Zaloguj
Reklama

Forum: Zaburzenia afektywne dwubiegunowe - CHAD

Temat: Zakochany w dziewczynie z CHAD (53)

  • Zakochany w dziewczynie z CHAD
    Gość
    Treść zablokowana przez moderatora
  • Zakochany w dziewczynie z CHAD
    Gość

    Krzysztofie ja kiedyś jakieś 20 lat temu, jako młody chłopak podjąłem decyzję, że chcę być z dziewczyną chorą na SM. Decyzję podjąłem świadomie po zapoznaniu się z chorobą i jej konsekwencjami. Wiele dni, tygodni spędziłem w szpitalu psychiatrycznym nie oczywiście, jako pacjent, ale jako "odwiedzający" i znam to z autopsji, o czym mówisz, bo od Niej też po pewnym czasie odwrócili się wszyscy za wyjątkiem mnie i Jej rodziców.
    Każdy mówił (dla mnie sraty taty) a ja trwałem w tym, i swoim postanowieniu. Wiedziałem jak to może się dla Niej skończyć, ale... przecież nie musiało wcale tak być. Pamiętam jak dziś, jaką Jej ociec przeprowadził ze mną męską rozmowę i pamiętam jak dziś jak popłakałem się na jego ramieniu... A mimo to nie jesteśmy razem, bo Ona tak zadecydowała, a moja chora głowa kazała mi uszanować Jej decyzję. To miała być tylko chwila przerwy by... Ta chwila trwa do dziś a choć "dziś" też poznałem Kogoś to o Niej nie zapomniałem i tak jak poznana "dziś" osoba nie zapomni o swoim zmarłym mężu, co tak doceniam i szanuję tak ja nigdy nie zapomnę o Niej.
    Krzysztofie mnie też odradzano, ale gdyby nie ta Jej decyzja to wiem, że dałbym się za Nią pokroić tak zresztą jak dzisiaj za M. i dzieci. Krzysztofie, jeśli coś do Niej czujesz i jeśli jesteś pewien, że podołasz temu a przecież wiesz, że nie jeden (jedna) temu nie podołał to tak zrób to dla Niej i zrób to dla siebie, ale to nie będzie prosta droga i z tym musisz się liczyć. Jeśli już zdecydujesz się na to to nie zawiedź Jej, bo Ona Ciebie potrzebuje i Tobie zaufała. To jest możliwe, czego tutaj przykładem jest Renia (mare) i Jej mąż. Ja żałuję, że przy mnie nie ma właśnie kogoś takiego (na własne życzenie) jak Renia, bo to cholernie dobra i uczuciowa jest kobieta i wiem, że gdybym miał kogoś takiego to podniósłbym się z tego gówna, w którym jestem.
    Mnie A. też wielu odradzało włącznie z moją rodziną, ale niejeden dostał po pysku za to, w jaki sposób się o Niej wyrażał i przez to straciłem "wszystkich" tzw. przyjaciół. Pozostał jeden prawdziwy, ale i ten... od roku nie żyje. Wiesz, co gdy ordynatorka szpitala zapytała mnie, kim jestem dla A. To za bardzo nie wiedziałem, co powiedzieć. Chłopakiem, przyjacielem, znajomym..., Ale ta kobieta prześwietliła mnie na wylot i dzięki temu miałem wstęp do szpitala o każdej porze dnia i nocy.
    Niestety już tam nie pracuje a kontaktu do niej nikt mi nie chce go podać, a to chyba jedyna osoba, która mogłaby mnie wyciągnąć z tego, w czym obecnie się znajduję. Nie powiem Ci zrób tak albo nie rób tak to musi być Twoja decyzja. Wielu powie Ci "uciekaj" zapewne wielu powie Ci "trwaj w tym, jeśli coś do Niej czujesz", ale przecież Ty, jeśli masz jakąś wiedzę w zakresie tej choroby i wiesz najlepiej, co robić. Nie pozwól by ktoś namieszał Ci w głowie, bo to nie ten ktoś potem będzie musiał z tym żyć, lecz Ty sam. Ja wierzę, że kierując się głosem… podejmiesz właściwą decyzję i co by się nie działo nie będziesz tej decyzji żałował.
    Tak na marginesie to wiem, że z Ciebie jest porządny gość i nie pytaj skąd to wiem... Przyjmij po prostu, że swój swego zrozumie...

    Bogdan

  • Zakochany w dziewczynie z CHAD
    Gość

    Krzyśku nie pisz do nas na per…, bo zgodnie z net-etykietą wszyscy w Internecie jesteśmy sobie równi.

    Pozdrawiam Cię serdecznie

    Bogdan

  • Reklama
  • Zakochany w dziewczynie z CHAD
    Treść zablokowana przez moderatora
  • Zakochany w dziewczynie z CHAD

    Witaj Krzysiu ....

    Bogdan napisał juz chyba wszystko, co sama bym Ci napisać chciała.......decyzja trudna, sam musisz ją podjąć.......czy znajdziesz siłę na walkę każdego dnia z jej choroba, czy tej miłosci starczy na długo? ......pytań wiele, każdy postąpił by inaczej, ale co Ty sądzisz o tym wszystkim.....tu kierować się trzeba i sercem i rozumem.....pozdrawiam R

  • Zakochany w dziewczynie z CHAD
    Gość
    Gość 2012-10-15 03:13:46 Krzysztofie ja kiedyś jakieś 20 lat temu, jako młody chłopak podjąłem decyzję, że chcę być z dziewczyną chorą na SM. Decyzję podjąłem świadomie po zapoznaniu się z chorobą i jej konsekwencjami. Wiele dni, tygodni spędziłem w szpitalu psychiatrycznym nie oczywiście, jako pacjent, ale jako "odwiedzający" i znam to z autopsji, o czym mówisz, bo od Niej też po pewnym czasie odwrócili się wszyscy za wyjątkiem mnie i Jej rodziców.
    Każdy mówił (dla mnie sraty taty) a ja trwałem w tym, i swoim postanowieniu. Wiedziałem jak to może się dla Niej skończyć, ale... przecież nie musiało wcale tak być. Pamiętam jak dziś, jaką Jej ociec przeprowadził ze mną męską rozmowę i pamiętam jak dziś jak popłakałem się na jego ramieniu... A mimo to nie jesteśmy razem, bo Ona tak zadecydowała, a moja chora głowa kazała mi uszanować Jej decyzję. To miała być tylko chwila przerwy by... Ta chwila trwa do dziś a choć "dziś" też poznałem Kogoś to o Niej nie zapomniałem i tak jak poznana "dziś" osoba nie zapomni o swoim zmarłym mężu, co tak doceniam i szanuję tak ja nigdy nie zapomnę o Niej.
    Krzysztofie mnie też odradzano, ale gdyby nie ta Jej decyzja to wiem, że dałbym się za Nią pokroić tak zresztą jak dzisiaj za M. i dzieci. Krzysztofie, jeśli coś do Niej czujesz i jeśli jesteś pewien, że podołasz temu a przecież wiesz, że nie jeden (jedna) temu nie podołał to tak zrób to dla Niej i zrób to dla siebie, ale to nie będzie prosta droga i z tym musisz się liczyć. Jeśli już zdecydujesz się na to to nie zawiedź Jej, bo Ona Ciebie potrzebuje i Tobie zaufała. To jest możliwe, czego tutaj przykładem jest Renia (mare) i Jej mąż. Ja żałuję, że przy mnie nie ma właśnie kogoś takiego (na własne życzenie) jak Renia, bo to cholernie dobra i uczuciowa jest kobieta i wiem, że gdybym miał kogoś takiego to podniósłbym się z tego gówna, w którym jestem.
    Mnie A. też wielu odradzało włącznie z moją rodziną, ale niejeden dostał po pysku za to, w jaki sposób się o Niej wyrażał i przez to straciłem "wszystkich" tzw. przyjaciół. Pozostał jeden prawdziwy, ale i ten... od roku nie żyje. Wiesz, co gdy ordynatorka szpitala zapytała mnie, kim jestem dla A. To za bardzo nie wiedziałem, co powiedzieć. Chłopakiem, przyjacielem, znajomym..., Ale ta kobieta prześwietliła mnie na wylot i dzięki temu miałem wstęp do szpitala o każdej porze dnia i nocy.
    Niestety już tam nie pracuje a kontaktu do niej nikt mi nie chce go podać, a to chyba jedyna osoba, która mogłaby mnie wyciągnąć z tego, w czym obecnie się znajduję. Nie powiem Ci zrób tak albo nie rób tak to musi być Twoja decyzja. Wielu powie Ci "uciekaj" zapewne wielu powie Ci "trwaj w tym, jeśli coś do Niej czujesz", ale przecież Ty, jeśli masz jakąś wiedzę w zakresie tej choroby i wiesz najlepiej, co robić. Nie pozwól by ktoś namieszał Ci w głowie, bo to nie ten ktoś potem będzie musiał z tym żyć, lecz Ty sam. Ja wierzę, że kierując się głosem… podejmiesz właściwą decyzję i co by się nie działo nie będziesz tej decyzji żałował.
    Tak na marginesie to wiem, że z Ciebie jest porządny gość i nie pytaj skąd to wiem... Przyjmij po prostu, że swój swego zrozumie...

    Bogdan


    Byłem prawie 8 lat z dziewczyną, która na tą chorobę cierpiała. Nie jesteśmy już razem, ale z doświadczenia powiem Ci, że trzeba mieć mocne nerwy. Pewnie dalej byśmy byli razem, ale straciłem w końcu cierpliwość. Czekałem 6 lat na podjęcie przez nią leczenia, obiecywała mi jak była w remisji, że to zrobi, bo sama dziwiła się sobie, że do czegoś takiego co się wydarzyło nie powinno dojść, a po za tym chorobę wcześniej zdiagnozował lekarz. Tak samo nie mogę nic złego o niej powiedzieć, gdy była w remisji, to dobra, uczuciowa kobieta, ale ta choroba robiła nieraz z niej "potwora" i nic nie mogłem zrobić, tylko ból i rozpacz, raz kochała, a raz nienawidziła. Stany mani trwały coraz dłużej, aż w końcu dałem jej ultimatum, albo jesteśmy razem, albo to koniec. Jednego dnia obiecała mi, że podejmie leczenie, a następnego znowu przyszła mania i stałem się w oczach jej choroby tym najgorszym. Narozrabiała wśród znajomych, zmieszała ich z błotem, tak jak i z resztą mnie, w stosunku do mnie wystąpiła nie tylko agresja słowna, ale i fizyczna, uspokoiła się dopiero, gdy powiedziałem, że wezwę policję i pogotowie. Jeśli mogę Ci doradzić, to raczej życia sobie z osobą chorą nie ułożysz, musisz być silnym psychicznie człowiekiem, żeby to "piekło" przechodzić. Oczywiście pomagaj jej dalej jeśli masz taką wolę, tak jak ja pomagam swojej, ale jesteśmy tylko na stopie przyjacielskiej.
  • Zakochany w dziewczynie z CHAD

    Ja ze swojej strony chciałam dodać że Chad ma różne oblicza, ale najważniejsze jest jak chory ma świadomość swojej choroby i dobrowolnie się leczy.....taka osoba pomimo choroby może normalnie żyć......niestety nie leczona potrafi zrujnować niejedno życie.......

    Mam nadzieję że chorzy na Chad zrozumieją konieczność leczenia, a angażując się w związek będą ufali swojemu partnerowi.

    Pozdrawiam R

  • Zakochany w dziewczynie z CHAD

    A ja uważam, że chorzy też mają prawo do miłości i do ułożenia sobie życia, z tym, że powinni poinformować partnera o swojej chorobie. Oczywiście chorzy powinni się leczyć, aby ta "zdrowa" strona póżniej nie cierpiała.

  • Zakochany w dziewczynie z CHAD
    Gość
    jola3700 2012-10-15 21:21:12 A ja uważam, że chorzy też mają prawo do miłości i do ułożenia sobie życia, z tym, że powinni poinformować partnera o swojej chorobie. Oczywiście chorzy powinni się leczyć, aby ta "zdrowa" strona później nie cierpiała.

    To prawda, każdy ma prawo do szczęścia, ale z tymi chorobami bywa różnie. Jedni leczą się i funkcjonują można powiedzieć normalnie, a inni też się leczą, ale terapia nie jest za bardzo skuteczna. Do założenia rodziny trzeba mieć pewne predyspozycje, jeśli się ich nie ma, to zakładanie rodziny nie ma sensu, bo później są dramatyczne sytuacje, które dużo osób tu opisuje i tak naprawdę jedyną drogą od uwolnienia się od tego "piekła" jest rozstanie. Czasami rozstanie jest trudne ze względu na powiązania finansowe, dzieci itp. Uważam, że jeśli osoba chora chce się z kimś wiązać, to niech się wiąże, ale najlepiej z osobą z podobnymi problemami, a najlepiej niech w ogóle z nikim się nie wiąże, chyba, że osoba zdrowa będzie o chorobie wiedziała i sama podejmie decyzję kontynuowania znajomości, albo jej zakończenia. Po wszystkich traumatycznych doświadczeniach wiem, że związek z osobami chorymi ma bardzo małe szanse na przetrwanie, więc czy jest w ogóle sens wiązania się z osobą chorą..., tą decyzję każdy musi podjąć sam, myślę, że to forum pomoże podjąć wszystkim właściwą decyzję.
  • Zakochany w dziewczynie z CHAD

    No, tak- decyzja należy do samego "zakochanego". Musi on się liczyć z pewnymi konsekwencjami, ale cóż- miłość nie wybiera.

Zobacz inne dyskusje