1 użytkowników online: 4533

Forum Odchudzanie i dieta

[pomoc] Zobacz wszystkie fora
  O grupie   Forum   Wiadomości   Artykuły   Porady   Ludzie  
                         
OTWARTA / dla pacjentów
Odchudzanie i dieta
  • Założyciel: Maciej
  •  
  • Data powstania: 01-06-2010
  •  
  • Ostatni post: 31-07-2010, 22:44
  • Ilość członków 47
  •  
  • Tematów na forum: 42
  •  
  • Artykuły: 10
  •  
  • Wiadomości: 68
  •  
  • Porady: 4
Oceń grupę: 
1 2 3 4 5
 (3.2)
Skuteczne odchudzanie - czy coś takiego istnieje?

Dlaczego warto dołączyć do tej Grupy

  • poznasz ludzi o podobnych problemach zdrowotnych
  • podyskutujesz na konkretny temat, który Ciebie interesuje
  • będziesz na bieżąco informowany/a o nowych wątkach i wypowiedziach

Objadanie się [146]
Oceń wątek: 
1 2 3 4 5
 (0.0)

  • Ostatni post w tym wątku
  •  
  • Data dodania: 05-06-2010, 03:42
  •  
  •  
  •  
  •  
Gość 2007-06-21 17:40:00 ja mam ten sam problem. popłakałam się czytając twoją wypowiedz.... ale ja nie moge ci nic doradzic bo jestem tak samo z tym samotna. i zagubiona. zostaje nam tylko psycholog. ale ja jakos nie moge sie przelamac. boje sie iśc do lekarza



Polecam tez przejsc sie jeszcze do psychiatry zapisze wam cos ze nie bedziecie sie czuc tak zestresowane i glodne.
Bo psycholog bedzie cie nakierowywac ale szczrze powiem ze bez lekow nie da rady... tez teraz na to cierpie tzn cos podobnego

zycze powodzenia i pozdrawiam
  • Data dodania: 07-06-2007, 21:42
  •  
  •  
  •  
  •  

Witam!

Od jakiegoś czasu mam dziwny problem z jedzeniem. Przynajmniej do pewnego momentu uważałam, ze to chodzi o jedzenie, ale po pewnej audycji radiowej i wizycie u psychologa dowiedziałam sie, że problem tkwi we mnie. Otóż napięcie i stres rozładowuję poprzez napadowe objadanie się. Jak komuś o tym mówię, to zawsze się śmieje i mówi, że przeciez jestem szczupła. To prawda, ale dzieje się tak dlatego, ze po takim objadaniu się mam silne wyrzuty sumienia, że zjadłam za dużo (i w ogóle zjadłam choć wcale nie byłam głodna-jestem w stanie zjeść w stresie obiad, dwie tabliczki czekolady, drożdżówkę!!!). Potem nie jem nic albo intensywnie ćwiczę, żeby to jakoś spalić. Jakieś pół roku temu bylam u psychologa, kóry powiedział mi, że problem tkwi prawdopodobnie w braku akceptacji siebie i tzw.zajadaniu problemów. Skierował mnie na następną wizytę, na którą się nie stawiłam, gdyż polecił mi zdecydowac się na terapię grupową, czego koszmarnie się bałam. Potem poznałam wspaniałego człowieka, z którym jestem do dziś winksmilesmile Zawsze uważałam, że jak już znajdę TĄ drugą połówkę, to na pewno łatwo mi będzie myśleć, że nie mogę objadać się, bo chcę wyglądać ładnie i jakby co to schudnę właśnie dla niego. Nic bardziej błędnego. Przez jakiś czas mimo problemów z przejadaniem się, potrafiłam to kontrolować. Ale teraz jest znów to samo. Mało tego-chodze poddenerwowana i jak czegoś nie zjem to wściekam się na wszystkich. Wczoraj np. byłam niemiła dla mojego chłopaka, choć nie było żadnego powodu. Zaobserwowałam to już nie pierwszy raz i ostatnio nawet zapytał się mnie o co chodzi, więc mu powiedziałam tak ogólnie na czym polega mój problem. Powiedział, żebym poszłam do psychologa, bo to po prostu nałóg i inaczej sobie z tym nie poradzę. Dziś od rana (choć jest święto i piękna pogoda)byłam wściekła na wszystko, złościłam się na innych i ogólnie jestem poddenerwowana. Wiem , że nie moge rozładować tych emocji inaczej jak się nie najeść, ale postanowiłam z tym walczyć i nie jesć za dużo a zwłaszcza słodyczy i jestem po prostu znerwicowana;/ To beznadziejne, bo wiem, że ludzie mają poważniejsze problemy zdrowotne ode mnie, ale ja sobie z tym czymś nie moge poradzić. Najgorsze jak są u mnie goście i ja nie myślę o niczym innym przy stole, tylko żeby się opchać slodyczami. Więc jak już wszyscy wychodzą, to np. jem pół tortu!!! A potem biegam!!!Najgorsze, że jak np. nie mogę się najeść to jestem bardzo niemiła dla otoczenia. Obawiam się, żeby to nie zaszkodziło mojej relacji z chłopakiem. Dlatego mu powiedziałam o tym problemie, ale on postrzega to jak każda inna osoba, kórej o tym mówiłam: "tak na prawdę to jesteś to w stanie kontrolować, a to na co cierpisz nazywa się "łakomstwem"". Jak sobie z tym poradzić???Prosze o pomoc!!!

  • Data dodania: 08-06-2007, 14:14
  •  
  •  
  •  
  •  

"lkarnityna plus" tak sie nazywa cudowny srodek, dostepna w kazdej aptece - ponim sie niechce jesc slodyczy bo chrom tak dziala. Chlopak to gluptak ze niema zrozumienia

  • Data dodania: 19-06-2007, 19:48
  •  
  •  
  •  
  •  

Dzięki za karnitynę Mogłabym prosić jeszcze o jakieś rady i opinie na temat napadowego objadania się?Pozdrowienia

  • Data dodania: 20-06-2007, 09:11
  •  
  •  
  •  
  •  

jak ktoś ma na to kasę to się objada też bym się objadała gdybym miała za co

  • Data dodania: 21-06-2007, 17:40
  •  
  •  
  •  
  •  

ja mam ten sam problem. popłakałam się czytając twoją wypowiedz.... ale ja nie moge ci nic doradzic bo jestem tak samo z tym samotna. i zagubiona. zostaje nam tylko psycholog. ale ja jakos nie moge sie przelamac. boje sie iśc do lekarza

  • Data dodania: 21-06-2007, 20:43
  •  
  •  
  •  
  •  

Jest nas więcej, czy ktoś wie z czego wynika takie zachowanie i jak je można zmienić. ? Moje życie to albo czas kontroli nad tym co jem a bardziej powstrzymywania się od jedzenia się albo czas objadania. Ostatnio trwa to nieprzerwanie od dwóch miesięcy. Objadanie się wieczorami słodyczami , czy to mój wyrok? Nie potraię z tym walczyć. Czy mozna to zaakceptować?

Czy ktoś poradził sobie z tym?

Dorota

  • Data dodania: 21-06-2007, 21:45
  •  
  •  
  •  
  •  

to ja pisałam o 17:40

mnie najbardziej smuci fakt, że nie mam nad sobą kontroli, nie umiem nad sobą zapanować... jedzenie rządzi mną i moim życiem. nie czuję się wolna, poniewaz caly czas mysle, iole zjadlam ile powinnam zjesc, co zjadlam, co jutro zjem, czego nie powinnam jeść i kiedy. czysta obsesja.... czesto robie sobie plany jedzenia na caly dzien, ale nigdy z tego nic nie wychodzi.

przyczyna tego problemu- naszego problemu- nie leży "w żołądku" tylko "w głowie". to brzmi beznadziejnie i sloganowo, ale zajadamy pustkę.

chciałabym zwrócić sie gdzieś do kogoś z tym problemem, męcze się z tym już 2 lata.... ehh nie wiem w sumie to powinnam robic, jedno jest pewne- sama nie daje sobie rady. myslalam pewien czas ze sama pokonalam "to". niestety "to" okazało się silniejsze ode mnie..........



W.

  • Data dodania: 21-06-2007, 22:04
  •  
  •  
  •  
  •  

przecież Polska to nie odludzie i nie trudno znaleźć dobrego psychologa.

  • Data dodania: 21-06-2007, 22:20
  •  
  •  
  •  
  •  

no masz racje, ale ja sie boje...

w.

  • Data dodania: 21-06-2007, 22:58
  •  
  •  
  •  
  •  

no to jak chcesz

Reklama

Reklama