Zaloguj
Reklama

Sztuczna regulacja nastroju

Autor/autorzy opracowania:

Źródło tekstu:

  • Rzeczpospolita, 12.02.2008, str. A24

Adres www źródła:


Sztuczna regulacja nastroju
Fot. wikimedia
(0)

W dzisiejeszej Rzeczpospolitej ukazał się wywiad z redaktorem naczelnym portalu Psychiatria Online, Maciejem Matuszczykiem.

Rz: Co medycyna na takie zabawy ze sztucznym światłem imitującym światło naturalne?

Maciej Matuszczyk: Światło zbliżone do naturalnego, słonecznego nie męczy, ma znaczenie neutralne. Ale raczej nie motywujące. Za to nieprawidłowe oświetlenie męczy i to bardzo.

Medycyna jest jak najbardziej za dobrym, dostosowanym do potrzeb oświetleniem. Oświetlenie w miejscach pracy regulują przepisy BHP.

Czy fototerapię możemy stosować na własną rękę? Czy wystarczy przeczytać ulotkę dołączoną do… lampy?

Wiele lamp sprzedawanych jako służące do światłoterapii, nie nadaje się do leczenia depresji zimowej. Takie lampy muszą mieć odpowiednie parametry, 5000 – 10 000 luksów (lx) i muszą świecić białym światłem. Inna rzecz, że wiele osób proszących o zastosowanie tej metody terapeutycznej faktycznie nie ma depresji sezonowej, ale inne schorzenia, najczęściej z grupy zaburzeń nerwicowych.

Rozumiem, tej terapii lepiej nie stosować na własną rękę. Potrzebna jest diagnoza psychiatry i skierowanie na profesjonalną terapię. Jednak opisane przeze mnie systemy oświetlenia nie mają przeznaczenia terapeutycznego. Są przeznaczone dla tych, którzy tylko chcą poprawić sobie lub swoim pracownikom nastrój. Ewentualnie przezwyciężyć zimową niemoc.

Jestem sceptyczny co do sztucznej regulacji oświetlenia. Świat atakuje nas tyloma różnych zakłóceniami (elektromagnetyczne, akustyczne i inne), że ostrożnie należy podchodzić do wszelkich dodatkowych „przeszkadzaczy”.

Czy taka „fototerapia” w miejscu pracy nie jest manipulacją?

To jest trudne pytanie. Być może inwestor podpiera się doniesieniami o skuteczności tej metody. Może to faktycznie pomaga. Ale w kontekście światłoterapii w psychiatrii raczej nie można tu mówić o działaniu leczniczym.

Czy mimo niechęci do „przeszkadzaczy” zainstalowałby pan taką lampę z regulacją temperatury barwowej u siebie w domu?

Ale po co? Myślę, że istnieją tysiące innych sposobów na poprawę samopoczucia. Wszelkie metody „narzędziowe” czy mające zrobić coś za nas, bez naszego wysiłku, tak naprawdę nie działają (np. hipnoza terapeutyczna).

Jeśli ktoś nie potrafi odpoczywać i zrelaksować się sam ze sobą, powinien się zastanowić, co jest z nim nie tak. A jeśli sam na to nie wpadnie, warto poprosić o pomoc dobrego psychoterapeutę. Trzeba żyć zgodnie z fizjologicznym rytmem. Jeśli się go zakłóca, to i lampki za mnóstwo pieniędzy nie pomogą.

Inna rzecz, że gdybym nie miał już naprawdę co zrobić z gotówką, to może bym sobie to zafundował, żeby zaszpanować przed znajomymi, choć takie zachowanie też nadaje się do terapii…—rozmawiała Maria Tyniec

Dr n. med. Maciej Matuszczyk, redaktor naczelny portalu Psychiatria Online - http://www.psychiatria.pl/

Źródło : Rzeczpospolita

(0)
Reklama
Komentarze