Psychiatria - grupa dla rodziny i pacjenta

Najnowsze na forum
Oceń forum: 
 (3.7)
      Psychiatria - grupa dla rodziny i pacjenta
       O grupie Forum  Wiadomości (260) Artykuły (49) Porady (9) Społeczność (682) Szukaj  
                     

      Forum - Psychiatria - grupa dla rodziny i pacjenta

      toksyczna matka [32]

      • Najnowszy komentarz w tym wątku
      •  
      • Dodano: 19-02-2012, 15:21
      •  
      •  
      •  
      •  
      hej
      czy ktos z was czytal ksiazke,,toksyczni rodzice,,? ja jestem w trakcie i troszke mi to rozjasnilo.
      zawsze boje sie,ze kogos uraze,nawet jesli nie zalezy mi na tej osobie . siedze cicho i dusze w sobie,zeby tylko przykrosci nie zrobic. z ksiazki dowiedzialam sie,ze to czeste zachowanie u dzieci wspoluzaleznionych, ale pomimo,ze moja mama troszke popojala,gdy bylam dzieckiem,to raczej nigdy nie byla alkoholiczka ....nastepna cecha to to,ze biore na swoje barki bardzo duzo, chce sie wszystkimi opiekowac,wrecz kontrolowac ...gdy moj partner chce cos kupic bez moje wiedzy,czuje nawet zlosc// nie mylcie tego ze skapstwem,bo taka napewno nie jestem. Chodzi o to,ze nie lubie jak cos robi bez mojej wiedzy. zaczynam wiecej rozumiec dzieki tej ksiazce.

      jako dziecko,nie bylo ze mna zadnych problemow. moj ojciec to fajny facet,zajmowal sie mna i moim bratem .mama zawsze dawala mi odczuc,ze jestem jej najwieksza pomylka. teraz wbrew calej logice,pomagam jej,choc niedlugo ja,,wyprowadze,, ze swojego domu. stanela na tyle na nogach,ze da sobie rade. oczywiscie nadal bede jej pomagac,bo nie umiem zostawic jej samej.w naszych relacjach,to ja zawsze bylam,,rodzicem,,...podobno to zabiera dziecinstwo i sprawia,ze czlowiek ma niskie poczucie wlasnej wartosci. pewnie stad moje nawracajace depresje frown i nagle napady gniewu frown bylam teraz na terapii behawioralno poznawczej,bo chce zyc bez depresji i lekow ...

      dzieki tej ksiazce w koncu zrozumialam,ze nie jestem odpowiedzialna za moja mame,ale i tak wciaz sie tak czuje ;/

      troche to chaoyczne (jak ja wink
      Głosowałaś/eś już na tę wypowiedź
      • Dodano: 04-12-2011, 12:14
      •  
      •  
      •  
      •  
      Witam, mam 46 lat i toksyczną matkę. Jestem samotną, starą panną. Nie ułozyłam sobie życia, bo żaden z moich partnerów nie był akceptowany przez matkę. Każdy mial, wg.niej, jakieś koszmarne mankamenty, które wypominała przy każdej okazji. I do tej pory to robi, mimo,że nie mam z nimi kontaktu juz od wielu lat.
      Zawsze byłam przez nia oceniana ale nigdy na plus. Wszystkie moje osiagnięcia były okreslane trafem, fuksem i hasłem,że głupi ma szczęście. Całe życie przekonywała mnie,że do niczego nie dojdę i to sie sprawdziło. Wmawiała mi,że tylko dzięki niej jakoś egzystuje.
      Mam wielu znajomych, część jeszcze ze studenckich czasów. Do dzisiaj smieją sie ze mnie,że musiałam wychodzić w środku imprezy, bo najważniejsze było nie spóznic sie do domu. Nigdy sie nie spózniłam, ale i tak za każdym razem musiałam wysłuchiwac kazań.
      Jestem już tak pokręcona,że rozmawiając nawet służbowo, w pracy zastanawiam sie, jak na moją wypowiedz zareagowłaby matka.
      Rozmawiając z nią muszę sie bardzo kontrolować,żeby nie powiedziec czegoś, co w niedługim czasie mogłoby byc wykorzystane przeciwko mnie. Jestem w tym lepsza niż kapitan Kloss-w momencie zadawania pytania ja już oceniam szkodliwość odpowiedzi.
      Ona teraz jest bardzo ciężko chora, nie wstaje z łóżka. Musiałam zrezygnowac z pracy,żeby sie nią zajmowac. Nie chciała sie zgodzić na hospicjum ani na pielęgniarke-zarządziła,że to ja mam sie nią opiekowac. Odebrałam taką tresure,ze nawet nie pomyslałam inaczej. Stało sie tak, jak ona chciała. Zyjemy z jej emerytury, co mi ciągle wypomina.
      W chwilach swiadomości robi mi retrospekcje z całego mojego życia.
      Staram sie z nia nie dyskutowac, ale odbiera to jako potwierdzenie swoich słów i jeszcze bardziej sie nakręca.
      Mam świadomość tego,że jestem bardzo przez nią zdominowana, ale tego juz nie zmienie.
      Jedyna mysl, która kołacze mi sie po głowie, to taka, że to już niedługo. Dzieki temu moge to wszystko jakoś przetrwac.
      Załuje bardzo,ze 20 lat temu nie zdobyłam sie na odwage i nie wyprowadziłam sie z domu. Wprawdzie juz wtedy miałam zakodowane,że zdechnę bez niej,ale warto sprobowac...
      Korzystajcie z pomocy przyjaciół i psychologów i uciekajcie, jak najdalej!
      Najgorsza jest świadomość, co możnaby zrobic, ale z niewiadomych(?!) powdów tego sie nie robi.
      Przepraszam za brak składu i ładu w tej pisaninie, ale po raz pierwszy odważyłam sie o tym mówić(pisać). Jak wejde tu nastepnym razem, to postaram sie dokładniej opisac mój własny horror.
      Głosowałaś/eś już na tę wypowiedź, łącznie oddano 9 głosów
      Oddano 9 głosów
      • Dodano: 04-12-2011, 18:59
      •  
      •  
      •  
      •  
      Serdecznie ci współczuję. Podziwiam cię, że jeszcze masz siły to wytrzymać. Są tacy toksyczni rodzice, niestety. Trzymaj się jakoś. Serdecznie ci współczuję, bo cóż można tu poradzić...
      Głosowałaś/eś już na tę wypowiedź, łącznie oddano 2 głosy
      Oddano 2 głosy
      • Dodano: 06-12-2011, 22:47
      •  
      •  
      •  
      •  
      fatalna sytuacja... ja mam 21 lat i czuję się tak samo ;/ zawsze każdy, kto stanął na mojej drodze był zły. Wiecznie gdy chciałam gdzieś wyjść, musiałam zdać relację gdzie, po co, z kim, kiedy wrócę... A gdy wróciłam, nawet trochę później niż miałam nakazane, to była ogromna wojna a nawet kilka razy dostałam i usłyszałam, że moje rzeczy wylądują za oknem i nie mam dostępu do lodówki czy pralki... W tym wszystkim uczestniczy także babcia, która miaszka z nami ;/ dołącza się nawet sąsiadująca z nami ciotka... trzy na jedną to trochę kiepska sprawa. wiecznie jest pretensja, żal, krytyka, nic nigdy nie potrafię, nie ułożę sobie życia... Wspomnę, że niedawno zaręczyłam się i ciągle słyszę, że mój narzeczony z biegiem czasu zostawi mnie, bo jestem nie do życia, zła, nic nie potrafię, nic nie osiągnę... On uważa zupełnie inaczej i traktuje mnie normalnie, a jak dla mnie to jest on aniołem w porównaniu do sytuacji domowej. oczywiście w nim również widzi się wady ale nie już tak liczne jak we mnie. Nieraz wychodziłam z nim letnią porą z domu i gdy wróciłam po północy to czekała na mnie z awanturą na cały dom ;/ otrzymałam miano ku*** itp. Ona zawsze tłumaczy, że chce mojego dobra a niestety robi mi ogromne ograniczenie wolności i brak własnego zdania i życia... w życiu według niej wszystko robię źle bo oczywiście nie po ich(jej) myśli... gdy mówię o wyprowadzce, to słyszę, że szybko tu wrócę z płaczem bo sobie nie dam rady. a myślę, że to kwestia chęci i pozytywnego myślenia, którego mi często brakuje. staram się żyć normalnie, ale jednak każdy śmieje się ze mnie, że mam taką "kontrolę". to nigdy się nie zmieni, ale mam nadzieję, że los pozwoli mi na wyprowadzkę i zamieszkanie gdzieś razem z moim narzeczonym, z dala od tego toksycznego problemu. być może niedługo moim mężem, który bardzo mnie w tym wspiera i rozumie smile
      Głosowałaś/eś już na tę wypowiedź, łącznie oddano 1 głos
      Oddano 1 głos
      • Dodano: 08-12-2011, 17:38
      •  
      •  
      •  
      •  
      Ja też mam taką toksyczną matkę, wg której wszystko robię źle. Każdy inny jest lepszy a ja to do niczego.
      A mam już 35 lat, dziecko, męża i matkę, która wiecznie mnie kontroluje. Nie będę tu niczego opisywać, bo moje problemy podobne są do Waszych. Rozumiem, jaką OGROMNĄ presję wywierają na nas nasze matki i jak strasznie trudno jest się z tego wyzwolić. Nie wiem na czym to polega frown ale wiem jak pragniemy ich akceptacji, dobrego słowa.
      Wiem jedno, moją córkę będę zachęcała do jak najszybszej wyprowadzki z domu. No, po szkole średniej tak naprawdę.
      Mam z nią świetny kontakt i nie wyobrażam sobie, że mogłabym traktować ją tak jak moja matka mnie.
      Ale skoro córki stają się podobne do matek frown to już teraz przygotowuję ją (rozmową) jakie życie jest piękne z dala od rodziców. Dziewczyny, jesteście wspaniałe i niepowtarzalne, dacie sobie radę z dala od tych toksycznych matek, które zabijają nasze własne JA.
      Uciekajcie, póki możecie, bo uwierzcie, z czasem będzie coraz trudniej. POWODZENIA smile
      Głosowałaś/eś już na tę wypowiedź
      • Dodano: 08-12-2011, 23:40
      •  
      •  
      •  
      •  
      Mam 44 lata i wiem tez bardzo dużo na temat toksycznej matki. One są jak jak, który zjada człowieka.
      Głosowałaś/eś już na tę wypowiedź
      • Dodano: 09-12-2011, 19:20
      •  
      •  
      •  
      •  
      witam.ja też znam ten ból jakim jest życie z toksyczną matką pod jednym dachem.jak pod maską fałszywej życzliwości i udawanej troski rzuca kłody pod nogi,umniejsza,poniża,dokucza się,żle życzy a wszystko opakowane w dobroć.ciężko się przed tym bronić bo się wychodzi na niewdzięcznice,bo ona sie poświęciła.obłuda,udawanie,taktyczne zagrywki a wszystko po to zebym czasem nie pomyślała sobie, że jestem wartościową osobą i że zycie jest jednak fajne,nie wszyscy myslą o mnie tak jak ona,choć stara się kobieta zepsuc mi reputację na wsi.uciekać,uciekac jak najdalej, tylko czasem nie ma tego wspierającego i kochającego chłopaka,czasami zamiast niego jest wierna kopia własnej mamusi.jak tak niestety wybrałam frown i teraz czuję się jak skopany pies
      Głosowałaś/eś już na tę wypowiedź, łącznie oddano 1 głos
      Oddano 1 głos
      • Dodano: 13-12-2011, 20:44
      •  
      •  
      •  
      •  
      Skala zjawiska toksycznych matek jest jakaś straszna! Zawsze myślalam,ze tak jest tylko u mnie, że inne matki są normalne. Z jednej strony to pocieszające, a z drugiej-koszmar! Czytałam kiedyś o genach i postanowiłam,że nie będę miała dzieci. Jakoś się trzymajmy!
      Głosowałaś/eś już na tę wypowiedź
      • Dodano: 14-12-2011, 19:05
      •  
      •  
      •  
      •  
      zostaw ta szmate samej sobie,pna na miano matki nei zaluguje,mam tak samo
      Głosowałaś/eś już na tę wypowiedź, łącznie oddano 1 głos
      Oddano 1 głos
      • Dodano: 17-12-2011, 21:58
      •  
      •  
      •  
      •  
      Tak się chyba zdarza, gdy kobieta mając dziecko jest nadal niedojrzała emocjonalnie. Tak sądzę na podstawie własnych doświadczeń z toksyczną mamuśką. Często też chyba takie dzieci (ja również) nie decydują się na własne dzieci, żeby nie powtarzać patologii (toksyczna matka nie jest zbyt zachęcającym wzorem do naśladowania). Niestety moja rodzicielka ostatnio już tak mi dopiekła, przekroczyła wszelkie granice! Staram się traktować ją neutralnie ale to ją jeszcze bardziej nakręca. Najchętniej bym ją zamordowała własnymi rękami, dlatego jestem zdecydowana się uniezależnić, żeby nie stała się tragedia. Tak jakoś szczęśliwie się złożyło, że jest okazja się uwolnić, odizolować. Taki jest mój wybór. Wydaje mi się, że wewnętrzna dojrzałość jest do osiągnięcia i nie koniecznie trzeba rezygnować z własnej rodziny, ale niezależność jest warunkiem koniecznym. Pozdrawiam i trzymajcie się wszyscy! Wiem, że dawanie rad jest głupie i nie za dobrze świadczy o samym piszącym ale ... poczytajcie, kochani, trochę o asertywności. Może to trochę pomoże w toksycznych relacjach, nie tylko z rodzicami.
      Głosowałaś/eś już na tę wypowiedź
      • Dodano: 17-12-2011, 21:59
      •  
      •  
      •  
      •  
      Tak się chyba zdarza, gdy kobieta mając dziecko jest nadal niedojrzała emocjonalnie. Tak sądzę na podstawie własnych doświadczeń z toksyczną mamuśką. Często też chyba takie dzieci (ja również) nie decydują się na własne dzieci, żeby nie powtarzać patologii (toksyczna matka nie jest zbyt zachęcającym wzorem do naśladowania). Niestety moja rodzicielka ostatnio już tak mi dopiekła, przekroczyła wszelkie granice! Staram się traktować ją neutralnie ale to ją jeszcze bardziej nakręca. Najchętniej bym ją zamordowała własnymi rękami, dlatego jestem zdecydowana się uniezależnić, żeby nie stała się tragedia. Tak jakoś szczęśliwie się złożyło, że jest okazja się uwolnić, odizolować. Taki jest mój wybór. Wydaje mi się, że wewnętrzna dojrzałość jest do osiągnięcia i nie koniecznie trzeba rezygnować z własnej rodziny, ale niezależność jest warunkiem koniecznym. Pozdrawiam i trzymajcie się wszyscy! Wiem, że dawanie rad jest głupie i nie za dobrze świadczy o samym piszącym ale ... poczytajcie, kochani, trochę o asertywności. Może to trochę pomoże w toksycznych relacjach, nie tylko z rodzicami.
      Głosowałaś/eś już na tę wypowiedź, łącznie oddano 1 głos
      Oddano 1 głos

      Podobne dyskusje

      Komentowane konferencje