siebei wsciekla ze tak dlugo to przeciagam i nie pomagam sobie. prosze zeby odezwal sie ktos kto mnie rozumie....

  • Nie wiem już co robić...
    Gość

    Witaj, przykre to co piszesz bardzo. Chciałabym ci jakoś pomóc, czytając twoją wypowiedz tak na szybko nie do końca rozumiem co jest przyczyną tak dosłownie stanu twego ducha że tak powiem. Od jak dawna tak się czujesz, ja cie doskonale rozumiem wiele uczuć z tego co piszesz tez mnie dotyczy na codzień odezwę sie wieczorem. Pa

  • Nie wiem już co robić...

    mialam pewne problemy rodzinne ale dlugo nie dawalam po sobie poznac ze mnie to rusza. dopiero gdy wszytsko zaczelo sie ukladac to cos jakby we mne peklo, sama nawet sie nie spodziewalam ze to mnie tak dotknelo

  • Nie wiem już co robić...
    Gość

    Wiesz co rescue, zaloz swoj osobny watek, ten zalozyla anula a rescue wchodzisz na jej watek gdzie kobieta oczekuje porad, ty uniemozliwiasz odpowiedzi dla annuli, tak nie mozna sie zachowywac ! dlaczego wyjezdzasz ze swoimi jakimis problemami ?, ktorych nie ma, kobieta ma meza alkoholika, a ty egoistycznie walisz o sobie . Przepros anule zaloz swoj oddzielny watek.

  • Nie wiem już co robić...

    nie bede nikogo przepraszac za to ze szukam jakiejkolwiek pomocy. "egoistycznie wale o sobie" bo staram sie nie dopuscic do samobojstwa

Zobacz inne dyskusje