Zaloguj
Reklama

Forum: Nerwica, fobia i inne zaburzenia lękowe

Temat: Pilne wsparcie (3)

  • Pilne wsparcie
    Gość
    Treść zablokowana przez moderatora
  • Pilne wsparcie

    Kochana.Potrzebujesz bezwarunkowej przyjaźni i miłości.
    Brak poczucia własnej wartości od małego rzutuje na przyszłość.
    Jestem przekonana,że tylko dobra terapia może nas uleczyć.Życzliwość drugiego człowieka.Ja jestem na etapie szukania dobrego specjalisty.Nie spocznę póki go nie znajdę.Nie za pieniądze oczywiście bo nie stać mnie prywatnie.
    Bardzo uważnie przeczytałam Twoją historię.Dużo widzę w niej siebie.Nie chorowałam tylko tyle co Ty.Przykre,że na jedną osobę spada tyle dolegliwości.Mam w rodzinie osobę której choroba nie odpuszcza.Jej dni sa niestety już raczej policzone.Dziś nie mam czasu opowiadać Ci swojej historii.Szczerze radzę szukaj terapii gdzie znajdziesz zrozumienie i pomoc.Przykro mi,że w mężu nie masz tego wsparcia.Siadź z nim i porozmawiajcie szczerze o Twoim problemie i jego uczuciach wobec tego.Tylko uczciwa rozmowa rozwiązuje problemy.Działaj.Uwierz mi nie jesteś sama z takim problemem.Ja też nie mam nikogo żeby o tym porozmawiać.Jestem singlem he he Nie mam wielu dobrych dusz,które zrozumieją.Raptem 3.Doceniam je jednak one za mnie żyć nie będą i nie mam z nimi codziennie kontaktu.Codziennie jestem sama jak palec.Sama ze swoimi myślami.Możesz pisać na priva

  • Pilne wsparcie
    Gość
    Zalogowani użytkownicy mają możliwość budowania własnego statusu na forach grupy Medforum.
    Po napisaniu odpowiedniej ilości postów przy avatarze pojawi się odpowiedni status.
      Początkujący/ca - mniej niż 100 postów
      Wtajemniczony/na - pomiędzy 101 a 300 postów
      Forumowicz/ka - pomiędzy 301 a 1200 postów
      Komentator/ka - pomiędzy 1201 a 3600 postów
      Lider/ka opinii - pomiędzy 3601 a 6000 postów
      VIP - więcej niż 6001 postów

    Teoretycznie mam w mężu wsparcie. Tzn tak jak było ze mną bardzo zle to on nawet w pracy wolne brał, żebym sama nie została, martwił sie o mnie i bał. Ale jak nie jest bardzo zle i on nie widzi tego( bo staram sie tego nie okazywac) to mysli ze jest juz normalnie, ze sobie wymyslam i wszystko usprawiedliwiam ta nerwicą, kazda kłótnie. On dopiero sie przejmuje jak widzi mnie zaplakaną w łozku, ze nie chce wyjsc z domu. Rozmawialm z nim szczerze, prosiłam zeby sie zapoznal, poczytal o tej chorobie, zeby wiedzial jak mi pomoc . Ale on tego nie rozumie, nie zna sie na tym i chyba mu sie nie chce czytac. NI rozumie tego, ze ktos moze miec natretne mesli. Nie dociera to do niego. Mysli, ze jak nie leze w lozku i sie nie uzalam nad soba to jest dobrze. A jak mowie, ze mam takie złe msyli to tylko gada juz przestan sobie wymyslac, zajmij się czyms w koncu. a W nerwach czasem mi mowi ze mam haluny, ze jestem nienormalna. Ale wiem, ze to tylko w złosci. Wtedy mowie mu ze tak na serio zaczynam myśleć - jeszcze jak ona tak myśle to w ogole jestem załamana, wtedy on przeprasza. Ogolnie jest dobry i kochany, czasem mu puszczaja nerwy i tego nie ogarnia, ale bez niego nie wiem co bym zrobila. Współczuje Ci bardzo ze jestes z tym sama, ja nie wiem czy sama dałabym rade. To jest straszna choroba i bardzo męcząca

  • Reklama
Zobacz inne dyskusje