nie mam zbyt wielkiego doświadczenia, ale wydaje mi się, że w znakomitej większości wygadujecie bzdury.
biorę antydepresanty od kilku miesięcy i gdyby nie one, to nie wiem jak by wyglądało moje życie.psychoterapia nic by tu nie pomogła, ona ma znaczenia wspomagające, no chyba, że ktoś bierze te leki nie z powodu choroby, tylko dla lepszego samopoczucia, ale to jest głupota
ja byłam w naprawdę kiepskim stanie, dopadła mnie
depresja, nie miałam pojęcia co się ze mną dzieje, co dziennie płakałam, bałam się kontaktów z ludźmi, na nic nie miłam siły, każdy dzień był torturą, ale to już była faza ostra- trwała około dwóch miesięcy. wcześniej wchodziłam w to przez około rok, zaczęłam chudnąć, źle sypiać, gorzej sobie ze wszystkim radzięći stale towarzyszyło mi poczucie winy. no i co? trafiłam do lekarza, a on na to wszystko, że to
depresja i trzeba brać leki, wyśmiałam go, ale jak mój stan się pogorszył, to się już nie śmiałam i grzecznie zaczęłam się leczyć. no i wreszcie mogłam wrócić do pracy, bo w grudniu i styczniu, byłam w takim stanie, że musiałam siedzieć na zwolnieniu.
oczywiście, że antydepresanty wszystkiego nie załatwią, i że psychoterapia w niektórych przypadkach jest konieczna, bo choroby psychicze to skomplikowana sprawa, ale nie dajcie sobie wmówić, że chorobę psychiczną można wyleczyć samą psychoterapią!!!
te choroby wynikają ze złego funkcjonowania substancji chemicznych w mózgu człowieka i leki mają to wyregulowć, bez takiej regulacji żadna psychoterapia nie pomoże!
Głosowałaś/eś już na tę wypowiedź