Zaloguj
Reklama

Refleksje wokół „Kazuistyki w Psychiatrii”

Autor/autorzy opracowania:

Kategorie ICD:


Refleksje wokół „Kazuistyki w Psychiatrii”
Fot. medforum
(5)

Relacja z 3-ciej już Konferencji Kazuistycznej (Szczyrk „Orle Gniazdo” 7 – 9 września 2001).

Kolejna, trzecia już, ogólnopolska konferencja na temat kazuistyki w psychiatrii dobiegła końca. Tak jak w latach poprzednich wzbudziła duże zainteresowanie wśród praktyków psychiatrów i psychologów z całej Polski (ponad 300 uczestników). W kuluarowych rozmowach pojawiały się opinie o coraz wyższym poziomie merytorycznym prezentowanych prac w stosunku do poprzednich konferencji. Jak zwykle, mieliśmy do czynienia z szerokim spektrum zagadnień: od zaburzeń organicznych i schizofrenii do problemów związanych z psychoterapią i terapią rodzin, zarówno w aspekcie diagnostyki jak i leczenia. Niektóre wystąpienia wzbudzały żywe dyskusje, zdarzały się pełne emocji polemiki. Wśród uczestników konferencji wyczuwało się atmosferę zaangażowania rzadko spotykaną przy okazji innych spotkań naukowych.



Zdarzyło mi się usłyszeć rozmowę kilku uczestników na temat tego, że doświadczenia wyniesione ze Szczyrku mogą być swoistym antidotum dla osób zajmujących się szeroko rozumianą psychiatrią na objawy „zespołu wypalenia zawodowego”. Syndrom ten wydaje się coraz bardziej rozprzestrzeniać wśród osób związanych zawodowo z psychiatrią w Polsce, którzy usiłują nie tylko uczciwie wykonywać swój zawód psychiatry, psychologa, czy psychoterapeuty, ale też żyć na przyzwoitym poziomie materialnym. Nie dysponuję danymi o rozpowszechnieniu tego zjawiska, ale w Szczyrku można było spotkać wiele osób, które na pytanie ile przeciętnie pracują odpowiadało, że 10 – 12 godzin przez 5 – 6 dni w tygodniu osiągając przy tym dochody nawet w połowie nie dorównujące normalnym zarobkom naszych zachodnich kolegów.
W trakcie dyskusji na salach obrad, ale także w kuluarach pojawiały się również inne pytania: Na ile kazuistyczne doniesienia zaliczyć można do ściśle naukowego dorobku psychiatrii? Czy niektóre wnioski wysuwane z pojedynczych, szczegółowo przeanalizowanych przypadków mogą prowadzić do fałszywych uogólnień? Jak odnieść indywidualną perspektywę „kazuistycznego” spojrzenia na pacjenta do propagowanego przez WHO i zdobywającego coraz większe uznanie w Polsce podejścia do medycyny opartego na dowodach naukowych (Evidence Base Medicine, EBM).
Poszukiwanie zoperacjonalizowanych standardów diagnostycznych i schematów postępowania terapeutycznego opartych na kontrolowanych, poprawnych metodologicznie badaniach klinicznych ma w psychiatrii szczególna wagę. W dyscyplinie, w której rzetelna wiedza empiryczna często splata się z przekonaniami wyniesionymi z tradycji, poruszając się często na pograniczu biologii, psychologii, socjologii i filozofii potrzebujemy pewnego porządku i wspólnego mianownika. W kierunku takiego ładu pojęciowego zmierzają współczesne klasyfikacje zaburzeń psychicznych (ICD – 10, DSM – IV). Do takiej, racjonalnej weryfikacji naszych pomysłów terapeutycznych skłaniają poprawne „do bólu” metodologicznie badania (wieloośrodkowe, kontrolowane, z placebo i podwójnie ślepą próbą itd.) leków. Jednocześnie raz po raz nasuwają się wątpliwości.



Czy skrajnie syndromologiczne ujęcie kategorii diagnostycznych pomaga nam rzeczywiście lepiej rozumieć pacjentów i opisywać rzeczywistość kliniczną?
Dzisiaj już wyraźnie zauważamy problemy związane ze współwystępowaniem wielu rozpoznań klinicznych (np. zaburzeń afektywnych i lękowych) wynikające ze współczesnych klasyfikacji, choć dla nas samych i naszych decyzji terapeutycznych bardziej pożyteczne byłoby narzędzie pozwalające na zrozumienie mechanizmów powstawania poszczególnych zespołów psychopatologicznych, z możliwością zastosowania tego rozumowania w odniesieniu do indywidualnego człowieka. Takie oczekiwania usiłowała spełnić, krytykowana dziś za nienaukowość, psychoanaliza, czy współczesne, czerpiące z wielu źródeł, podejście systemowe.



Z całą pewnością kontrolowane badania kliniczne przyniosły możliwość zweryfikowania wielu błędnych schematów terapeutycznych i wiele dobrze udokumentowanych, skutecznych metod leczenia nadal wydaje się być niedostatecznie upowszechniona (np. schematy leczenia depresji, czy postępowania profilaktycznego w zaburzeniach afektywnych). W dużej mierze, dzięki możliwościom naukowej weryfikacji skuteczności, mogła wejść do powszechnego użytku cała gama nowoczesnych środków psychofarmakologicznych jak np. ostatnie generacje leków antydepresyjnych, atypowe neuroleptyki, czy leki stosowane w otępieniu altzheimerowskim.
Jednocześnie (takich refleksji było sporo w Szczyrku) zaczynamy spostrzegać zakrojone na szeroką skalę badania kliniczne nowych leków jako potężne przedsięwzięcia finansowo – marketingowe wielkich koncernów farmaceutycznych. Niestety Evidence Base Medicine potrzebuje dużych pieniędzy.
Czy ich celem zawsze i przede wszystkim jest dobro pacjentów? Dlaczego tak mało jest badań dotyczących innych (jak np., psychoterapia), pozafarmakologicznych metod leczenia?



Czasem wydaje się, że głównym celem jest jednak zysk a nie interes osób chorych.
Przykładem niech będzie jedyny w Polsce preparat soli litu, który nie zmienił swojej „nieapetycznej” postaci od kilkudziesięciu lat, czy ciągły brak na naszym rynku wygodnych i bezpiecznych neuroleptyków geriatrycznych. O tym wiedzą tylko praktycy i takich spraw nie porusza się raczej na wysokobudżetowych, multimedialnych konferencjach.
Nie ulega wątpliwości, że finansowa siła firm farmaceutycznych jest również motorem rozwoju nowych, niezwykle cennych metod leczenia. Dzięki ich obecności w Polsce psychiatrzy mają znacznie większy dostęp do informacji ze świata. Konferencja kazuistyczna również mogła się odbyć w takiej formie dzięki wsparciu firm.
Dopiero uczymy się zachowywać pewną równowagę między własną, opartą na doświadczeniu wiedzą, a tym, co pod sztandarami EBM, często w atrakcyjnym opakowaniu, otrzymujemy jako prawdę „do wierzenia”.
Wszyscy wiemy, że nie ma metod leczenia (farmakologicznych i niefarmakologicznych) w psychiatrii stuprocentowo skutecznych i stuprocentowo bezpiecznych. Jakość naszej pomocy dla pacjenta zawsze będzie zależeć od umiejętności sformułowania indywidualnych dla jednostki diagnoz i celów, które wezmą pod uwagę nie tylko wiedzę opartą na dowodach naukowych, ale i własne doświadczenie terapeuty łącznie z jego osobistą refleksją etyczną.



Prezentacje w trakcie konferencji „Kazuistyka w Psychiatrii” często bywały przykładem takiego właśnie, wielopoziomowego, zindywidualizowanego spojrzenia na problemy psychiatrii, których autorami byli nie tylko ludzie na co dzień zajmujący się nauką, ale „zwykli” praktycy, robiący często wspaniałe rzeczy.
Można mieć nadzieję, że indywidualne, „kazuistyczne” podejście do zagadnień psychiatrii klinicznej upowszechni się poza konferencją, której następna edycja odbędzie się prawdopodobnie za dwa lata, nie tyle jako alternatywa EBM, co jej nieodzowne uzupełnienie.

autor:
Krzysztof Kotrys
psychiatra i psychoterapeuta
członek komitetu organizacyjnego
Konferencji „Kazuistyka w Psychiatrii III”

Szpital. Centrum Psychiatrii SPZOZ
40-340 Katowice, ul. Korczaka 27

(5)
Reklama
Komentarze