Witam, jestem nowa na tym
forum. Od września ubiegłego roku jestem pod stałą opieką psychiatry (biorę sertralinę i kwas walproinowy). Od stycznia raz w tygodniu spotykam się z psychologiem. Czekam na psychoterapię grupową, która zacznie się w kwietniu.
Jednak obecnie coraz częściej nachodzą mnie myśli samobójcze. Moja pani psycholog nawet zasugerowała, że może niezbędna być wycieczka do szpitala.. Nie wiem co mam zrobić ze swoim życiem.. Z jednej strony wiem, że mogłabym je wspaniale wykorzystać, pójść na studia, zostać inżynierem, mieć dobrą pracę i podróżować z mężczyzną mojego życia. Z drugiej strony wydaje mi się to niemożliwe. Można to przyrównać do pięknego krajobrazu. Co innego być gdzieś na Karaibach i pluskać się w lazurowej wodzie, a co innego mieć tylko nieostre zdjęcie z komórki. A tak od zawsze wyglądał kontrast pomiędzy moimi planami i marzeniami, a rzeczywistością.
Jestem w czarnej dziurze, z której nawet światło nie może sie wydostać..
Nie wiem już co mam zrobić..
Najgorsze jednak jest to, że siedzę całymi dniami w domu i nie mam z kim porozmawiać.. Bo nie mam..
Nigdy nie miałam przyjaciół.. Może miałam jakieś chwile popularności, ale nigdy nie miałam prawdziwych przyjaciół, którzy skoczyliby za mną w ogień..
Przyjaciół poznaje się w biedzie... U mnie guzik prawda. Nikogo nie poznałam.. Czuję się przeraźliwie samotna.
Ja kontra cały świat.
Miotam się z kąta w kąt.. Nie wiem.. Nic już nie wiem..
Głosowałaś/eś już na tę wypowiedź, łącznie oddano 5 głosów
Oddano 5 głosów