Zaloguj
Reklama

Forum: Zaburzenia afektywne dwubiegunowe - CHAD

Temat: Zakochany w dziewczynie z CHAD (53)

Zaloguj się , aby skorzystać z poniższych opcji:


odpowiedz nowy wątek
ulubione
  • Zakochany w dziewczynie z CHAD
    Gość

    Mam męża prawdopodobnie chorego na CHAD, prawdopodobnie, bo jego psychiatra nawet kart nie wziął męża aby zobaczyć co zdiagnozował i mi powiedzięć, normalnie paranoja. Tym bardziej, że mąż pracuje z bronią i lekarz o tym wie, Wprawdzie mąż nie jest agresywny ale...Chę własnie dodać do powyższego postu jak u nas działa prawo i lekarze. Totalna olewka, może nie wszyscy, ale większość, wypisać leki i następny A Giraud przykro, wiem jak straszne są dni kiedy oni wyjeżdząją i nie odbieraja telefonów, jak nie wiadomo co się dzieje Przeszłam przez toTeraz w pewnym sensie odzyskałam spokój, bo sie wyprowadził..ale taka pustka..czekam co dalej..moment zawieszenia u mnie...Rozwód albo powrót, tego i tego się boję...

  • Reklama
  • Zakochany w dziewczynie z CHAD
    giroud12 2012-11-07 23:10:30 Sorrki będzie trochę długo.
    Jakie procedury zawiodły? - Wszystkie
    1. Początek choroby, jeszcze nie wiem co jest grane. Chodzę po psychiatrach dowiaduję się. Sprawa jest ciężka widzę to w ich oczach. Instruują mnie wręcz podręcznikowo jak wezwać karetkę by przyjęto zgłoszenie. Jak nie jest agresywna proszę ją sprwokować. To jedyna szansa. Szok
    2.Żona pierwszy raz znika, nie ma jej 4 dni.Zgłaszam zaginięcie na policji, przyjmują za trzecim podejściem jak się uparłem, wcześniej próbują mnie spławić, bagatelizują sprawę. Jeżeli żona nie wyrazi zgody to nawet jak ją znajdą to nie mogą mi udzielić informacji no cóż jestem tylko mężem.
    3. Żona pojawia się w domu i zaczyna się znów pakować. Jestem zdesperowany i wzywam karetkę. Ścemniam że próbuje sobie coś zrobić. Zabierają ją na izbę i tam po wywiadzie lekarz stwierdza zaburzenia ale żona odmawia leczenia. Lekarz namawia al 3e bezskutecznie. Na moich oczach oddaje opis z badania małżonce (jedyny dla mnie dowód że coś jest nie tak), niestety ja bez zgody pacjenta nie mogę go zobaczyć. Opuszczamy szpital.
    4. Żony nie ma już 2,5mies. Jeździ po Polsce. Składam do sądu wniosek o przymusowe leczenie. Po mies dostaje odpowiedź o odrzuceniu ponieważ nie mam aktualnej opinii lekarza na temat zdrowia żony, mimo że wnioskowałem także o przymusowe badanie.
    5. Żona wraca do domu wyczerpana po ok 3 mies. Wyczerpana, bez rzeczy ale za to z pokaźnymi długami (mandaty). Coraz bardziej pogrąża się w chorobie. Równia pochyła.
    6. Żona zamyka się w łazience na 3 gdz. Nic nie mówi, blokuje drzwi. Wzywam pogotowie. Dwóch ratowników i lekarz na stażu. Żona otwiera drzwi. Jest miła kulturalna i elokwentna. Lekarz patrzy na mnie jak na wariata. Wpisuje w dokumenty - awantura rodzinna-. Proszę się dogadać- mówi. Gdy mówię o problemach żony odpowiada że robi specjalizację z kardiologii a nie psychiatrii. Lekarze wychodzą. Żona rzuca sie na mnie, jest pobudzona. Bije po głowie szarpie,przeklina. Przewracam ją i trzymam dopóki się nie uspokoja. Znów zamyka się w łazience i spędza tam noc. Kładę się spać ale bardzo czujnie, trochę się boję. Rano do pracy. Padam na twarz...


    Spodziewałam się takiej odpowiedzi....znam to z autopsji....dlatego wzięłam sprawy w swoje ręce, bo stwierdziłam, że na pomoc Państwa nie mam co liczyć.
    Jak ostatnio dzwonili z CPR-u i pytali czy wszystko w porządku, wygarnęłam im wszystko jednym tchem. Powiedziałam, że nie potrzebuję ich pomocy i że przez
    ich pseudo-pomoc straciłam za dużo czasu, bo mogłam w tym czasie coś zrobić. Na dodatek powiedziałam im,
    że w takich miejscach powinni pracować profesjonaliści, a przede wszystkim ludzie z powołaniem.
    Tak więc Maćku nie załamuj się....tylko działaj. Ja sobie poradziłam, to i Ty sobie poradzisz....wierzę w Ciebie.
    Nie wiem w jakiej fazie choroby jest teraz żona, może nadeszła depresja, więc staraj się wszelkimi sposobami nakłonić ją do leczenia. Jeżeli podejmie leczenie, czuwaj nad jej nastrojem, aby w czas zareagować i zmienić leki. Jeżeli się Ciebie nie posłucha spróbuj szantażu ultimatum, spakuj się i zostaw ją z jej długami....złóż pozew o rozwód....próbuj wszystkiego....
    TYLKO NIE TRWAJ W TEJ MATNI.
    Będąc z nią POGRĄŻASZ SAMEGO SIEBIE i za chwilę Ty znajdziesz się u psychiatry. Czy tego chcesz? Czy Tobie nie należy się lepsze zycie? Czym sobie na tą gehennę zasłużyłeś?
    Gdyby to, że dziś tyrasz, spłacasz jej długi, użerasz się z nią, znaczyło że będzie lepiej, to bym zrozumiała Twoje wysiłki, ale przecież będzie tylko gorzej, jeżeli nie chce się leczyć. Czytasz posty, więc widzisz co dzieje się z rodzinami, gdzie chory się nie leczy. Więc pomyśl o sobie. Przecież ona wie dokładnie, że bez Ciebie sobie nie poradzi....więc wykorzystaj to i bądź w tym konsekwentny.
    Będzie dobrze, tylko uwierz w siebie....DASZ RADĘ

    Życie pod górkę też zleci....

  • Zakochany w dziewczynie z CHAD
    giroud12 2012-11-07 23:10:30 Sorrki będzie trochę długo.
    Jakie procedury zawiodły? - Wszystkie
    1. Początek choroby, jeszcze nie wiem co jest grane. Chodzę po psychiatrach dowiaduję się. Sprawa jest ciężka widzę to w ich oczach. Instruują mnie wręcz podręcznikowo jak wezwać karetkę by przyjęto zgłoszenie. Jak nie jest agresywna proszę ją sprwokować. To jedyna szansa. Szok
    2.Żona pierwszy raz znika, nie ma jej 4 dni.Zgłaszam zaginięcie na policji, przyjmują za trzecim podejściem jak się uparłem, wcześniej próbują mnie spławić, bagatelizują sprawę. Jeżeli żona nie wyrazi zgody to nawet jak ją znajdą to nie mogą mi udzielić informacji no cóż jestem tylko mężem.
    3. Żona pojawia się w domu i zaczyna się znów pakować. Jestem zdesperowany i wzywam karetkę. Ścemniam że próbuje sobie coś zrobić. Zabierają ją na izbę i tam po wywiadzie lekarz stwierdza zaburzenia ale żona odmawia leczenia. Lekarz namawia al 3e bezskutecznie. Na moich oczach oddaje opis z badania małżonce (jedyny dla mnie dowód że coś jest nie tak), niestety ja bez zgody pacjenta nie mogę go zobaczyć. Opuszczamy szpital.
    4. Żony nie ma już 2,5mies. Jeździ po Polsce. Składam do sądu wniosek o przymusowe leczenie. Po mies dostaje odpowiedź o odrzuceniu ponieważ nie mam aktualnej opinii lekarza na temat zdrowia żony, mimo że wnioskowałem także o przymusowe badanie.
    5. Żona wraca do domu wyczerpana po ok 3 mies. Wyczerpana, bez rzeczy ale za to z pokaźnymi długami (mandaty). Coraz bardziej pogrąża się w chorobie. Równia pochyła.
    6. Żona zamyka się w łazience na 3 gdz. Nic nie mówi, blokuje drzwi. Wzywam pogotowie. Dwóch ratowników i lekarz na stażu. Żona otwiera drzwi. Jest miła kulturalna i elokwentna. Lekarz patrzy na mnie jak na wariata. Wpisuje w dokumenty - awantura rodzinna-. Proszę się dogadać- mówi. Gdy mówię o problemach żony odpowiada że robi specjalizację z kardiologii a nie psychiatrii. Lekarze wychodzą. Żona rzuca sie na mnie, jest pobudzona. Bije po głowie szarpie,przeklina. Przewracam ją i trzymam dopóki się nie uspokoja. Znów zamyka się w łazience i spędza tam noc. Kładę się spać ale bardzo czujnie, trochę się boję. Rano do pracy. Padam na twarz...


    Współczuje Ci, jak to czytam, to włos mi się jeży, ja miałem przez kilka lat podobnie, nie przespane noce, musiałem zamykać pokój, bo bałem się, że coś mi w tej psychozie zrobi, szukanie jej po dworcach, bardzo często i w nocy, agresja słowna, fizyczna itd. Widzę, że jesteś silnym człowiekiem, tak jak i ja, przetrzymałem to parę lat, ale bez leczenia na dłuższą metę tak się żyć nie da. Oczywiście, szanse powodzenia są, ale jak dla mnie jest to mało prawdopodobne, że coś się w Waszym związku zmieni na lepsze. Wiem po sobie, że najlepszym wyjściem w tej sytuacji jest rozstanie, bo chorego na siłę do niczego nie zmusisz. Oczywiście jak chcesz, to pomagaj jej nadal, ale życie z chorą osobą pod jednym dachem jest bardzo trudne, zresztą sam się już o tym przekonałeś. Jak chory nie będzie chciał, to nie będzie się leczył i nie zmusisz go do niczego, chyba, że będzie zagrożeniem dla siebie, albo innych, ale to trzeba udowodnić, z resztą tak jak pisałeś, że przyjechał lekarz i ona wyszła jak by nigdy nic z tej łazienki. Chorzy potrafią świetnie manipulować, okłamywać, ale robią to bardzo nieudolnie. W pewnym momencie nie dałem się na to już nabierać, wpadała w szał w momencie kiedy łapałem ją na kłamstwach, nawet potrafiła wtedy mnie uderzyć. Nie raz mówiła, że wynająłem na nią detektywa, a to były urojenia, bo nigdy tego nie zrobiłem, miałem inne sposoby na rozgryzanie jej maniackich kłamstw i zachowań. Podjąłem decyzję o rozstaniu i dzisiaj wiem, że to była najlepsza decyzja, ale walczyłem można powiedzieć z wiatrakami prawie 8 lat
  • Reklama
Reklama
Zobacz inne dyskusje