Zaloguj
Reklama

Terapia elektrowstrząsowa: czy rzeczywiście powinniśmy się jej bać?

Osłuchiwanie mężczyzny w gabinecie POZ
Fot. medforum
Osłuchiwanie mężczyzny w gabinecie POZ
(0)

W niejednym filmie natknąć się możemy na sceny, gdzie poddawany terapii elektrowstrząsowej człowiek targany jest drgawkami. Nie dziwi więc, że elektrowstrząsy ogólnie kojarzone są jako metoda drastyczna i taka, której pewnie dziś się nie wykonuje. Rzeczywistość jest jednak inna niż w filmowych kadrach – pacjenci poddawani terapii elektrowstrząsowej są znieczulani, dodatkowo bezpieczeństwo tej metody leczniczej sprawia, że może być ona stosowana nawet... w ciąży.

Reklama

Terapia elektrowstrząsowa u niektórych pacjentów bywa preferowana, ponieważ jest ona dla nich po prostu bezpieczniejsza niż inne oddziaływania wdrażane przez psychiatrów. Jako przykład można tutaj podać osoby starsze, dla których elektrowstrząsy mogą stwarzać zdecydowanie mniejsze zagrożenie niż potencjalne skutki uboczne leków (np. trójcykliczne antydepresanty mogą być szkodliwe dla serca). Terapia elektrowstrząsowa może być również preferowana u pacjentek będących w ciąży lub karmiących piersią – kiedy leki mogą być niebezpieczne dla rozwijającego się w macicy płodu lub przedostawać się one mogą do kobiecego mleka, tak w przypadku elektrowstrząsów zagrożenie dla dziecka nie istnieje.
Co ciekawe, terapia elektrowstrząsowa stosowana jest nie tylko przez psychiatrów. Metoda pomocna może być również w leczeniu innych schorzeń, np. neurologicznych, takich jak padaczka, dystonie czy choroba Parkinsona.

Każde leczenie ma jakieś skutki uboczne – jakie one są w przypadku elektrowstrząsów?

Terapia elektrowstrząsowa oczywiście nie jest pozbawiona pewnych skutków ubocznych. Najczęstszymi z nich są:

  • bóle głowy,
  • nudności,
  • bóle mięśniowe,
  • przemijające zaburzenia pamięci,
  • uczucie zmęczenia,
  • wymioty.

A co ze zgonami i trwałymi zmianami osobowości (które ponoć są możliwe, o czym można wnioskować na podstawie kilka razy już przywoływanej sztuki filmowej)? Ryzyko takie zawsze istnieje (podobnie jak i przy farmakoterapii), ale jest ono zdecydowanie bardzo niskie i w przeliczeniu na liczby, jest ono dużo mniejsze od 1% (zgony obecnie obserwowane są rzadziej niż u 1:50 tysięcy leczonych elektrowstrząsami pacjentów). Kiedyś liczby te rzeczywiście były znacznie większe, ale dotyczyły one okresu, w którym pacjenci nie byli znieczulani i nie podawano im środków zwiotczających mięśnie.


fot. panthermedia

Współcześnie terapię elektrowstrząsową można uznać za stosunkowo bezpieczną metodę leczenia. Poza już wspomnianymi wcześniej aspektami, warto wspomnieć o tym, że nie istnieje uniwersalny schemat dotyczący parametrów elektrowstrząsów. Są one bowiem dobierane indywidualnie, w zależności m.in. od stanu chorego, ale i też od jego wieku czy płci. Indywidualizacja terapii zdecydowanie sprzyja podnoszeniu stopnia jej bezpieczeństwa.

Czy rzeczywiście warto, czyli o skuteczności terapii elektrowstrząsowej

Bezpieczeństwo i możliwości zastosowania terapii elektrowstrząsowej zdecydowanie stanowią jej kluczowe zalety, ale co z innym ważnym aspektem, jakim jest skuteczność tej opcji terapeutycznej? Otóż okazuje się ona wysoka – sięgać może nawet 90%.

Po analizie wszystkich powyższych informacji wydawać się powinno, że terapii elektrowstrząsowej raczej nie powinno się obawiać. Jest to metoda, która może poprawić stan chorych wtedy, kiedy inne opcje zawodzą. Elektrowstrząsy, o ile odpowiednio przeprowadzone, są bezpieczne dla pacjenta. I przede wszystkim – wykonuje się je w celach leczniczych, tylko wtedy, kiedy pacjent rzeczywiście tego potrzebuje.

Piśmiennictwo

Źródło tekstu:

  • "Psychiatria", red. naukowa M. Jarema, J. Rabe-Jabłońska, Wyd. PZWL, Warszawa 2011; 562-572

Adres www źródła:


Reklama
(0)
Komentarze