Serwisy Medforum

Reklama

Forum: Psychiatria - grupa dla rodziny i pacjenta

(3)

Temat: PROSZE O POMOC!! MOJ BRAT OSZALAŁ! (5)

  • Początkująca
    Zalogowani użytkownicy mają możliwość budowania własnego statusu na forach grupy Medforum.
    Po napisaniu odpowiedniej ilości postów przy avatarze pojawi się odpowiedni status.
      Początkujący/ca - mniej niż 100 postów
      Wtajemniczony/na - pomiędzy 101 a 300 postów
      Forumowicz/ka - pomiędzy 301 a 1200 postów
      Komentator/ka - pomiędzy 1201 a 3600 postów
      Lider/ka opinii - pomiędzy 3601 a 6000 postów
      VIP - więcej niż 6001 postów
    22.11.2009 03:40:34

    Witam, jest 2:58 a ja nie spie po bardzo burzliwej nocy zwiazanej z 'choroba' (chyba, wszystko na to wskazuje ) mojego 19-letniego brata. Wszystko zaczelo sie jakies 4 dni temu (choc wydaje mi sie ze trwa to juz od pol roku ale teraz wszystkie objawy sie nasilily) kiedy brat wyskoczyl z pierwszego pietra oknem ( a jest tam naprawde wysoko )uciekajac przede mna i przed matka twierdzac ze cos mu podajemy, nazywal to sterydami, wczesniej bardzo mnie wyzywal zlapal mnie za glowe myslalam ze mnie pobije za to ze nie mogl dodzwonic ze sie do jakis tam kolegow. Ogolnie bardzo duzo mowil, praktycznie non stop,istny slowotok. Twierdzil ze ma komórke na podsluchu ze ja, matka i ojciec spiskujemy przeciwko niemu i dzialamy w jakiejs sekcie. W wakacje wskoczyl po pijaku do rzeki, malo sie nie utopil. Od tego czasu twierdzi ze poznal jakas prawde objawiona ktorej my nie rozumiemy i ze prawda nas boli. Ogolnie to twierdzi ze to my jestesmy psychiczni, obwinia nas za swoje rozstanie z dziewczyna. Bredzi cos o jakis plikach w komputerze o tym ze czuje sie sledzony. Widzi rzeczy ktorych nie ma czyli rzekome naklucia na rekach i na klatce piersiowej (ze niby rodzice mu cos wstrzykuja), nie spi, chyba nie je. Rodzice podejrzewali narkotyki ale ja wiem ze jesli cos bral to byla to tylko marihuana..(moze z jakas domieszka ktora mogla wywolac te stany, nie wiem) W tym roku rozpoczal studia w obcym miescie (moze zmiana otoczenia mogla tez wplynac na jego zachowanie). Kiedy 4 dni temu byl bardzo agresywny matka zadzwonila po policje to on wyskoczyl oknem wsiadl w jakis autobus i uciekl do miejscowosc oddalonej o 15 km. W koncu kiedy policja go przywiozla nie chcial wejsc do domu, smial sie i wyzywal matke. Policjanci tez nie wykazali sie profesjonalizmem bagatelizujac cala sprawe. ( jestesmy z malej miejscowosci gdzie wszyscy sie znaja, policjanci z bratem rowniez). Na drugi dzien gdy rowniez bylo tragicznie ojciec zadzwonil po pogotowie, lekarz go zbadal (brat zachowywal sie calkiem normalnie) i stwierdzil ze nic mu nie jest. Funkcjonariusze karetki rowniez zbagatelizowali cala sprawe, nie chcieli nawet podac swoich nazwisk. Jak widac w naszym kraju czeka sie z jakakolwiek pomoca na nadejscie tragedii, wszyscy twierdza ze skoro nikogo nie zabil to nie jest niebezpieczny utwierdzajac go w przekonaniu ze jest zdrowy co nasila jego agresje wobec nas. Dzisiaj bylo najgorzej. Wypil z jakims kolega troche wina i Przyszedl do domu okolo północy i zaczal awanturowac sie o pieniadze. Wyzywal matke i ojca uzywajac naprawde wulgarnych slow az w koncu im grożąc. Zdemolowal pol kuchni wyszedl oknem chcial zbic szybe, bardzo krzyczal. Ojciec zadzwonil po policje. Mnie rowniez wyzywal, zdecydowalam sie przyjac taktyke negocjatora uspokoic go nieco zeby nie uciekl do czasu przyjazdu policji. Nie chcial rozmawiac przy rodzicach wiec wyszli. Pytalam sie go spokojnie czemu to wszystko robi. Mowil cos o jakiejs zemscie, o tym ze on ma szacunek 'na wiosce' ze wszyscy mu wspolczuja (mimo ze tak naprawde jest ostatnio posmiewiskiem) ze ma takich rodzicow, mowil ze ta wioska tak jak i szczecin i wroclaw i wszystko jest jego, o tym ze rodzice dodaja mu jakis srodkow, o tym ze jest podsluchiwany. Kiedy zapytalam sie go czemu nie spi to powiedzial ze sie boi. Wszystko to nagrywalam na dyktafon w komorce. W koncu przyjechala policja i chcial uciekac znowu oknem. Na szczescie zlapali go i skuli, sila wsadzili do radiowozu. Po godzinie od ich odjazdu ojciec zadzwonil wywiedziec sie co z nim zrobili majac nadzieje ze zawiezli go do szpitala psychiatrycznego by zbadal go lekarz. Okazalo sie ze zawiezli go na izbe wytrzezwien i ze wypuszcza go po 24 h! Znowu poczulismy sie bezsilni i zdalismy sobie sprawe ze to dopiero poczatek tego koszmaru. Ojciec powolujac sie na fragment art 23 Ustawy o ochronie zdrowia psychicznego zażadal przewiezienia go do szpitala psychiatrycznego funkcjonariusz natomiast nie kwapil sie do tego twierdzac ze syn jest pod wplywem alkoholu i ze nikt go nie przyjmie. Ojciec zadzwonil wiec do szpitala opowiadajac cala historie z pytaniem czy jesli policja przywiezie brata to czy go zbadaja na co lekarz powiedzial ze tak. Ojciec ponownie zadzwonil na policje tlumaczac to wszystko policjantowi zas ten kazal zglosic sie po 6 rano na komisariat i zglosic zawiadomienie o popelnieniu przestepstwa przez brata wtedy kiedy bedzie policjant sledczy i wtedy ewentualnie zawiaza brata do szpitala. Caly ten system wydaje mi sie chory! Tak jakby nikt nam nie chcial pomoc! gdyby ojciec nie zadzwonil to pewnie wypuscili by go rano i on by wrocil, nie wiadomo do czego zdolny. Dzisiaj kiedy patrzyłam w jego oblakane oczy widzialam ze nie jest soba i balam sie go! kto wie co moze mu przyjsc do glowy! boje sie ze moglby nawet zrobic krzywde matce bo na nia uwziąl sie szczegolnie! Prosze pomozcie jesli wiecie cos o postepowaniu karnym w takich sytuacjach. gdzie szukac pomocy?! On sam dobrowolnie nie podda sie leczeniu! A jest pelnoletni i nie mozna go poddac leczeniu sila! jak go ubezwlasnowolnic? byle szybko, zanim dojdzie do tragedii.. policja i funckjonariusze z karetki zbagetelizowali to wszystko odbierajac nam nadzieje ze ktos w ogole chce nam pomóc.. Prosze o pomoc! wrecz blagam! Z góy dziekuje.

  • 22.11.2009 08:35:09

    rozumiem,ze niewiele do niego dociera,ale na wszelki wypadek zapytam.probowalas z nim porozmawiac na spokojnie i uswiadomic,ze potrzebuje pomocy lekarza?.
    moze dalby sie przekonac na wizyte u lekarza.moze zrozumie. choruje powaznie,albo schizofrenia albo choroba afektywna dwubiegunowa (chad).pewnie wywolana marihuana.

  • Początkująca
    Zalogowani użytkownicy mają możliwość budowania własnego statusu na forach grupy Medforum.
    Po napisaniu odpowiedniej ilości postów przy avatarze pojawi się odpowiedni status.
      Początkujący/ca - mniej niż 100 postów
      Wtajemniczony/na - pomiędzy 101 a 300 postów
      Forumowicz/ka - pomiędzy 301 a 1200 postów
      Komentator/ka - pomiędzy 1201 a 3600 postów
      Lider/ka opinii - pomiędzy 3601 a 6000 postów
      VIP - więcej niż 6001 postów
    22.11.2009 12:49:26

    oczywiscie ze probowalam...nie dociera nic do niego! w ogole przede wszystkim nie chce sluchac..i twierdzi ze on jest zdrowy a my psychiczni, on jest najmądzrzejszy, tak mowi.

  • Początkująca
    Zalogowani użytkownicy mają możliwość budowania własnego statusu na forach grupy Medforum.
    Po napisaniu odpowiedniej ilości postów przy avatarze pojawi się odpowiedni status.
      Początkujący/ca - mniej niż 100 postów
      Wtajemniczony/na - pomiędzy 101 a 300 postów
      Forumowicz/ka - pomiędzy 301 a 1200 postów
      Komentator/ka - pomiędzy 1201 a 3600 postów
      Lider/ka opinii - pomiędzy 3601 a 6000 postów
      VIP - więcej niż 6001 postów
    22.11.2009 14:33:59

    Musicie jak najszybciej zawieźć brata na oddział psychiatryczny do szpitala. Lekarze mają obowiązek go przyjąc nawet jeżeli brat nie wyrazi zgody. Wówczas na posiedzeniu sadu w szpitalu zapada decyzja o przmusie leczenie i leczy się takiego pacjenta wbrew jego woli, ale dla jego dobra. Pacjent niestety w tej chorobie nie widzi, że jest chory. Uważa, że swiat, w którym się znalazł jest naturalnym swiatem, a wszyscy wokól, którzy tego nie rozumieją - sa chorzy. Nie ma co liczyć na to, że brat sam zdecyduje się na leczenie.
    Decyzja sadu o koniecznosci leczenia zapada na konkretny pobyt w szpitalu. Po wypisaniu już nie obowiązuje.
    Można tez zwrócić się do sądu rodzinnego poza szpitalem, aby zapoznał sie z sytuacja zdrowotna brata, ale to potrwa zdecydowanie dłuzej niz w szpitalu.
    Argumentem koronnym aby pacjent mógł byc przyjęty na oddział jest fakt zgrożenia życia, jaki stwarza pacjent zarówno sobie jak i dla otoczenia.
    Trzymam kciuki i bardzo współczuję, bo wiem co przeżywacie. Jestem matką syna chorego na schizofrenie.

  • Początkująca
    Zalogowani użytkownicy mają możliwość budowania własnego statusu na forach grupy Medforum.
    Po napisaniu odpowiedniej ilości postów przy avatarze pojawi się odpowiedni status.
      Początkujący/ca - mniej niż 100 postów
      Wtajemniczony/na - pomiędzy 101 a 300 postów
      Forumowicz/ka - pomiędzy 301 a 1200 postów
      Komentator/ka - pomiędzy 1201 a 3600 postów
      Lider/ka opinii - pomiędzy 3601 a 6000 postów
      VIP - więcej niż 6001 postów
    22.11.2009 14:37:35
    anak12 2009-11-22 14:33:59 Musicie jak najszybciej zawieźć brata na oddział psychiatryczny do szpitala. Lekarze mają obowiązek go przyjąc nawet jeżeli brat nie wyrazi zgody. Wówczas na posiedzeniu sadu w szpitalu zapada decyzja o przmusie leczenie i leczy się takiego pacjenta wbrew jego woli, ale dla jego dobra. Pacjent niestety w tej chorobie nie widzi, że jest chory. Uważa, że swiat, w którym się znalazł jest naturalnym swiatem, a wszyscy wokól, którzy tego nie rozumieją - sa chorzy. Nie ma co liczyć na to, że brat sam zdecyduje się na leczenie.
    Decyzja sadu o koniecznosci leczenia zapada na konkretny pobyt w szpitalu. Po wypisaniu już nie obowiązuje.
    Można tez zwrócić się do sądu rodzinnego poza szpitalem, aby zapoznał sie z sytuacja zdrowotna brata, ale to potrwa zdecydowanie dłuzej niz w szpitalu.
    Argumentem koronnym aby pacjent mógł byc przyjęty na oddział jest fakt zgrożenia życia, jaki stwarza pacjent zarówno sobie jak i dla otoczenia.
    Trzymam kciuki i bardzo współczuję.
  • Zaloguj się , aby dodać odpowiedź

Zobacz inne dyskusje

  • olcia1977
    chciałabym wiedziec,czy takie nastroje maja mi towarzyszyć na zawsze,jeśli tak...
  • kleo_ol90
    Hej. Jestem tutaj nowa. Założyłam to konto bo już nie wiem co mam...
  • victoriya
    Cześć, mam pewien problem. Jestem w związku ze swoim chłopakiem już...
  • marus89sc
    Witam załozyłem konto na Psychiatrii poniewaz zauwazyłem u siebie problem z...
  • Polecamy

    http://static2.medforum.pl/cache/logos/1764787_kobieta_grupa_balet_taniec_ojoimages_cr-W300H200.jpgFot. ojoimagesPsychoterapia tańcem i ruchem....
    Nie od dziś wiadomo, jaką skuteczność odnosi muzykoterapia w...
    Twoja sugestia