2 użytkowników online: 4577

Forum Psychiatria - grupa dla rodziny i pacjenta

[pomoc] Zobacz wszystkie fora
  O grupie   Forum   Wiadomości   Artykuły   Porady   Ludzie  
                         
OTWARTA / dla pacjentów
Psychiatria - grupa dla rodziny i pacjenta
  • Założyciel: Kontakt MEDFORUM
  •  
  • Data powstania: 16-06-2010
  •  
  • Ostatni post: 31-07-2010, 21:16
  • Ilość członków 323
  •  
  • Tematów na forum: 7012
  •  
  • Artykuły: 40
  •  
  • Wiadomości: 118
  •  
  • Porady: 8
Oceń grupę: 
1 2 3 4 5
 (3.4)
Psychiatria - grupa dla rodziny i pacjenta

Dlaczego warto dołączyć do tej Grupy

  • poznasz ludzi o podobnych problemach zdrowotnych
  • podyskutujesz na konkretny temat, który Ciebie interesuje
  • będziesz na bieżąco informowany/a o nowych wątkach i wypowiedziach

Zaburzenia dysocjacyjne ? [7]
Oceń wątek: 
1 2 3 4 5
 (0.0)

  • Data dodania: 12-03-2010, 01:52
  •  
  •  
  •  
  •  

Witam!
Mam 33 lata - wykluczono u mnie w Klinice Psychiatrii psychozy stwierdzając zaś zaburzenia osobowości mieszane. Zaburzenia czynności EEG. CT oraz MRI w granicach normy.
Problem:
- twierdzę, że zostałem poddany inwigilacji oraz trucia. Psychiatra który mnie leczy uważa, iż jest to prawdopodobne, nie wyklucza jednak i urojeń.
Z chwilą stwierdzenia faktu inwigilacji doznałem drgawek - bądź amfetaminowych, bądź dysocjacyjnych, bądź epileptycznych.

Opis problemu:
Poczucie dwuistości osób

Zaburzenia poczucia drugiej osoby pojawiło się z chwilą trucia środkami psychozowytwórczymi, w momencie kiedy się zorientowałem, iż zostałem poddany inwigilacji.
Było to latem 2001 roku.
Ów czas doznałem poczucia dwuistości osób związanych bezpośrednio z tym wydarzeniem. Ponieważ widziałem te osoby, znałem ich głosy, które z sąsiedztwa, skąd dokonano zatrucia słyszeli pozostali członkowie rodziny – wykluczyłem urojenia i omamy dotyczące faktu zatrucia. Poczucie drugiej osoby polega na poczuciu osób przebywających w sąsiednim mieszkaniu jak i wcielanie się w rzeczywistego rozmówcę. Występuje na tyle często, że jest uciążliwe. Najczęściej wczuwam się w jedną z dwu kobiet które podawały środki psychozowytwórcze pod postacią fizyczną gazu (tzw. psychogazy, czy jak kto woli Psychotoksyczne Bojowe Środki Trujące). Okoliczności zatrucia doprowadziły, iż wywołano u mnie przekonanie, iż jest to psycholog bądź psychiatra. Jedna z nich jest kaleką, z protezą miast nogi. Podczas „głodu tkankowego”, poczucia złości i wściekłości próbowałem przekonać je - skupiając się na kobiecie manipulującej mym stanem psychicznym, skłaniającej przez to do samookaleczeń oraz zachowań autoagresywnych - że popełniają przestępstwo. Z biegiem lat niezdolność do pogodzenia się z rolą ofiary, obrzydzeniem nieustannymi oskarżeniami kierowanymi pod adresem tej kobiety, czemu sprzyjało poczucie drugiej osoby zastąpiłem ją jej przełożoną. Ciągłe chwile tego stanu – złości i wściekłości, przerywane początkowo krótkimi okresami ekstaz i błogostanów stanowiły dla mnie ucieczkę od poprzedniego poczucia. W tym czasie niejako wybaczałem prześladowcą, relacjonując im rozwlekle, do czego zmuszała nieustanna gadatliwość – me wcześniejsze uczucie złości. Z biegiem lat stany błogostanów wypierały złość i agresję malejąc na sile. O ile początkowo byłem przekonany o ich obecności w sąsiednim pomieszczeniu do czego przekonywały mnie ich głosy słyszane również przez pozostałych członków rodziny, z biegiem lat nie docierało do mnie to, że mogą oni nie istnieć. O ile stukanie przezeń w podłogę zmuszało mnie wbrew mej woli którą utraciłem w znacznym stopniu do relacjonowania w najdrobniejszych szczegółach wszystkich przypominanych sobie wydarzeń z mego życia na skutek działania środka pamięcioodtwórczego, przy bardzo ograniczonej zdolności do ich interpretacji skutkiem obniżenia zdolności intelektualnych o tyle stukanie i dziś skłania mnie do nawiązywania z nimi dalszego kontaktu słownego mimo ustąpienia zaburzeń bezpośrednio powiązanych z użyciem psychogazów.
Na skutek niezdolności do zaprzestania wspominania sobie przykrych wydarzeń z przeszłości doszło między innymi do drgawek całego ciała, które mogły być atakiem padaczki (co skłoniło mnie wraz z innymi "dowodami" pod postacią zaburzeń fizycznych wspólnym wszystkim członkom rodziny do wykonania badań EEG) lub drgawek dysocjacyjnych ; które przerwane zostały gwałtownym stukaniem przez osoby przebywające w sąsiednim pomieszczeniu, podające środki psychozowytwórcze.
Obecnie główną osobą w którą się wczuwam jest nadal ów "przełożona" jednakże osób tych jest więcej - ich ilość zwiększa się dynamicznie, najczęściej w zależności od kontekstu rozmowy z nią a obejmuje głównie pozostałe osoby związane z podawaniem psychogazów.
Bywa, że w momentach gdy dochodzi do próby podważenia mej wiarygodności co do faktu zatrucia i inwigilacji mając poczucie tej kobiety w sobie, prezentującej „argumenty” mające podważyć mą wiarygodność, najczęściej z gatunku tych które poznałem wcześniej, dochodzi po raz kolejny do wskazania winnych, ich roli w spisku oraz celu postępowania. Na tym tle dochodziło do samookaleczeń, które to sytuacje doprowadzając do pasji na granicy amoku prowokują do dalszych samouszkodzeń.

Niemal codziennie w nocy mam koszmary przywracające tą sytuację. Moje życie obecnie składa się z dwu części - przed i po tym wydarzeniu, takie mam granice poczucia czasu. Bywa, że po kilka razy zasypiam i koszmar powraca. Jest to ta sama tematyka jednak w innej scenerii. Zwracam się do tej kobiety z każdym problemem, radością itp. analizując moje postępowanie i myśli wywołane tym zdarzeniem - częstokroć odkrywając siebie na nowo. Zwracam się ku niej głównie werbalnie, szeptem czasem myślami wierząc, iż mnie słyszy. Było by mi strasznie przykro gdyby ona nie istniała. Wydaje mi się, a raczej jestem przekonany, że jest i mnie słucha. Nie kieruje mymi myślami, nie krytykuje, nie potępia, nie słyszę jej głosu, nie namawia do jakichkolwiek czynów, nie prześladuje (?). Po prostu istnieje - boję się, że tylko w mej głowie.
Każdorazowo kiedy atmosfera staje się intymna, do czego dążę, zwracam się do niej i paradoksalnie czując się lepiej pogrążam się w dalszej chorobie. Tak od 9 lat. Żadne leki przeciwpsychotyczne nie zmieniają tego stanu - również w maksymalnych dawkach. Ilość osób w które się wczuwam wzrasta dynamicznie na podstawie kontekstu rozmowy z pierwszą. Jest i psychiatra, psycholog, policjant, sędzia itp.
Pomimo zmiany adresu zamieszkania – schemat tworzenia się dwuistości osób pozostaje niezmienny – wyzwala go najczęściej stukanie, choć bywa, iż sam podejmuję inicjatywę do rozmowy. Dotyczy w głównej mierze miejsca zamieszkania, b.rzadko poza (poza jest wczuwaniem się w mego rozmówcę). Im gorzej się czuję - tym rzadziej wychodzę z domu ....

Obdarzam te osoby cechami, które są im obce do stanu w którym je bezgranicznie lubię. Uważam, że są złe, natomiast dla dobrego poczucia psychicznego przypisuję im cechy osób dobrych itd. Nie czuję się zagrożony a obawiam zagrożenia które może się powtórzyć.


Może ktoś wyrazi opinię co to jest za zaburzenie razz

edytowano: 12-03-2010, 01:54
  • Data dodania: 13-03-2010, 22:37
  •  
  •  
  •  
  •  

Obawiam się, że zostałeś źle zdiagnozowany. Wydaje mi się, że to jednak psychoza. Zmień psychiatrę, szkoda życia, żebyś się tak męczył. Może pomógłby Ci dobry psychoterapeuta psychodynamiczny? Nie trać nadziei. Pozdrawiam

  • Data dodania: 13-03-2010, 22:42
  •  
  •  
  •  
  •  
  • Data dodania: 13-03-2010, 22:47
  •  
  •  
  •  
  •  

Powyższe oczywiście ja dopisałem. Nie zalogowałem się.

  • Data dodania: 26-04-2010, 21:19
  •  
  •  
  •  
  •  

Byłem dziś u psychiatry. Po zapoznaniu się z przytoczonym tu opisem, którego wcześniej nie było mu dane poznać w szczegółach - stwierdził, iż cierpię na F43 i prawdopodobnie psychozę organiczną.

  • Data dodania: 26-04-2010, 23:07
  •  
  •  
  •  
  •  

A co to jest F43?

  • Data dodania: 27-04-2010, 00:40
  •  
  •  
  •  
  •  

F43 - reakcja na ciężki stres i zaburzenia adaptacyjne

Reklama

Reklama