Wszystko się tak nawarstwia, za chwilę może to zapomnę, tak jak zapomniałam wczorajszy dzień i wszystkie poprzednie. Jakby ktoś je przeżył za mnie. mam strasznie mocne wrażenie, że moje ciało i moje myśli nie współgrają ze sobą, że nie są moje, ale w takim razie gdzie w tym wszystkim ja jestem. moje myśli pojawiają sie znikąd i zwykle są złe, mówią mi jaka jestem okropna, że jedynym powodem dla którego jestem tutaj to żeby pokazać światu zło, że muszę kogoś zabić, a potem siebie. Płaczę, a zaraz potem się śmieję, tak bardzo siebie nienawidzę, że aż boli.Takie 'napady' pozostawiają mnie wykończoną, boli mnie glowa, nie jestem w stanie nic zrobić. Kiedy nie ma tych myśli to w zasadzie jest pustka, jakby samo truchło chodzilo po świecie. Nigdy jeszcze nie bylam w takim konfilkcie z samą sobą. Ale skoro piszę o tym tutaj, to jestem w stanie sobą keirować, więc to może tylko ja i faktycznie jestem zła i zepsuta. Chyba nie zawsze taka byłam, chociaż już nie pamiętam tej innej siebie. Może moja moralnośc i sumienie próbuja jakoś spersonifikować to całe zło we mnie i rozszczepić, oddzielić, wyrzygać, ***... nie wiem, może dramatyzuje.
Nie pamiętam jaki był konkretny powód dla ktorego tutaj piszę. Czasem mam wrazenie, że robię to wszystko zeby zwrocic na siebie uwagę, ale to nie ma sensu, bo juz z nikim prawie nie utrzymuje kontaktu, chronie ich, wiem jaka potrafię być toksyczna.
Jednocześnie jestem w stanie to stłumić gdy sytuacja tego wymaga. Przy ludziach jestem wesola, żywa, a potem w domu zastanawiam się kim była ta osoba.
Czasem gdy spoglądam wokół siebie to mam wrazenie, że wszystko jest tak strasznie daleko, że nawet jeśli podejdę to i tak nie będę w stanie tego dotknąc, że to może nie realne. Czasem mam tak ze swoim cialem. Do tego ciągłe poczucie, że ludzie źle o mnie myślą, że smieją się ze mnie, albo chcą mi coś zrobić.
Chyba po prostu nie wiem czy można tak odpieprzać i jednocześnie mieć nad tym kontrolę, bo gdyby to bylo coś poważnego to nie bylabym w stanie nad tym zapanować. Może ktokolwiek miał coś takiego i podpowie co się dzieje. Wiem, że powinnam pewnie zasięgnąc
porady psychiatry, ale za niedługo mam rozpocząc staż w aptece, a kto przyjąłby świra do pracy z psychotropami.
Głosowałaś/eś już na tę wypowiedź