Serwisy Medforum

Reklama

Palenie marihuany a rak płuc

17-03-2008
(1)
Wyniki niedawno przeprowadzonych badań świadczą o tym, że palenie marihuany grozi zachorowaniem na raka płuc w co najmniej takim stopniu, jak palenie tytoniu.

Do niedawna istniały wątpliwości co do tego, że palenie marihuany wywołuje raka płuc. Richard Beasley z Instytutu Badań Medycznych Nowej Zelandii w Wellington i współpracownicy przeprowadzili pewien czas temu badania nad skutkami zdrowotnymi stosowania konopii indyjskich przez mieszkańców tego kraju.
Stwierdzono, że wypalanie jednej porcji marihuany dziennie zwiększa zagrożenie zachorowania na raka płuc o 8 procent, natomiast najbardziej intensywne korzystanie z tego narkotyku wywołuje prawie sześciokrotnie większe ryzyko tej choroby w porównaniu z niepalącymi. Według badaczy walce z paleniem tytoniu powinny towarzyszyć wysiłki zmierzające do ograniczenia palenia konopii.

(1)

Autor/autorzy opracowania:

  • Piotr Malik

Recenzenci:

  • Jacek Przybyło

Źródło tekstu:

  • Reuters Health

Adres www źródła:

Reklama

Komentarze

  • 02-10-2014 16:01:49

    Albo to:
    Nowe badania opublikowane w najnowszym wydaniu International Journal of Cancer, twierdzą, że nałogowi palacze marihuany nie są bardziej narażeni na ryzyko związane z rakiem płuc niż osoby które pala rzadko, lub nie palą w ogóle.

    Aby dokonać takiej oceny, zespół naukowców ze Stanów Zjednoczonych, Kanady, Nowej Zelandii i Wielkiej Brytanii zbadli dokumentację z kilku badaniach w których udział wzięło 5000 uczestników. Pomimo teorii, że dym z konopi powoduje raka płuc, to z raportu wynika, że jest bardzo niewiele powodów, aby podejrzewać, że palenie marihuany doprowadza do większego zagrożenia tą chorobą.

    “Wyniki naszych analiz zbiorczych dostarczają niewiele dowodów na zwiększone ryzyko zachorowania na raka płuc wśród okazjonalnych lub długotrwałych palaczy marihuany” napisali autorzy badania.

    Nawiasem mówiąc, te wyniki są zgodne z innym badaniem opublikowanym w zeszłym roku w naukowym czasopiśmie Annals of American Thoracic Society, który stwierdził, że palenie marihuany może prowadzić do zwiększonego ryzyka przewlekłego zapalenia oskrzeli, ale nie prowadzi do raka płuc.

    “Zwykłe stosowanie marihuany, nie wydaje się prowadzić do istotnych zaburzeń funkcji płuc.” napisał autor badania dr Donald Tashkin.

    “Ogólnie rzecz biorąc, ryzyko powikłań płuc u regularnego palacza marihuany jest stosunkowo mała, i znacznie niższa niż w przypadku osób palących tytoń“

    W komentarzy dotyczącym badania, dr Tashkin napisał: “Palenie marihuany nie wydaje się zwiększać ryzyka wystąpienia przewlekłej obturacyjnej choroby płuc lub nowotworów dróg oddechowych”

    Skoro palenie nielegalnej marihuany nie wywołuje raka płuc, a papierosy które można kupić w każdym sklepie powodują tą chorobę, to dlaczego nie zdelegalizować papierosów?
    A tu link:
    www.enewspf.com/latest-news/health-and-fitness/53910-study-habitual-marijuana-smoking-not-associated-with-increased-risk-of-lung-cancer.html
    Jakby autor artykułu mógł sie odnieść też do tego, bo już sam nie wiem co mysleć. Wy straszycie, inni zachęcają...

  • 02-10-2014 15:57:24

    Przeczytaj komentowaną treść: Palenie marihuany a rak płuc

    A jak sie mają do tego badania Dr Donald Tashkina.
    Dr Donald Tashkin jest powszechnie znanym pulmonologiem, który przez trzy dziesięciolecia prowadził badania w Państwowym Instytucie Nadużywania Narkotyków i innych agencjach rządowych na temat niekorzystnego wpływu marihuany i innych narkotyków na organizm człowieka.

    Badania przeprowadzone przez dr Tashkina w 1990 r. stwierdziły, że dym marihuany ma prawie dokładnie te same substancje rakotwórcze jak dym tytoniowy i że stężenia tych substancji rakotwórczych są dużo wyższe w dymie marihuany. Badania te są podstawą dla rządu aby wystosować ostrzeżenia w tysiącach reklam mówiące, że wypalenie jednego jointa marihuany powoduje tyle samo szkód co wypalenie czterech papierosów.

    Ponieważ dobrze udokumentowane jest to, że działanie czynników rakotwórczych w dymie tytoniowym jest bezpośrednio odpowiedzialne za rozwój raka płuc u palaczy tytoniu, więc rząd zakazując marihuany uznał, że jej dym również musi powodować raka płuc, ponieważ zawiera ona jeszcze większe stężenia substancji powodujących raka.

    Aby udokumentować związek pomiędzy rakiem płuc i paleniem marihuany dr Tashkin otrzymał bardzo dużą dotację z Państwowego Instytutu Nadużywania Narkotyków. Z ilością ponad 2200 osób, badania były jednymi z największych badań kontrolnych tego typu!

    Rząd był przerażony wynikami i starał się je ignorować, jako że Dr Tashkinowi nie udało się znaleźć żadnego związku między paleniem marihuany oraz rozwojem raka płuc. W niemal każdej kategorii u badanych osób nie było różnicy pomiędzy rozwojem raka, a paleniem lub nie paleniem marihuany .

    Jak to możliwe? Rak powinien rozwijać się w znacznie szybszym tempie u palaczy marihuany niż u osób niepalących, ponieważ przyjmują oni w substancje rakotwórcze do płuc w przeciwieństwie do niepalących. Co tu się dzieje?

    Badania dr Tashkina przedstawiają pewne dowody na to co może się dziać. We wszystkich badanych grupach, palacz marihuany nie jest bardziej narażony na rozwój raka płuc niż niepalący – poza jedną grupą, w którym była mała, ale statystycznie istotna różnica. To była grupa ludzi, którzy palą tylko marihuanę i nic więcej w porównaniu do ludzi, którzy nie palą zupełnie nic.

    U grupy osób palących marihuanę częstość występowania raka płuc była mniejsza niż u ludzi, którzy nie palili nic.

    To nie ma sensu. Jak to możliwe, że ludzie, którzy wdychają substancje rakotwórcze bezpośrednio do płuc mają mniejszą zachorowalność na raka płuc niż ludzie, którzy nie palą? To nie ma sensu, chyba że cannabinoidy znalezione w marihuanie mają silnie działające czynniki antyrakowe, które mogą zapobiegać rozwojowi raka, nawet w obecności czynników wywołujących raka.

    Czy badania dr Tashkina udowadniają to? Nie, nie. Ale istnieje wiele dowodów naukowych, które obecnie wykazują, że jest to dokładnie to, co się dzieje.

    W 2003 r. dr Manual Guzman z University of Madrid opublikował zdumiewający raport lekarski dotyczący aktualnych badań na zdolność canabinoidów w konopiach do kontroli rozprzestrzeniania się raka,włączając w to wyniki swych badań nad canabinoidami wstrzykniętymi w mózgach szczurów z guzami mózgu . Opublikowane w recenzowanej publikacji „Nature Reviews Cancer” napisał:

    Cannabinoidy hamują wzrost guza u zwierząt laboratoryjnych. Robią to poprzez modulowanie kluczowych szlaków sygnałowych komórek, powodując przy tym bezpośrednie zatrzymanie wzrostu i śmierć komórek nowotworowych, jak również poprzez hamowanie angiogenezy i tworzenia przerzutów. Cannabinoidy są selektywnymi związkami przeciwnowotworowymi, ponieważ mogą niszczyć komórki nowotworowe bez wpływu na ich zdrowe komórki.

    Canabinoidy znajdujące się w marihuanie nie tylko spowalniają wzrost guzów, mogą one selektywnie zabijać komórki rakowe. To jest niesamowite! Istnieje wiele dostępnych leków przeciwrakowych, które są bardzo dobre w zabijaniu komórek nowotworowych. Problem z nimi jest taki, iż są również bardzo dobre w zabijaniu wszystkich innych komórek wokół nich.

    Cannabis może selektywnie zabijać tylko komórki rakowe i pozostawić nienaruszone wszystkie inne komórki wokół, bez ogólnego toksycznego działania konwencjonalnej chemioterapii.

    Badania Dr Tashkin i dr Guzman są częścią wirtualnej kaskady ostatnich badań dokumentujących przeciwnowotworowe właściwości cannabinoidów znajdujących się w marihuanie.

    W listopadzie 2007 roku naukowcy z California Pacific Medical Center Research Institute opublikowali raport wykazujący, że niepsychoaktywny cannabinoid – cannabidiol znajdujący się w marihuanie może hamować rozprzestrzenianie się raka piersi.

    Badacze z University of Wisconsin School of Medicine and Public Health w styczniu 2008 r. odnotowali, że grupa canabinoidów zatrzymuje rozprzestrzenianie się wielu nowotworów, w tym raka mózgu, raka prostaty, raka piersi, raka płuc, raka skóry, raka trzustki i chłoniaka. Podobnie jak badania dr Guzman, w sprawozdaniu stwierdzono, że konopie mają znaczną przewagę nad standardowym leczeniem chemioterapią, ponieważ canabinoidy znajdujące się w marihuanie są nietoksyczne i mogą atakować komórki nowotworowe przy jednoczesnym ignorowaniu zdrowych.

    Czy dowody na to, że konopie mogą zahamować rozprzestrzenianie się raka, zabijać komórki nowotworowe i zapobiega powstawaniu nowotworów są niepodważalne? Nie, nie są – ale ludzie wydają miliardy dolarów i łykają wszelkiego rodzaju suplementy, których właściwości we wsparciu terapii przeciwnowotworowych są mniej sprawdzone niż właściwości konopi.

    Podczas podejmowania decyzji o przyjmowaniu jakichkolwiek leków lub suplementów pacjent musi stwierdzić czy zalety produktu przeważają nad ryzykiem. Wiele razy odpowiedź brzmi nie, ponieważ wiele leków, a nawet suplementów sprzedawanych bez recepty znacząco osłabia i czasami nawet powoduje śmiertelne skutki uboczne.

    Marihuana jednak nie jest jedynym z tych produktów, gdyż konopiom nigdy nie przypisano ani jednego śmiertelnego przypadku i znacząco osłabiających skutków ubocznych. Co więcej, zdecydowana większość osób zażywających konopie donosi o licznych korzystnych efektach wliczając w to redukcję stresu, załagodzenie problemów z bezsennością i ogólne dobre samopoczucie.

    Jeśli marihuana może zapobiegać rozwojowi raka to odpowiednie spożycie marihuany jest wskazane w ten sam sposób jak odpowiednie spożycie preparatów wapnia, które może zapobiec lub przynajmniej opóźnić rozwój osteoporozy. Ponieważ dla większości ludzi, marihuana nie ma żadnego negatywnego i niepożądanego działania,tylko pozytywne skutki, wydaje się, że regularne spożywanie konopi jako środka zapobiegawczego na raka byłoby rozsądnym rozwiązaniem.

Polecamy

http://static2.medforum.pl/cache/logos/mar09372_kobieta_mezczyzna_komputer_ojoimages_cr-W300H200.jpgFot. ojoimagesSiecioholizm - plaga naszych czasów?
Komputery, smartfony i tablety towarzyszą nam w wielu dziedzinach...
Twoja sugestia