Psychiatria - grupa dla rodziny i pacjenta

Najnowsze na forum
Oceń forum: 
 (3.7)
      Psychiatria - grupa dla rodziny i pacjenta
       O grupie Forum  Wiadomości (261) Artykuły (49) Porady (9) Społeczność (685) Szukaj  
                     

      Forum - Psychiatria - grupa dla rodziny i pacjenta

      leki antydepresyjne [32]

      • Dodano: 27-01-2010, 22:02
      •  
      •  
      •  
      •  
      Trep z ciebie, ale lubie cie.
      Głosowałaś/eś już na tę wypowiedź
      • Dodano: 27-01-2010, 22:29
      •  
      •  
      •  
      •  
      Proszę Cie tu nie chodzi o trepy jak chcesz to sobie je załóż na uszy... ani o lubienie kogoś. Ja mam taki problem o którym raczej nie chce z Tobą rozmawiać. Więc proszę zakończmy tę żałosną korespondencję wink
      Głosowałaś/eś już na tę wypowiedź
      • Dodano: 28-01-2010, 18:27
      •  
      •  
      •  
      •  
      Sebastian przykro mi, że Tobie nie pomagają. Znam ten ból. Może nie trafiłeś na odpowiedni.
      Głosowałaś/eś już na tę wypowiedź
      • Dodano: 05-02-2010, 22:18
      •  
      •  
      •  
      •  
      zawsze jest jakieś rozwiązanie, lecz trzeba się poważnie zastanowić nad problemem i dojśc do wniosku o co tak naprawdę chodzi i czemu się dzieje tak a nie inaczej
      Głosowałaś/eś już na tę wypowiedź
      edytowano: 05-02-2010, 22:19
      • Dodano: 16-02-2010, 14:27
      •  
      •  
      •  
      •  
      Witam .musze powiedziec ze wczoraj dostałam asertin 50 i jak tak czytam ze tyle skutkow ubocznych to chociaz lekaz przepisala mi 1 tabl dziennie [bo powiedziała ze nie chce mnie faszerowac] to dzisiaj zaczelam od połoweczki poniewaz kilka lat wczeniej mialam juz przepisywanea lukxete dopakine i lariwon [fakt po roku czasu stan mi sie tak po nich polepszył ze postanowilam odstawic powoli systematycznie zjechalam do zera ].moje zadowolenie z zycia trwalo jakies 3 latka zero lekow wszystko ok ale od roku stan sie pogarszal i trafilam do neurologa ktory przepisal mi ten specyfik,powie tak pamietam jak po luxecie rozrywlo mi miesnie myslałam ze oszaleje ale po tygodniu ustapiło wszystko dołozyli mi amizepin i mialam zjazdy typu ziemia po nogami sie przesowala po tygodniu odstawili i bylo ok .lekkie zaburzenia tzreba samemu wyeliminowac [przynajmniej sie starac ]bo terapie dzienne sa nie dla wszystkich[chyba ze ktos lubi opowiadac swoje historie .takze trzeba walczyc nie poddawac sie ustawic poprzeczke w gore i dazyc do celu zycze wszystkim zdrowia i optymizmu pozdrawiam
      Głosowałaś/eś już na tę wypowiedź
      • Dodano: 06-03-2010, 19:37
      •  
      •  
      •  
      •  
      a może buddyzm ? ... może wyjazd miedzy ludzi ktorym zalezy na byciu z nami na calym swiecie Arka pomaga i tym z ulomnosciami i tym zdrowym chociaz nie wiedzialam bedac tam czy oni czy ja mam wiekszy problem ...
      Głosowałaś/eś już na tę wypowiedź
      • Dodano: 08-03-2010, 19:26
      •  
      •  
      •  
      •  
      Głosowałaś/eś już na tę wypowiedź
      • Dodano: 12-03-2010, 18:09
      •  
      •  
      •  
      •  
      nie mam zbyt wielkiego doświadczenia, ale wydaje mi się, że w znakomitej większości wygadujecie bzdury.
      biorę antydepresanty od kilku miesięcy i gdyby nie one, to nie wiem jak by wyglądało moje życie.psychoterapia nic by tu nie pomogła, ona ma znaczenia wspomagające, no chyba, że ktoś bierze te leki nie z powodu choroby, tylko dla lepszego samopoczucia, ale to jest głupota
      ja byłam w naprawdę kiepskim stanie, dopadła mnie depresja, nie miałam pojęcia co się ze mną dzieje, co dziennie płakałam, bałam się kontaktów z ludźmi, na nic nie miłam siły, każdy dzień był torturą, ale to już była faza ostra- trwała około dwóch miesięcy. wcześniej wchodziłam w to przez około rok, zaczęłam chudnąć, źle sypiać, gorzej sobie ze wszystkim radzięći stale towarzyszyło mi poczucie winy. no i co? trafiłam do lekarza, a on na to wszystko, że to depresja i trzeba brać leki, wyśmiałam go, ale jak mój stan się pogorszył, to się już nie śmiałam i grzecznie zaczęłam się leczyć. no i wreszcie mogłam wrócić do pracy, bo w grudniu i styczniu, byłam w takim stanie, że musiałam siedzieć na zwolnieniu.
      oczywiście, że antydepresanty wszystkiego nie załatwią, i że psychoterapia w niektórych przypadkach jest konieczna, bo choroby psychicze to skomplikowana sprawa, ale nie dajcie sobie wmówić, że chorobę psychiczną można wyleczyć samą psychoterapią!!!
      te choroby wynikają ze złego funkcjonowania substancji chemicznych w mózgu człowieka i leki mają to wyregulowć, bez takiej regulacji żadna psychoterapia nie pomoże!
      Głosowałaś/eś już na tę wypowiedź
      • Dodano: 13-03-2010, 00:31
      •  
      •  
      •  
      •  
      frown to ciekawe co piszesz ale widzisz substancje chem powodujace depresje a takze niektore problemy psychatryczne powstaja wobec dlgotrwalych stresow,nieakceptacji,samooskarzenia, zranien,powtarzajacych sie przygnebien,nieporozumien,niezrozumienia to wszystko to proces bardzo czesto dlugotrwaly i duzy magazyn tych pozostalosci uczuciowych powoduje wydzielanie tych substancji chem w mozgu po jakims czasie masz wieksze szkody powodujace nawrot choroby dlatego tak wiele czasu zajmuje usuniecie zrodel choroby wszystko co jest zranione powinno byc uleczone i w to mijsce trzeba wlac duzo zrozumienia akceptacji milosci pewnosci i te uczucia trzeba odzukac i uruchomic do dzialania aby wsponie z uzyciem lekow spowodowac uzdrowienie smile to moze poprawic modlitwa,rozmowa zbliska osoba lub z lekarzem ja w to wierze pa pa
      Głosowałaś/eś już na tę wypowiedź
      • Dodano: 13-03-2010, 10:49
      •  
      •  
      •  
      •  
      to prawda co piszesz kochany gościu
      rzeczywiście przedchodziłam o kilku lat silne i nieustępujące stresy, wiele dużych i małych nieporozumień w małżeństwie
      no i ten brak poczucia sensu i to jak marzenia rozmijają się z rzeczywistością. to wszystko spowodowało narastające rozgoryczenie. nieraz w nocy wyłam w poduszkę i nikt o tym nie wiedział. nawet sama przed sobą udawałam, że jest dobrze. w końcu pękło
      ale widzisz, są osoby, które mają przeżycia duże gorsze i cięższe od moich i nie chorują na depresję. to musi być jakaś podatność w człowieku
      druga sprawa:modlitwa. ja też w nią wierzę. w ogóloe wiara w Boga jest tym co utrzymuje mnie w mojej sytuacji na powierzchni i daje nadzieję. to najważniejsza obecnie sprawa w moim życiu.
      bliscy też są bardzo ważni, na szczęście mam wokół siebie ludzi na których wsparcie mogę liczyć, choć w większości tak naprawdę nie rozumieją co przeżywam no bo i skąd.
      a wogóle to prawdopodobnie mam ChAD, więc sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana
      jednak leczenie u psychiatry wyrwało mnie z koszmarnego doła, z którego sama bym nie wyszła.
      nie bójcie się psychiatrów! jeśli są dobrzy, to naprawdę mogą pomóc wink
      Głosowałaś/eś już na tę wypowiedź

      Podobne dyskusje

      Komentowane konferencje