Witam. Mam 18 lat. Stwierdzono u mnie m.in.
depresję. Psychiatra na początku sierpnia przepisał mi Elicea 10 mg, jednak mój stan psychiczny nie zmienił się i nie informowałem o tym lekarza na kolejnych wizytach. Pod koniec listopada psychiatra zmniejszył mi dawkę na 5 mg, stwierdził, że tabletki były najważniejsze na początku, gdy zaczynałem terapię. Teraz przepisał mi jeszcze 5 mg na 3 miesiące i powiedział, że w czerwcu już koniec z tabletkami, pozostanie tylko psychoterapia. Sięgnąłem pamięcią w przeszłość i przypomniało mi się, że lekarz mówił, bym brał tabletki rano po śniadaniu, a ja biorę wieczorem, czasem nawet tuż przed snem i nie zmieni się to, ponieważ nie jadam śniadań i drugie, że nie zawsze wstaję rano, w weekendy po południu, więc to by było nieregularnie. Może tu tkwi problem w tym, że w ogóle nie czuję różnicy po tabletkach, dalej mam myśli samobójcze i inne objawy
depresji? Poinformować o tym psychiatrę, czy może łykać jeszcze spokojnie do czerwca i mówić, że czuję się świetnie, a później już koniec. Martwię się, bo może wszystko na marne i trzeba będzie zacząć od nowa leczenie u psychiatry i to dawką 20 mg.
Głosowałaś/eś już na tę wypowiedź