Dzisiaj prawie pobiłem kolegę za 2 sprawy jedna z nich to poprosił moja przyjaciółkę na studniówkę a druga wpadł na mnie na korytarzu, była wymiana słow mała szarpanina już byłaby bójka ale kolega nas rozdzielił na nastepnej przerwie to samo chociaż byłem już spokojny to w jednym momencie miałem ochote go rozszarpać, zdeptać, upokorzyć i znowu koledzy musieli interweniować później już unikaliśmy się nawzajem nie wiem co robić z tą cała agresją herbatka z melisy nie pomaga, macie jakiś relaksacyjny sposób? Do tego całego przygnębienia i stanów depresyjnych doszły wyżuty do całego świata, pytania bez odpowiedzi "za co", "dlaczego", "jaki sens".
Głosowałaś/eś już na tę wypowiedź